Mr. Fly Guy: latamy razem z Jaśkiem Zollem

Razem z Jaśkiem Zollem AKA Mr. Fly Guy postanowiliśmy polatać w centrum Warszawy i sprawdzić dlaczego fotografia dronowa potrafi tak wciągnąć. Jasiek rzucił wszystko i postanowił robić w życiu to, co kocha, czyli obserwować świat z lotu ptaka. Work hard. Play hard. Everyone is a gamer!

W ramach cyklu ‘Work hard. Play hard. Everyone is a gamer’ realizowanego z marką ASUS Republic of Gamers spotykamy się z Jaśkiem Zollem AKA Mr. Fly Guy. W przeszłości organizował imprezy hip-hopowe, był wydawcą i kierownikiem produkcji w telewizji, pracował w agencjach reklamowych i produkcyjnych. W fotografii ceni minimalizm. Najczęściej fotografuje i filmuje Warszawę i Mazury. Od klasycznej kamery woli drona i obraz z lotu ptaka.

Jasiek zabrał nas ze sobą na lot w centrum Warszawy pod Pałacem Kultury i do pracowni, w której wydrukowaliśmy jego fotografie. Przetestował dla nas laptopa ASUS ROG Zephyrus M16, który łączy świat gamerów i kreatywnych – pozwala płynnie pracować w wymagających programach i zrelaksować się przy nowoczesnych grach lub symulatorach dronów.

Postanowiłem rzucić wszystko i tak powstał Mr. Fly Guy. To jest moje 'Work hard. Play hard'. Dziś wiele branż korzysta z dronów. Znajdują zastosowanie w filmach reklamowych, projektach komercyjnych i prywatnych. Ja najbardziej lubię fotografować.

Rzuciłem wszystko i zacząłem latać

Od imprez hip-hopowych i zajawki skate’owej do dronów? Co było po drodze i jak zaczęła się Twoja przygoda z dronami i fotografią dronową?

To była przypadkowa historia. Długie lata pracowałem w telewizji, w produkcji, w agencji reklamowej. Tam poznałem mojego przyjaciela, a kiedyś szefa, Sebastiana Weldycza i to on zaraził mnie zajawką na drony. Pierwszy miał drona, a ja pomyślałem, że też mogę spróbować. Kupiłem więc zabawkowego drona, żeby zobaczyć, czy mi się spodoba, a już po paru tygodniach kupiłem DJI Phantom 3 Pro. Zacząłem się bawić. Ćwiczyłem, założyłem Instagrama, wrzucałem foty, miałem fajny odbiór. Postanowiłem rzucić wszystko i tak powstał Mr. Fly Guy.

Jak ruszyłeś z Mr. Fly Guy?

Zacząłem od wydruków i sprzedaży moich zdjęć. To się jakoś naturalnie rozwinęło. Wystartowałem w trudnym momencie – zacząłem latać we wrześniu 2018 roku, a potem przyszedł lockdown. Trudno było rozwinąć skrzydła, ale nie odpuściłem.

W pandemii, w lockdownie latałeś dronem?

Na tyle, na ile można było – latałem. Zrobiłem nawet film o pandemicznej pustej Warszawie.

Gdzie znajdują zastosowanie komercyjnie drony?

To szerokie spektrum działań: od filmów i zdjęć do reklam po film. Mam umowę z Miastem Stołecznym Warszawa i robię dla nich zdjęcia dronowe. Dziś wiele branż korzysta z dronów, więc pracuję dla różnych klientów, m.in. dla firm deweloperskich, nadal też sprzedaję moje zdjęcia osobom prywatnym i firmom. Czasem są to standardowe wydruki, czasem wielkoformatowe.

Dziś każdy serialowy thriller na Netfliksie zaczyna się od przelotu dronem nad lasem… Jakie było twoje najdziwniejsze zlecenie?

Pojawiają się różne pomysły. Jakiś czas temu ktoś do mnie napisał z zapytaniem, czy mój dron udźwignie butelkę wódki… To miała być niespodzianka na czyjeś urodziny.

Z góry świat wygląda całkiem inaczej, więc jest wiele fajnych kadrów, które można złapać. Lubię zdjęcia topdownowe, czyli robione pionowo w dół – budynki, las czy jezioro tworzą wtedy ciekawe formy.

Z góry świat wygląda całkiem inaczej

Gdzie lubisz fotografować?

Ostatnio fotografowałem na Karaibach, na Gwadelupie i Saint Martin. Miałem tam drobny wypadek – urwało mi się jedno śmigło i okazało się, że na Gwadelupie trudno je znaleźć. A przyznam, że szukałem (śmiech). W domu leżał zapas.

Fotografuję Warszawę, bo ją lubię i ma dużo do zaoferowania: sporo wysokich budynków, ciągle powstają też nowe obiekty. Z góry świat wygląda całkiem inaczej, więc jest wiele fajnych kadrów, które można złapać. Zawsze podchodzę do fotografowania kreatywnie, zwiedzam. W Warszawie jest duża społeczność dronowa, ale staram się nie powielać ujęć, co oczywiście nie zawsze się udaje. Bardzo lubię zdjęcia topdownowe, czyli robione pionowo w dół. Budynki tworzą wtedy ciekawe formy. Robię też sporo zdjęć na Mazurach.

To, co udało nam się wydrukować podczas spotkania, to żyleta…

Muszę przyznać, że się zdziwiłem, bo wrzuciliśmy to zdjęcie w jpg. Drukowałem na szybko, a wyszło naprawdę super, do tego w całkiem sporym formacie: 100 na 50 cm. Mój dron udźwignie większy format, ale nie jest to pełna klatka, więc przy dużych formatach aż takiej świetnej jakości nie odda. Dużo zależy od drukarza. W każdym razie tu się udało.

Jak wygląda Twoja praca?

Jeśli to nie jest zlecenie od klienta, to idę w teren z samym dronem, bez laptopa i kiedy wracam do domu, sprawdzam, co wyszło. Znam swojego drona, ustawiam więc wszystkie parametry i mniej więcej wiem, jaki efekt uzyskam. Mam oczywiście podgląd w kontrolerze, więc widzę ujęcia – ale gdy przerzucisz materiał na laptopa, wszystko wygląda inaczej. Zrzucam, przerabiam, montuję filmy lub obrabiam materiał pod wydruki. To jednocześnie praca i fajna zabawa.

Do obróbki foto i video przydaje się dobra karta graficzna, porządny ekran i silny procesor. Fajnie, jeśli sprzęt jest lekki i mobilny, tak jak ROG Zephyrus M16, ma mocną kartę NVIDIA GeForce RTX 3070 i bardzo dobry ekran QHD z certyfikacją Pantone i 100 proc. pokryciem barw.

Do obróbki foto i video przydaje się dobra karta graficzna, porządny ekran i silny procesor. Fajnie, jeśli sprzęt jest lekki i mobilny, tak jak ROG Zephyrus M16, ma mocną kartę – NVIDIA GeForce RTX 3070 i bardzo dobry ekran QHD z certyfikacją Pantone i 100 proc. pokryciem barw. Jeśli chcecie wykorzystać komputer do obróbki zdjęć i montażu wideo, a przy okazji mieć dość kompaktowy sprzęt przenośny, na którym można odpalić każdą grę – ASUS Zephyrus M16 będzie dobrym wyborem.

Banner Image

Ta praca jest fajna, bo zaskakuje, a ja nie lubię nudy i monotonni.

Zachwyciła mnie ta perspektywa

Co jest najtrudniejsze w robieniu zdjęć dronem?

Na pewno obostrzenia, bo trzeba wiedzieć, że nie wszędzie można latać. Ograniczeniem jest nie tylko strefa, ale i wysokość – przykładowo w Warszawie można latać do 120 metrów. Strefy wyłączone, takie jak placówki rządowe czy lotniska, wymagają dodatkowej zgody, a i tak czasem odbijasz się od ściany. Liczy się też pogoda i warunki atmosferyczne, czasem musisz długo czekać na okno pogodowe.

No i przede wszystkim koncentracja. Łatwo o pomyłki, zwłaszcza jeśli do pracy z dronem podejdzie się zbyt nonszalancko… To też mi się zdarzyło. Utopiłem drona, pospieszany przez reżysera, który cisnął, żebym szybko zrobił ujęcie. Podniosłem drona, spojrzałem w górę, oceniłem, że jest już ponad koroną drzewa, spojrzałem w ekran, a tu druga korona drzew, w którą wleciałem z pełnym impetem…Ptaki bardzo często atakują drony, to jedno z poważniejszych zagrożeń (śmiech).

Co byś poradził ludziom, którzy zaczynają przygodę z dronami?

Trzeba zacząć od czegoś mniejszego, żeby zobaczyć, czy ci się spodoba. Nie warto od razu inwestować w dobry sprzęt. Do takiego normalnego latania wystarczy ćwiczyć, latać, próbować, strzelać fotki, kręcić filmy, montować. Po prostu trening, tak jak ze wszystkim.

Co Tobie daje latanie dronem?

Dużą satysfakcję. Całe życie kręciłem się wokół produkcji, filmów, nie mogłem znaleźć miejsca. Podobało mi się bycie producentem, ale nie stałem po drugiej stronie kamery. Zachwyciła mnie ta perspektywa, patrzenie z góry. Największą satysfakcję mam, gdy ktoś chce kupić moje zdjęcie.

Ta praca jest fajna, bo zaskakuje, a ja nie lubię nudy i monotonni. W zeszłym roku robiłem nagrania dla Miasta Stołecznego Warszawa z Sylwestra z Pałacu Kultury – to też było fajne doświadczenie. Działasz jak operator kamery. Możesz działać studyjnie, ale możesz też pracować wyjazdowo, na różnych eventach, przy programach. Zawsze coś innego.

Latam dronem, który ma wbudowaną kamerę, ale można latać dronami, do których montujesz poważny sprzęt nagraniowy i transmisyjny. To są już drogie rzeczy. Chciałbym iść w tę stronę, ale muszę jeszcze sporo popracować, wiele nauki przede mną.

Czyli zobaczymy kiedyś czołówkę do serialu Netfliksa twojego autorstwa?

Chciałbym. Chcę dalej, więcej.

GTA ma perspektywę topdownową, więc to do mnie przemawia, ewidentnie moja dronowa zajawka na topdown ma tu przełożenie. GTA V ma drone mod, więc można za darmo przerobić ją na symulator lotu dronem FPV.

Work Hard. Play Hard. Everyone is a gamer

Masz czas grać? Work Hard. Play Hard?

No pewnie, gram. Chociaż to, że rzuciłem robotę w agencji, to jest moje ‘Work hard. Play Hard.’ Robię to, co lubię – latam. Kiedyś sporo grałem w Quake’a, w Counter Strike’a – lubiłem poćwiczyć refleks. Lubię GTA – ma perspektywę topdownową, co do mnie przemawia. GTA V ma drone mod, więc można za darmo przerobić ją na symulator lotu dronem FPV. Gierka nadaje się do tego idealnie. Są symulatory dronowe, które świetnie oddają charakter pracy z dronem. Chociaż ta zajawka dotyczy bardziej symulatorów dronów sportowych, gdzie rozwijasz niesamowitą prędkość i liczy się precyzja. Zakładasz gogle, masz first person view, czyli FPV, i lecisz. To wymaga ćwiczeń na symulatorze.

Czasem lepiej wypróbować oprogramowanie symulatora dronów przed wyruszeniem z własnym dronem, zwłaszcza sportowym. Niektóre programy dronów są nawet wyposażone w kontrolery, które są bardzo podobne do prawdziwych nadajników lotu.

Na Windowsie można odpalić RealFlight, wymagania systemowe oprogramowania są nawet lekkie, ale potrzebują trzech GB miejsca na dysku twardym. Można tam nawet robić zdjęcia żywych krajobrazów i latać w różnych warunkach pogodowych. Do tego płynna grafika 3D.

Prowadzenie dronów sportowych, wyścigowych jest bardzo wymagające, to kawał pracy i mnóstwo ćwiczeń. Trzeba cały czas trenować, nie można odpuszczać – dwa tygodnie bez ćwiczeń i już jesteś do tyłu. Mieliśmy z kolegą taki pomysł, żeby zorganizować taką przestrzeń do ścigania się dronami, ale to jest zupełnie inny temat, inne sprzęty, dużo lżejsze, szybsze, potrafią lecieć ponad 160 km/h…

Kiedyś miałem okazję ze znajomym robić materiał dla Ducati, na torze w Poznaniu. Mój kolega obsługiwał właśnie takiego drona – był szybszy niż motocykl.  Trzeba dużo doświadczenia, żeby opanować taki sprzęt. Łapaliśmy Ducati – on sportowym dronem, ja swoim normalnym robiłem spokojniejsze ujęcia. Fajne doświadczenie.

Jeśli tak jak Jasiek potrzebujecie mocnego sprzętu do wymagającej pracy w programach graficznych, ale chcecie też odpocząć przy dobrej grze, powinniście koniecznie sprawdzić ASUS ROG Zephyrus M16. To wysokiej jakości sprzęt gamingowy, na którym świetnie się pracuje. Ten wszechstronny laptop gwarantuje świetne osiągi i mobilność, a do tego ma elegancki design.

Przybywa modeli, które wcale nie krzyczą, że są dedykowane graczom. Tak jest w tym wypadku.

Nowa propozycja Republic of Gamers jest zdecydowanie godna uwagi. Zwłaszcza że laptop zadowoli nie tylko graczy – może też zainteresować fotografów, twórców video, a nawet gier. ROG Zephyrus M16 został wyposażony w bardzo mocne podzespoły, świetny ekran oraz piękną i smukłą obudowę, która przykuwa uwagę. I waży tylko 1,9 kg! A do tego najnowszy pełnonapięciowy Intel® Core i7 lub nawet i9 najnowszej generacji, chłodzony ciekłym metalem, karta graficzna NVIDIA® GeForce RTX™ 3070, 48 GB RAM i nawet 2 TB szybkich dysków SSD. Wymagające aplikacje błyskawicznie się ładują, co zapewnia szybkość podczas rozgrywki i tworzenia treści. Renderowanie, edycja filmów 8k, streaming? Dzięki laptopom GeForce RTX 30 wszystko działa szybko i sprawnie.

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook