Łączą beton i zieleń, a ich pomysły pokochali Polacy: MINIwywiad z GrowRaw

Kochają zieleń i beton i łączą je w doskonałą całość. Rozmawiamy z Karoliną i Tomkiem twórcami GrowRaw o zleceniach dla Google'a i o tym, że warto wybierać i wspierać młode polskie manufaktury. Doceniło ich też kultowe MINI zapraszając do swojego projektu, w którym liczy się kreatywność.
.get_the_title().

Karolina i Tomek 5 lat temu usłyszeli od amerykańskiego producenta, że jeśli chcą betonową doniczkę… to niech sami sobie ją zrobią, bo za ocean wysyłać jej nikt nie będzie. Tak też zrobili, najpierw dla siebie i przyjaciół, a wkrótce dla fanów betonowego minimalizmu w Polsce. Tak powstało GrowRaw. Dziś ich doniczki rozchodzą się jak cieple bułeczki, a wsród ich wiernych klientów znajduje się m.in. polski oddział Google’a. Propagują nie tylko beton w domach, ale przede wszystkich urocze i łatwe w domowej uprawie sukulenty.

Nic dziwnego, że kultowa marka MINI zaprosiła ich do projektu, pośród innych kreatywnych osobowości, z którymi współpracuje w Polsce. Nowa odsłona funkcjonalnego Clubmana, który towarzyszyła ekipie z GrawRaw była w stanie nadążyć za tą zgraną dwójką, w tym pracowitym okresie. Co zapakowali do MINI? Oczywiście mnóstwo roślin i betonu!

F5: Właściwie jak to się wszystko zaczęło, jak powstało GrowRaw i kto za nim stoi?

Karolina i Tomek: GrowRaw to my – Karolina i Tomek. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, a od prawie 5 rozwijamy naszą markę. Betonowe doniczki, to dzieło naszych rąk, a wszystko, co wiemy o betonie wypracowaliśmy metodą prób i błędów. Ciągle się uczymy. Póki co korzystamy z zasobów, które mamy, więc dużo pracujemy z domu. Przerobiliśmy stary warsztat ślusarski teścia na pracownię.

Wszystko zaczęło się od… potrzeby! Czyli bardzo standardowo. Bakcyla na beton połknęliśmy dzięki architektowi, który projektował nasze mieszkanie. Zaczęliśmy szukać dodatków m.in. doniczek. Parę lat temu, kiedy zaczynaliśmy “roślinny trend” nie istniał, a na półkach w sklepach były doniczki na wysoki połysk, lub takie z greckimi kolumnami. O minimalizmie i prostej formie nie było mowy.

Znaleźliśmy Pana, który robił betonowe, cudne doniczki, jednak produkował je w Stanach i gdy złożyliśmy zamówienie odpisał, że chyba oszaleliśmy i że nie będzie wysyłał betonu przez ocean. Poradził żebyśmy zrobili je sami.

Moje oburzenie sięgnęło zenitu, ale Tomek, stwierdził ze spokojem, że możemy spróbować, bo przecież jego tata ma jakąś starą betoniarkę. 
Stwierdziłam, że obaj oszaleli, ale nie mając wyjścia podjęliśmy pierwsze próby. Zaczęliśmy robić wylewy, wykorzystując stary rodzinny warsztat taty Tomka, który stał zapomniany przez kilkanaście lat. Pierwsze doniczki powstały… Pokazaliśmy je na Targach i okazało się, że zwolenników jest dużo więcej niż się spodziewaliśmy. Tak to się zaczęło.

Kochacie bardziej beton, czy zieleń? Zastanawiam się, czy wybralibyście na wakacje miasto, czy głuszę, naturę?

Kochamy beton zawsze w połączeniu z zielenią. Jego surowość fajnie kontrastuje z roślinami.

Na odpoczynek wybieramy miejsca, gdzie można obcować z naturą. Uciekamy z miasta, gdy tylko możemy.

Nasz warsztat mieści się pod Warszawą – na wsi. Mamy tam ogród i lubimy spędzać w nim czas. Po pracy fajnie wyłożyć się choć na chwilę na trawie pod jabłonką… Bardzo często staramy się uciekać z Warszawy nad polskie morze, a plażowanie poza sezonem lubimy najbardziej.

Wasze ulubione rośliny?

Mamy w domu wiele gatunków roślin. Wszystkie cenimy za ich wspaniały wpływ na stan powietrza oraz dekoracyjne walory. Nic tak nie ociepla wnętrza jak piękne rośliny! Jeśli mielibyśmy wybrać, to chyba najbliższe nam są sukulenty, mamy południowe mieszkanie pełne słońca, a one czują się w takich warunkach idealnie. Oczarowują nas mnogością odmian, pięknymi kolorami i formami liści. Do tego większość z nich zakwita, co daje niesamowitą satysfakcję.

Jak wygląda wasz typowy dzień, oczywiście jeśli taki istnieje i jak go zaczynacie?

Ciężko o rutynę i schematy w rodzinie z dwójką małych dzieci, psem i własną firmą. Każdy kto myśli, że to usystematyzowany twór jest w błędzie. Hashatg #życienadonicach idealnie by się sprawdził żeby pokazać to wariactwo. Zarwane nocki i weekendy, ale jednocześnie uśmiechnięte buźki naszych maluchów – taka mieszanka – niekiedy wybuchowa. Stała jest w naszym życiu pobudka, którą codziennie aranżują dzieci przychodząc do naszego łóżka. Potem kawa, śniadanie, przedszkole i ruszamy z GrowRaw. Pakujemy paczki, malujemy doniczki, szykujemy rośliny. Co kilka dni jedziemy do warsztatu, żeby przygotować kolejne wylewy doniczek. 
I tak to się kręci.

MINI CLUBMAN DZIĘKI PIĘCIU FOTELOM I SZEŚCIORGU DRZWIOM POZWALA ZABRAĆ W PODRÓŻ WSZYSTKO, CZEGO POTRZEBUJESZ. PRZESTRONNY BAGAŻNIK MOŻNA POWIĘKSZYĆ AŻ DO 1250 LITRÓW, CO ZAPEWNIA JESZCZE WIĘCEJ MIEJSCA NA WSZELKIE TWOJE PLANY

Wasze ulubione miejsca, kawiarnie, restauracje? Miejsca, w których lubicie odpocząć?

Najczęściej jesteśmy razem z naszymi dziećmi – Kornelką i Władkiem, to wokół nich i doniczek kręci się od kilku lat nasz świat. Kawą lubimy się delektować w domu pijąc ją w pięknej, ręcznie tworzonej ceramice od zaprzyjaźnionej Mosko. Jak już nam się uda gdzieś wybrać samotnie, to lubimy zjeść gnocchi z jajkiem poche i zielonym groszkiem w Orzo, Balti Chiken w Arti na Francuskiej i pizzę w Otto przy Leszno.

Co jest najtrudniejsze w waszym biznesie, a co najfajniejsze?

Najtrudniejsza, ale zarazem najfajniejsza w naszym rodzinnym biznesie jest sezonowość. Są momenty bardzo trudne, kiedy w krótkim czasie musimy przygotować targi, duże zlecenia B2B, zamówienia detaliczne, dostawy do sklepów itd.

To kilka momentów w roku, kiedy śpimy po kilka godzin. Nie mamy weekendów, a znajomi zapominają jak wyglądamy.

Potem przychodzi super czas, kiedy możemy odpocząć. Wyjeżdżamy, nadrabiamy zaległości towarzyskie. Trudne są Targi, bo wymagają od nas ogromu przygotowań, jednak na nich doświadczamy tego, co najfajniejsze, czyli odwiedzin naszych klientów, którzy czekają, aby się z nami spotkać, stoją cierpliwie w kolejce i wracają, aby powiększać swoje betonowe kolekcje donic. To wspaniałe uczucie, które ładuje nas na kilka miesięcy energią!

Fajne jest też to, że ludzie w Polsce zaczęli doceniać rękodzieło i staje się ono coraz bardziej popularne. Zakupy u lokalnych producentów stają się modne i świadome.

Klienci coraz częściej zwracają uwagę na produkty, które są dziełem ludzkich rąk. Docenia się fakt, że dbamy o najmniejszy szczegół, że tworzymy w Polsce, z polskich materiałów. My sami też w naszych zakupowych wyborach bardzo zwracamy na to uwagę.

Najfajniejsze zamówienie, które zapamiętaliście?

Do dziś pamiętamy pierwsze zamówienie, które złożył online Pan Gustaw. Prawie 5 lat temu to on zamówił zestaw 3 S’ek malowanych w czarne pasy. Byliśmy szczęśliwi, że ktoś zechciał kupić nasze doniczki.

Przełomowe dla nas było zlecenie od Google’a. Dostrzegli nasze doniczki na Targach Rzeczy Ładnych. Zamówili 500 doniczek, jako prezent dla gości swojej imprezy!

Musieliśmy naszą małą manufakturę wprowadzić na zupełnie nowy poziom produkcji. Byliśmy przerażeni i podekscytowani! To był ogromny stres. Stanęliśmy na głowie i udało się. Zaowocowało to kolejnymi realizacjami dla tej firmy. Jesteśmy z tej współpracy ogromnie dumni!

Co Was inspiruje? Gdzie szukacie inspiracji i jakie macie pomysły na przyszłość?

Inspiracji szukamy w otaczających nas ludziach: przyjaciołach, rodzinie, klientach. Kiedy spotykamy nowych ludzi na naszej drodze jesteśmy bardzo uważni na ich opinie, rady, pomysły. Mamy wokół siebie dużo sprzyjających nam dusz, które wspierają nasze działania, motywują gdy brakuje nam sił i niosą nieoczekiwaną pomoc, gdy wydaje się nam, że sytuacja jest beznadziejna.

Wierzymy, że można wieść fajne, rodzinne życie, nie pracując na etacie w korporacji. Ponieważ mamy dwójkę małych dzieci, interesuje nas elastyczne życie zawodowe, w którym to my sami możemy decydować kiedy jest czas na pracę, a kiedy na wyjście na lody lub sanki.

Plany na przyszłość mamy takie, aby rozwijać naszą małą firmę i móc pracować u siebie. Produkcję mamy pod Warszawą, ale wykończamy i wysyłamy zamówienia z mieszkania na Bemowie. Marzy nam się pracownia, blisko miejsca gdzie mieszkamy, w której mógłby powstać showroom, gdzie moglibyśmy zapraszać klientów, przygotowywać doniczki i magazynować rośliny. Czas, aby dom był domem. Trzymajcie za nas kciuki!

W podróż z GrawRaw zabrał nas MINI Clubman. Najbardziej wszechstronne i przestronne MINI wszech czasów. MINI Clubman otworzy Ci nowe drzwi i nowe horyzonty. Dzięki pięciu fotelom i sześciorgu drzwiom pozwala zabrać w podróż wszystko, czego potrzebujesz. Przestronny bagażnik można powiększyć aż do 1250 litrów, co zapewnia jeszcze więcej miejsca na wszelkie Twoje plany. Doskonały napęd na cztery koła ALL4 daje Ci pełną kontrolę na wszystkich nawierzchniach – dzięki czemu jest to idealny samochód na każdą porę roku. Charakterystyczne dzielone drzwi tylne otwierają nieograniczone możliwości.
Zdjęcia: GrowRaw
Rozmawiała: Marta Jerin
Materiał powstał przy współpracy z MINI

TU I TERAZ