Mieszkańcy Karaibów protestują przeciwko wizycie księcia Williama i domagają się reparacji

Dawne kolonie brytyjskie nie ucieszyły się z wizyty księcia Williama i księżnej Kate.
.get_the_title().

Wizyta księcia Williama i księżnej Kate na Karaibach jest częścią obchodów 70-lecia panowania królowej Elżbiety II. Kraje, które odwiedzili, należą do Wspólnoty Narodów. Państwa Wspólnoty Narodów, których łącznie jest 54, były niegdyś koloniami Wielkiej Brytanii i wciąż uznają królową brytyjską za głowę swego kraju, choć większość z nich to republiki, gdzie głową państwa jest prezydent; część ma też własne monarchie.

Wizyta dyplomatyczna zdecydowanie nie poszła po myśli Williama i Kate.

W piątek para zatrzymała się w Belize, gdzie miała odwiedzić farmę kakaowca – wyprawa została jednak odwołana ze względu na protesty lokalnej ludności. Tymczasem na Jamajce protesty trwały już od wtorku, 22 marca. Aktywiści zgromadzili się przed budynkiem brytyjskiej ambasady w Kinston, domagając się przeprosin i reparacji za niewolnictwo. ‘Miejsce królów, królowych, książąt i księżniczek jest w bajkach, nie na Jamajce!’ – głosił jeden z transparentów.

Imperium Brytyjskie sprawowało kontrolę nad Jamajką przez niemal 300 lat, zmuszając miliony afrykańskich niewolników do ciężkiej pracy w brutalnych warunkach na plantacjach trzciny cukrowej. W 1680 roku połowę z 18 tys. mieszkańców Jamajki stanowili niewolnicy. W latach 1780-1787 aż 15 tys. niewolników zginęło z głodu, gdy spadł popyt na cukier. W 1981 roku załoga brytyjskiego statku wyrzuciła za burtę 132 żywych Afrykanów, by móc zarobić na ubezpieczeniu. Choć niewolnictwo formalnie zakończyło się w 1834 roku, byli niewolnicy wciąż musieli pracować na farmach swoich dawnych właścicieli.

Mieszkańcy kraju do dziś zmagają się ze społecznymi, ekonomicznymi i psychologicznymi konsekwencjami dziesiątek lat niewolnictwa.

Protestujący w Kinston stworzyli zresztą listę, na której znalazło się 60 kwestii, za które Wielka Brytania powinna przeprosić, wśród nich choćby odmowa uznania handlu Afrykanami za zbrodnię przeciwko ludzkości. Nic więc dziwnego, że wizyta książęcej pary nie jest dla Jamajczyków powodem do świętowania. Szczególnie że w tym roku kraj świętuje własny jubileusz – 6 sierpnia 1962 roku Jamajka uzyskała bowiem niepodległość, stając się monarchią konstytucyjną. Głową państwa pozostała Elżbieta II, ale jej reprezentantem jest gubernator. I to jednak może się wkrótce zmienić. Premier kraju Andrew Holness poinformował w ubiegłym tygodniu księcia Williama i księżną Kate, że Jamajka zamierza stać się prawdziwie niepodległą republiką. Tym samym pójdzie w ślady Barbadosu, który taką decyzję podjął w ubiegłym roku, zrywając unię personalną z Wielką Brytanią.

źródło: the national

Następnym przystankiem książęcej pary były Bahamy. Tamtejszy komitet do spraw reparacji także wezwał Wielką Brytanię do odszkodowań za dekady niewolnictwa i podkreślił, że państwo do dziś jest słabo rozwinięte właśnie z powodu zbrodni kolonializmu.

Być może tydzień chłodnego przyjęcia dał księciu Williamowi do myślenia.

Wiem, że nie możecie się doczekać przyszłorocznych obchodów 50-lecia niepodległości – waszej złotej rocznicy. W związku z 60-leciem niepodległości Jamajki i ubiegłorocznym 40-leciem niepodległości Belize chcę powiedzieć: z dumą wspieramy wasze decyzje dotyczące waszej przyszłości. Relacje ewoluują. Przyjaźnie trwają – powiedział do mieszkańców Bahamów William.

Zdjęcie główne: Ricardo Makyn/AFP
Tekst: NS

TU I TERAZ