Do walki z kryzysem klimatycznym potrzebne są nauki społeczne

Naukowiec, który pracował nad nowym raportem IPCC, wyjaśnia, że same pieniądze nie pomogą w rejonach, które już teraz dotknęły zmiany klimatyczne. Należy także rozumieć lokalny kontekst.
.get_the_title().

Nowy raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) nie pozostawia złudzeń – zmiany klimatyczne stanowią poważne zagrożenie dla naszego dobrobytu i naszej planety. Jeśli chcemy im zapobiec, bezwzględnie musimy sprawić, by temperatura nie podniosła się o 1,5 stopnia Celsjusza w porównaniu z epoką przedprzemysłową – tymczasem już teraz wzrosła ona o 1,1 stopnia. Nie ma więc czasu na pozorowanie działań. Trzeba działać na serio.

Już dziś na zmiany klimatyczne podatne jest 3,3 mld ludzi, którym zagrażają upały, susze, powodzie i niedobory żywności.

Edward Carr, amerykański geograf i antropolog z Clark University, jest jednym z autorów raportu IPCC. Jego zadanie polegało na przeanalizowaniu społecznego i politycznego wymiaru odpowiedzi na zmiany klimatyczne. Wraz z zespołem naukowców przyglądał się temu, w jaki sposób już teraz sytuacja oddziałuje na ludzi żyjących na obszarze Afryki Subsaharyjskiej. Okazuje się, że zmiany klimatu odmiennie wpływają tam na mężczyzn i na kobiety, nawet w obrębie tego samego gospodarstwa domowego. Często bowiem rodzaj upraw uzależniony jest od płci – mężczyźni i kobiety uprawiają inne rzeczy i potrzebują do tego zupełnie innych warunków. Tak jest przykładowo w strefie Sahelu, na południowych obrzeżach Sahary, gdzie możliwości upraw są ograniczone, bo panuje tam niedobór wody pitnej, a opady występują wyłącznie w porze deszczowej. Wówczas właśnie mężczyźni zajmują się uprawami. Z kolei kobiety uprawiają rośliny w ogrodzie, podlewając je ręcznie wodą ze studni. Sezonowe prognozy pogody nie mają więc zbyt dużego wpływu na ich uprawy, wzmacniają natomiast pozycję mężczyzn. Różnice występują zresztą nie tylko w zależności od płci, ale także od grupy etnicznej.

fot. undp

Temat przyjaznego dla klimatu rolnictwa często pojawia się w raporcie IPCC. Jednak aby ustalić, co sprawdzi się w konkretnym regionie, nie wystarczy wyłącznie znajomość tamtejszych warunków klimatycznych. Należy sobie wcześniej odpowiedzieć na wiele pytań: jak wygląda podział upraw ze względu na płeć, w jakich systemach żyją tam ludzie i kogo stać na nawozy i pestycydy. Bo dostarczenie nasion to jeszcze nie wszystko – jeśli ludności nie stać na uprawę, to skorzysta na nich tylko grupa najbogatszych osób, umacniając jednocześnie swoją pozycję. Dlatego właśnie Carr jest zdania, że w walce ze zmianami klimatu niezwykle ważną rolę muszą odegrać także nauki społeczne. – Pojawią się sytuację, w której pieniądze i budowa infrastruktury nie wystarczą. Będziemy musieli podejmować decyzje dotyczące tego, co chcemy zachować, a co chcemy poświęcić, co jest dla nas niezbędne, a co nie. To jest wybór społeczny i wybór polityczny. Nasze systemy polityczne, sposób, w jaki wchodzimy ze sobą w interakcje oraz sposób, w jaki identyfikujemy problemy i rozwiązania — wszystko to ma kluczowe znaczenie dla tego, jak będziemy funkcjonować w obliczu zmian klimatycznych – tłumaczy naukowiec.

A do tego potrzeba jest znajomość niuansów – tego, jak żyją ludzie w konkretnych miejscach, jakie istnieją tam tradycje, podziały płciowe czy nierówności finansowe.

I tu właśnie, zdaniem Carra, sprawdzą się nauki społeczne – antropologia, socjologia, ekonomia, geografia, politologia czy etnografia. – Raport mówi tak: musimy być dużo lepsi w monitorowaniu, ocenie i poznawaniu tego, co da się zaadoptować, a co nie. Byliśmy bardzo dobrzy w monitorowaniu, gdzie wydaliśmy pieniądze. Poświęciliśmy znacznie mniej czasu na analizowanie ich wpływu, ponieważ znacznie trudniej jest wykonać tę pracę – mówi naukowiec.

Zdjęcie główne: Mike Erskine/Unsplash
Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook