Dania wprowadza aplikację do udzielania zgody na seks

Ma to związek z nową definicją gwałtu, która pojawiła się w tamtejszym prawie.
.get_the_title().

W grudniu ubiegłego roku duński parlament przegłosował nowe prawo, na mocy którego na stosunek seksualny musi zostać wyrażona jednoznaczna zgoda. W przypadku jej braku mowa jest o gwałcie. W przeszłości, aby wykazać, że doszło do gwałtu, należało udowodnić, że w grę wchodziła przemoc, a ofiara musiała na przykład zostać zaatakowana. Tymczasem nie jest to jedyny scenariusz, w którym dochodzi do nadużyć seksualnych.

Nowe prawo, które weszło w życie wraz z początkiem roku, rozszerza definicję gwałtu.

Teraz będzie jasne, że jeśli obie strony nie wyrażą zgody na seks, to będzie to gwałt – powiedział duński minister sprawiedliwości Nick Haekkerup. W styczniu pojawiła się również aplikacja, która ułatwi Duńczykom udowodnienie, że seks był konsensualny. Oczywiście korzystanie z niej nie jest obowiązkowe.

iconsent

Aplikacja nosi nazwę iConsent.

Można w niej wyrazić zgodę na współżycie z daną osobą (lub osobami), która będzie ważna przez 24 godziny. Używanie aplikacji pozwoli udowodnić, że nie doszło do gwałtu.

Twórcy iConsent zapewniają, że dane, które użytkownicy pozostawiają w aplikacji, przechowywane są bezpiecznie i będą udostępniane tylko w razie dochodzenia karnego. Oczywiście pomysł wzbudza kontrowersje, a ocena iConsent w Google Play wynosi 2,9. Ludzie twierdzą, że aplikacja zabija spontaniczność, ale wskazują też, że da się przecież wymusić na kimś zaznaczenie w niej zgody. Tak więc zdecydownanie jest ona przypadkiem naszej naiwnej wiary w technologię. Co ciekawe, prawnicy mają wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście mogłaby ona być dowodem w sądzie. W każdym razie nic nie wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będziemy odpalać apkę zanim zdecydujemy się na seks.

Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook