Pieniądze wciąż lubią ciszę

'Giełda to miejsce gdzie kapitał przechodzi z rąk niecierpliwych do cierpliwych'. Podpisuję się pod tym znakomitym cytatem Warrena Buffetta.' – mówi Dawid Augustyn, inwestor, założyciel portalu i redaktor naczelny fxmag.pl. Rozmawiamy o tym, jak inwestować, żeby nie zwariować. Szczególnie teraz.

Warszawa 3.0? Co ją buduje, jak się zmieniła, jaki jest obraz miasta? Razem z Lenovo Polska przyglądamy się zmianom, innowacyjnym branżom, ciekawym projektom, firmom i przede wszystkim ludziom, którzy odpowiadają za zmiany.

Nie mogło zabraknąć branży, która bardzo się rozwinęła podczas pandemii. Czy trading to nowy gaming? Dlaczego ludzie zaczynają swoją przygodę z inwestowaniem, jakich zasad trzymać się na początek? Na te pytania odpowiada Dawid Augustyn, inwestor, redaktor i współtwórca portalu tradingdot.com, założyciel portalu fxmag.pl.

Liczą się dwie rzeczy: dyscyplina i cierpliwość. Dyscyplina trzymać nas będzie w ryzach przy pracy nad strategią, przygotowywaniu planu i egzekwowaniu tego planu. Cierpliwość natomiast sprawi, że w tym planie wytrwamy.

F5: Swoje pieniądze na giełdzie pomnażasz od ponad 20 lat. Od początku zarabiałeś?

Dawid Augustyn: Tak, zdecydowanie. Już pierwszy rok na rynku przyniósł mi ogromne zyski. Chciałbym tak odpowiedzieć na to pytanie, ale to jest absolutnie nieprawda. Z resztą swoją przygodę na rynkach finansowych rozpocząłem w najgorszy możliwy sposób. Naprawdę nie da się gorzej. Jako 14-latek straciłem wszystkie środki w jednej transakcji na rynku akcyjnym w zaledwie miesiąc! Nie dodałem jednego, to oczywiście nie były moje pieniądze.

W zasadzie, gdyby zebrać wszystkie mądre giełdowe cytaty w jedno miejsce, to to co udało mi się zrobić w moim pierwszym giełdowym posunięciu jest ich absolutnym przeciwieństwem.

Nie poddałem się i w sumie na rynku jestem już od 20 lat. Z perspektywy czasu uważam, że jednym z największych mitów, który w branży się powtarza jest to, że jako profesjonalista jesteś w stanie zamykać każdy miesiąc na plusie. Nie, nie jesteś. Mogą zdarzyć ci się kolejne miesiące pod kreską i musisz je wytrzymać, żeby dojść do miesiąca, w którym jedna albo kilka transakcji zbuduje twój rachunek. Dyscyplina i cierpliwość w największym skrócie. Taka inwestycyjna codzienność jest nudna i frustrująca. 

Nudna? 

Giełda to miejsce gdzie kapitał przechodzi z rąk niecierpliwych do cierpliwych. To nie są moje słowa, ale absolutnie się podpisuję pod tym znakomitym cytatem Warrena Buffetta. Osiągnięcie sukcesu na rynkach finansowych podobne jest do tego, które ludzie osiągają w realnym biznesie. W skrócie uważam, że liczą się dwie rzeczy: dyscyplina i cierpliwość. Dyscyplina trzymać nas będzie w ryzach przy pracy nad strategią, przygotowywaniu planu i egzekwowaniu tego planu. Cierpliwość natomiast sprawi, że w tym planie wytrwamy. Reszta to kwestia wyciągania wniosków.

Banner Image

Ponieważ często się przemieszczam i pracuję w różnych miejscach korzystam z mobilnego, lekkiego Lenovo ThinkPad X1 Carbon 9. generacji. Doskonale sprawdza się do długiej i intensywnej pracy. 

W takim razie jak dużo osób potrafi je wyciągać i zarabiać? Dziś wystarczy mieć laptopa i dostęp do internetu, a czasem wystarczy nawet smartfon, by móc inwestować 24h/dobę, otwierać, zamykać pozycje.

Dyscypliny i cierpliwości nie ma absolutnie zdecydowana większość osób, a w pozycji trwają tylko dlatego, że przynoszą stratę. Wtedy nie jest to cierpliwe czekanie, tylko trzymanie straty w nadziei, że cena w końcu odbije. Takie zachowanie nie jest niczym nowym dla rynków finansowych.

Oczywiście technologicznie czasy się zmieniają, zmienia się dostępność do kont maklerskich i dzisiaj rzeczywiście wystarczy laptop i dostęp do internetu. Powinien być to sprzęt niezawodny, wytrzymały i przede wszystkim, z mojej perspektywy, długo trzymający baterię, który wszędzie ułatwi analizę i podjęcie inwestycyjnej decyzji. Mój wybór padł na ThinkPad X1 Carbon 9. generacji. 

Jednak dla osoby początkującej dostęp 24h do rynków może okazać się po prostu zgubny. Cierpliwość wystawiana jest na naprawdę solidną próbę, której jak pokazują statystyki większość pozytywnie nie przejdzie. Ponad 75% osób po prostu traci.

ThinkPad X1 Carbon 9. generacji to mocny sprzęt w 14-calowej obudowie. Wyświetlacz 16:10 powiększa przestrzeń roboczą co istotne w codziennej pracy. Wyposażony w większy panel dotykowy, pojemniejszą baterię i tylne otwory wentylacyjne daje komfort oraz efektywność.

Carbon sprawia, że laptop przykuje wzrok na spotkaniach z kontrahentami. Udoskonalony układ chłodzenia Intelligent Thermal Solution umożliwia długą pracę bez efektu gorącej klawiatury. Urządzenie wyposażone jest również w funkcję Windows Hello, co pozwala błyskawicznie, jednocześnie uruchomić komputer i zalogować się korzystając z inteligentnego wykrywania twarzy właściciela urządzenia.

W pracy z wrażliwymi danymi ważne jest odpowiednie dodatkowe zabezpieczenie biometryczne, które minimalizuje do zera możliwości włamania się do urządzenia. Dodatkowo laptop automatycznie blokuje się w momencie odejścia od ekranu, co szczególnie przydaje się gdy korzystamy z niego w innych miejscach, niż np. nasze biuro. Panel wyświetlacza PrivacyGuard sprawi, że ciekawscy nie będą widzieć zawartości ekranu. Połączenie tych wszystkich funkcji, możliwości i zabezpieczeń tworzy z ThinkPad X1 Carbon 9. generacji idealnego laptopa dla dynamicznie pracującego inwestora. 

Hodlowanie, to nic innego jak trzymanie pozycji. Cierpliwość wystawiana jest na naprawdę solidną próbę, której jak pokazują statystyki większość pozytywnie nie przejdzie.

Te dane idą chyba w sprzeczności z tym, co widać w internecie: portale, YouTube, a nawet TikTok pełen jest porad inwestycyjnych, pokazów zarabiania na żywo. Człowiek zaczyna nabierać poczucia, że wszyscy zarabiają tylko nie ja. Kupuj, sprzedawaj, HODLUJ! Co o nich sądzisz? Pomagają czy przeszkadzają Twoim zdaniem takie rady? I właśnie, czym jest to HODLowanie?

Dla mnie obserwowanie kogoś tylko i wyłącznie dlatego, że pokazuje ile to on nie jest w stanie na rynku zarabiać jest bezsprzecznie stratą czasu. To jest ten inwestycyjny rynkowy szum XXI wieku. Po pierwsze funkcjonuje psychologiczny mechanizm, przez który ludziom łatwiej przychodzi chwalić się zyskami. To buduje ego. Tylko, że rzeczywistość nie jest usłana wyłącznie sukcesami. O rynku, takim jak np. kryptowaluty, wypowiadają się często młode osoby. Absolutnie nie mam tutaj nic do ich wieku, ale jednak wolałbym słuchać osób, które niejedną bessę mają za sobą. Po drugie tych, którzy na rynkach osiągają sukces, cechuje pokora. W chwaleniu się wynikami tej pokory nie znajduję.

Tymczasem media głównego nurtu stawiają na nośne tytuły w stylu „jeżeli nie kupisz złota, przegrasz życie” albo „trzy kryptowaluty, które musisz mieć w swoim portfelu”. Zatrważające jest to jak olbrzymią, podkreślam olbrzymią liczbę wyświetleń zdobywają tego typu filmy. Z resztą tu znowu posłużę się cytatem Warrena Buffetta, który na pytanie dlaczego nikt nie powiela jego ruchów, odpowiedział, że nikt nie chce bogacić się pomału.

Wracając jeszcze do głównego pytania, obserwowanie osób, tylko dlatego, że mówią o zarabianiu, będzie bardzo frustrującym zajęciem.

Co do hodlowania, jest to nic innego jak trzymanie pozycji. Z angielskiego hold czyli trzymaj, natomiast hodl to zwykła literówka, popełniona kiedyś na forum traktującym o kryptowalutach, która oczywiście w tym świecie się przyjęła.

Banner Image

Tym, którzy kilka lat temu kupili bitcoiny i zarobili fortuny przede wszystkim gratuluję. Nie są jednak dla mnie wyznacznikiem osiągania sukcesu.

Jak w takim razie zarabiać? Mam odłożone na koncie 50 000 zł. Co zrobić, aby za rok mieć 100 000, a może nawet milion? Ci co kilka lat temu kupili bitcoiny, czy inne kryptowaluty, dziś mają przecież małą fortunę. 

Tym, którzy kilka lat temu kupili bitcoiny i zarobili fortuny przede wszystkim gratuluję. Nie są jednak dla mnie wyznacznikiem osiągania sukcesu, bo śmiem twierdzić, że zdecydowana większość takich osób zarobiła, bo zapomniała, że te bitcoiny w ogóle ma na jakimś koncie.

Miałem znajomego, którego absolutnie głównym celem było zarabianie pieniędzy. Nie chodziło o to, czym się będzie zajmował, ale liczyły się pieniądze. W rezultacie inwestował w branże w najgorszym możliwym momencie. Nieruchomości kupił zaraz przed pandemią i sprzedał je po dwa miesiącach z dużą stratą. Kupił ogromne liczby testów na COVID-19 na dwa tygodnie przed tym, jak masowo weszły do supermarketów. W inwestowaniu nie ma niczego gorszego niż gonienie za pociągiem, który odjechał.

Inwestować trzeba nie w rzeczy modne, ale te które znamy i rozumiemy. No chyba, że tak jak w gorączce złota, nie idziemy szukać złota, tylko sprzedajemy łopaty.

Do zainwestowania w cokolwiek powinniśmy się przygotować, bo liczenie na innych będzie dla nas zgubne. I na początek absolutnie nie angażujmy całego kapitału. Jeżeli masz do zainwestowania 50 tysięcy złotych, weź 3-5 tysięcy i zacznij się uczyć na rynku i o rynku. Nie ma drogi na skróty, a byłbym hipokrytą, gdybym polecił w tym miejscu konkretne rzeczy, w które koniecznie trzeba kupić. No chyba, że są to książki. Tutaj nie ma żadnych limitów i ograniczeń. 

Zainwestujmy w siebie, w swoją edukację, żeby nie popełnić tych błędów, które być może popełniamy właśnie w tej chwili. Przygotowuję się do konkretnego tygodnia analizując fundamenty i podstawowe instrumenty, takie jak najpopularniejsze pary walutowe, indeksy giełdowe czy surowce.

Zapomnijmy w takim razie o 100-procentowych zyskach, ale co poradziłbyś osobom, które chcą zabezpieczyć swój kapitał przed szalejącą inflacją?

Tak naprawdę typowym produktem, który ma nas chronić przed inflacją są obligacje indeksowane inflacją. Niestety nie jest to produkt, który w 100% zapewni nam taką ochronę, ale biorąc pod uwagę jego bezpieczną konstrukcję, jest opcją absolutnie do rozważenia.

Generalnie skupianie się na inflacji w tym momencie może mieć nie do końca dobre skutki dla naszych inwestycji. Jeżeli do tej pory ktoś nie inwestował i widzi inflację na poziomie 15,6%, to o tyle już wartość jego oszczędności stopniała i czasu się nie cofnie.

Absolutnie odradzałbym jakiekolwiek próby agresywniejszego odrobienia tej straty. Wiemy, jak to się dla zdecydowanej większości skończy.

Konstruując portfel, który ma nas przed inflacją ochronić, trzeba zdać sobie też sprawę z rynkowych korelacji, czyli współzależności. I tak dla przykładu, jeżeli ktoś stwierdzi, że akcje są dobrym pomysłem i do tego chce ulokować kapitał w nieruchomościach, aby zdywersyfikować portfel, to mam złe wiadomości. Aktywa te zachowują się przez zdecydowaną większość czasu podobnie. Gdy giełda rośnie, rosną ceny mieszkań i na odwrót. 

Czymś, co zachowuje relatywnie niskie współzależności z innymi rynkami, jest złoto. Tylko, że zakup złota na rok bądź dwa lata, w nadziei, że ochroni nas przed inflacją, jest złym pomysłem. Historia pokazuje, że takie aktywa powinniśmy trzymać co najmniej kilka lat, a najlepiej ponad 10.

Prowizje pośredników nie są małe, przez to jeżeli chcemy kupić złoto w formie fizycznej, może się okazać, że spieniężenie go po 2-3 latach okaże się bardzo kosztowne. Prowizję zapłacimy przy kupnie jak i przy sprzedaży, co może skończyć się dla nas realną stratą.

Przede wszystkim zainwestujmy w siebie, w swoją edukację, żeby nie popełnić tych błędów, które być może popełniamy właśnie w tej chwili.

No dobrze, a jak w takim razie wygląda Twój inwestycyjny plan dnia?

Moje podejście jest zdecydowanie bardziej średnio, a czasami nawet długoterminowe. To powoduje, że moja codzienność jest inna niż typowych traderów, czy inwestorów krótkoterminowych. Nie muszę spędzać ogromu godzin nad wykresami. Bardziej adekwatne będzie przedstawienie tego, jak wygląda mój miesiąc. Pierwsze kilka dni poświęcam na analizę. Przerzucam tysiące wykresów, w celu zrobienia wstępnej selekcji ciekawych aktywów.

Zaczynam od analizy technicznej, ale zawsze staram się ją łączyć z fundamentami. W średnim terminie te dwa elementy muszą ze sobą współgrać. Następnie tworzę listę interesujących instrumentów, które później przez miesiąc obserwuję.

Dodatkowo w weekendy, w związku z tym, że moimi przemyśleniami dzielę się regularnie na kanale YT, przygotowuję się do konkretnego tygodnia analizując fundamenty i podstawowe instrumenty, takie jak najpopularniejsze pary walutowe, indeksy giełdowe czy surowce.

Szczęście sprzyja nie tyle lepszym, co tym, którzy są przygotowani. Zacznij pracować nad finansami już teraz, ale spokojnie i systematycznie.

Nowe technologie pomagają Ci w podejmowaniu decyzji, czy opierasz się po prostu na intuicji i szczęściu?

Technologia się rozwija i tak jak na początku swojej drogi inwestycyjnej musiałem co jakiś czas biec do komputera, żeby sprawdzić, co się na rynku dzieje, tak teraz mogę robić inaczej. 

Po przerzuceniu mnóstwa wykresów, ustawiam sobie alerty cenowe. Oznacza to, że po prostu dostanę powiadomienie, gdy dzieje się coś w moim odczuciu ciekawego. Dzięki temu nie muszę spędzać ogromu czasu na nieefektywne patrzenie się na wykresy cenowe.

To jest dla mnie absolutnie najważniejsza rzecz związana z technologią, bo powoduje, że w ciągu dnia jestem w stanie być naprawdę efektywny.

Z roku na rok coraz łatwiej jest funkcjonować na tym rynku, o ile umiemy rzeczywiście skupić się na rzeczach ważnych. W innym wypadku będziemy mieli problem ze zwykłym skupieniem uwagi.

Co do szczęścia, oczywiście jest ono ważne, ale po to dokonuję naprawdę sporo analiz technicznych i fundamentalnych, aby się na nim nie opierać. Szczęście sprzyja nie tyle lepszym, co tym, którzy są przygotowani. 

A gdybyś miał podzielić się jedną radą inwestycyjną, to byłoby to….

Po prostu zacznij. Zacznij pracować nad finansami już teraz, ale spokojnie i systematycznie. Kup pierwszą książkę traktującą o finansach i powoli buduj swoje doświadczenie. Potęga pieniędzy jest na tyle duża, że jeżeli w tych kwestiach będziesz uporządkowany i konsekwentny, to podobnie zaczną wyglądać inne aspekty twojego życia. 

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook