Natalie Portman na Oscarach – złoty manifest, który okazał się hipokryzją

Gala rozdania Oscarów to najważniejsza imprezowa filmowa w roku. Gwiazdy stają na głowie, aby ich kreacje były kreatywne i błyskotliwe, a przede wszystkim spektakularne. Tym razem jednak fantazji na czerwonym dywanie zabrakło, ale jedną z osób, które zwracały uwagę, była Natalie Portman.
.get_the_title().

W tym roku czerwony dywan nie odznaczył się prawie niczym wyjątkowym i to nie dlatego, że Joaquin Phoenix nawoływał do noszenia tych samych garniturów. Prawdopodobnie waga wydarzenia przytłoczyła gwiazdy, które zdecydowały się na może nie tyle nudne, co zachowawcze kreacje. Spodziewając się stylizacyjnych fajerwerków, otrzymaliśmy inną wybuchową mieszankę, a mianowicie brak nominacji za najlepszą reżyserię dla kobiet – Grety Gerwig („Małe kobietki”), Lorene Scafarii („Ślicznotki”), Lulu Wang („Kłamstewko”), Marielle Heller („Cóż za piękny dzień”), Almy Har’el („Słodziak”), Céline Sciammmy („Portret kobiety w ogniu”), Mati Diop („Atlantics”) oraz Meliny Matsoukas („Queen & Slim”). Laureatka Oscara za rolę w „Czarnym Łabędziu”, Natalie Portman, okazała dezaprobatę temu posunięciu Akademii, zakładając czarną pelerynę Diora z wyhaftowanymi na złoto nazwiskami pominiętych reżyserek.

Manifest wzbudził wiele pozytywnych komentarzy i trzeba przyznać, że to piękny gest aktorki. Choć, jak się okazuje, nie do końca szczery.

Aktorka jest właścicielką firmy Handsome Charlie Films, która zajmuje się produkcją filmów. Na ten moment odpowiada za jedenaście tytułów, z czego tylko dwa z nich wyreżyserowane są przez kobietę – i to samą Natalie Portman.

Czy kreacja z gali rozdania Oscarów zainspiruje ją do zatrudniania u siebie reżyserek, czy była to jedynie forma performansu, który miał zwrócić na nią uwagę?

Tekst: Paula Kierzek
Zdjęcie główne: Getty Images

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: