Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

5 powodów, dla których warto obejrzeć „Calibre” – jeden z najlepszych thrillerów tego roku

Małomiasteczkowy klimat, czająca się w lesie tajemnica i dużo mroku, czyli to, co netflixowe tygrysy lubią najbardziej.
.get_the_title().

Są tu jacyś fani trzymających w napięciu thrillerów i skandynawskich kryminałów, których fabuła rozgrywa się wśród malowniczych krajobrazów? Jeśli tak, brytyjskie co prawda „Calibre”, dostępne na Netflixie od 29 czerwca, powinno w pełni zaspokoić wasze oczekiwania. Niepokojąca małomiasteczkowa atmosfera, ogromny, ponury las, a także wiele czających się za każdym rogiem tajemnic – to tylko niektóre z walorów produkcji Matta Palmera. Oto 5 powodów, dla których warto ją obejrzeć:

1. Bezlitosne dla emocji widza zawiązanie akcji

Nie będziemy zdradzać zbyt wiele, by nie psuć przyjemności z seansu, ale właściwe zawiązanie akcji zrealizowano tu po hitchcockowsku. Mamy więc szok i trzęsienie ziemi, a potem napięcie tylko rośnie, zaś widz szybko uświadamia sobie skalę tarapatów, w jakie wpakowali się bohaterowie. W nocy, na słuchawkach, bardzo łatwo przy „Calibre” zupełnie zapomnieć o rzeczywistości i upływie czasu, co stanowi chyba najlepszą rekomendację.

2. Wyraziste postaci, wiarygodny świat

fot. heavenofhorror

Aktorstwo nie stoi tu może na jakimś wybitnym poziomie (choć na bardzo dobrym już tak), a fabuła jest oczywiście swoistą wypadkową wielu sprawdzonych w obrębie thrillerów/kryminałów chwytów. Tyle tylko, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, bo dzięki temu, że niemal wszystko podporządkowane jest klimatowi, udało się wykreować bardzo wyrazisty świat, choć w większości z zerojedynkowymi postaciami. Na tym tle miotani sprzecznymi emocjami protagoniści prezentują się wyjątkowo barwnie.

3. Kolejny żelazny klasyk dla fanów skandynawskich kryminałów i thrillerów

Podobało się wam „Polowanie”? A może „Łowcy głów”? Jeśli tak, do „Calibre” możecie zasiadać w ciemno. Choć jest to brytyjska produkcja, umiejętnie nawiązuje ona atmosferą do tej specyficznej skandynawskiej wrażliwości, poprzez którą szwedzcy, norwescy czy duńscy twórcy z taką łatwością wywołują na naszym ciele ciarki.

4. Piękne zdjęcia

fot. twitter

Pod względem wizualnym „Calibre” to prawdziwa perełka. Ciągnący się w nieskończoność las, majaczące na horyzoncie monumentalne góry, liczne odkryte tereny. A wszystko to nakręcone w zachwycający sposób – naprawdę można nacieszyć oko.

5. Atmosfera zaszczucia i paranoi

fot. totallyfilms.club

Bez wątpienia jeden z największych walorów produkcji. Niewiele tytułów z taką łatwością potrafi zaangażować emocjonalnie i gwałtownie wrzucić widza w wir wydarzeń, stale podtrzymując następnie niepewność, za kogo właściwie tu trzymać kciuki. Zwłaszcza, że czego byśmy nie wybrali i tak będzie źle.

Tekst: WM

TU I TERAZ