Suwak on the streets

Jakub Suwiński, czyli Suwak to postać mocno związana z kulturą streetową. Skater, fotograf, hedonista. Możecie kojarzyć go z imprez, przemierzania Warszawy na desce lub z audycji radiowych. Pytamy go o zajawki i o to, jak zaczęła się jego przygoda z fotografią.
.get_the_title().

Jakub Suwiński, czyli Suwak to postać mocno związana z kulturą streetową. Skater, fotograf, hedonista. Możecie kojarzyć go z imprez, przemierzania Warszawy na desce lub z audycji radiowych, w których serwuje funk i najlepszy rap, przemyca trochę tricków, graffiti i sporą dawkę absurdu, a także z koncertów Sokoła, gdzie biega z aparatem i filmików kampanii Galaxy Note z Sokołem w roli głównej, gdzie cierpliwie słucha opowieści polskiego króla rapu.

Suwak rzetelnie dokumentuje i prowadzi fotograficzną kronikę warszawskiej imprezy, ulicy i – jak to ładnie opisano podczas prezentacji jego twórczości na wystawie “Tylko Bóg może nas osądzić” – zaburzeń (nie tak znowu) młodego pokolenia.

Mieszka i pracuje w Warszawie. Specjalizuje się w fotografii streetowej. Ma na koncie współpracę z dużymi markami. W naszej akcji z firmą Samsung w ramach kampanii #BedzieCoWspominac nie mogło go zabraknąć. Bardzo lubimy jego zdjęcia i emocje, które są w nich ukryte. Przed wami jego reportaż z ulicy w otoczeniu jego przyjaciół i znajomych. Suwak wykonał zdjęcia Galaxy S10 na koncertach i ulicach Warszawy.

Za czym Ty biegasz najczęściej? Jak wygląda typowy dzień Suwaka? I czemu ciągle Cię widzimy biegnącego przez Zbawiksa?

U mnie chyba każdy dzień jest mocno zakręcony i wygląda inaczej. Lubię robić sporo rzeczy, różnych rzeczy i czasami na wszystko nie starcza czasu, więc biegam to tu, to tam. Moja doba powinna mieć przynajmniej z 30 godzin, bo na dwóch Suwaków planeta Ziemia jest za mała chyba (śmiech)… A czemu Zbawix? Mieszkam 10 metrów od niego, przechodzę obok Karmy 10 razy dziennie. Uwielbiam ten spot.

Twój Instagram wygląda jak wieczna impreza, ale Ty jesteś raczej zapracowanym młodym człowiekiem. Opowiedz trochę o tym, co robisz na co dzień.

Obecnie prowadzę dwie audycje radiowe w newonce.radio, dwie totalnie różne. Jedna poświęcona muzyce funkowej, której uwielbiam słuchać i chyba nigdy mi się nie znudzi poszukiwanie nowych numerów, wykonawców, remiksów – studnia bez dna. A drugą audycję, SKATEHEADS, prowadzę z Lajzolem z JWP/Jetlagz i to już jest inna bajka. Tego się nie da opowiedzieć słowami, tego trzeba posłuchać (śmiech). Każdy czwartek 20:07 newonce.radio (radio internetowe). Jeżeli nie przygotowuję się do audycji i jest ładna pogoda, to idę na deskę. Jeżdżę na deskorolce od 18 lat i kocham to, nawet zwykły cruzing po mieście, po ulicy, między samochodami sprawia mi tyle radości. Nie ma nic lepszego niż przychillować sobie na Witosie z ekipą na słoneczku… A tak, to w sumie normalnie – basen, siłownia, ścianka wspinaczkowa, kino, teatr, muzeum, wystawy, usiądę gdzieś, książkę poczytam, pokręcę się po mieście. Mieszkanie w centrum ma to do siebie, że cały czas kogoś spotykam, czasem dłużej się z kimś pogada, czasem tylko zbije piątkę i leci dalej. Często spotykam znajomych na mieście i nagle w sekundę zaczynamy rozkminiać jakiś wspólny projekt i pyk, działamy.

Jesteś człowiekiem wielu talentów, masz własną audycję, występujesz z Sokołem w kampanii Samsunga, no i robisz zdjęcia. Jak to się stało, że zostałeś fotografem? Kiedy zacząłeś robić zdjęcia, pamiętasz ten moment?

Zanim kupiłem pierwszy aparat i zacząłem nim strzelać foty, na szesnaste urodziny wymęczyłem od rodziców kupno kamery. Pamiętam, że to był jakiś taki łączony prezent, czyli urodziny + święta + Dzień Dziecka (śmiech), no jakoś tak. I wtedy kręciłem “jackassy” na podwórku. A pierwszy aparat kupiłem na osiemnaste urodziny i wtedy założyłem fotobloga na jednej z stron, coś typu ownlog.com. Wtedy, zresztą dziś też, aparat towarzyszył mi cały czas. Był to mały kompakt, kieszonkowy, który można było zabrać wszędzie ze sobą i robić nim cały czas zdjęcia. Robiłem foty na wyjazdach skejtowych, domówkach, imprezach w klubach. Uwieczniałem chwile warte zapamiętania.

Zdjęcia wrzucałem na bloga, ziomale sobie oglądali, wspominali momenty, których nie pamiętali albo przypominali sobie o pewnych sytuacjach dopiero po zobaczeniu zdjęcia i pisali na GG, żeby skasować to czy tamto (śmiech).

Co najczęściej fotografujesz? Ja wiem, że deskorolka, graffiti i hip-hopy, no ale muszę zapytać. Co lubisz fotografować i kiedy wyciągasz aparat najszybciej? Kto jest na Twoich zdjęciach?

Najczęściej fotografuje swoich znajomych, kolegów, koleżanki, na imprezach, w domu, w metrze, jak jedzą albo prowadzą samochód. W tym roku najwięcej zdjęć zrobiłem Sokołowi. Mamy na koncie 30 wspólnych wyjazdów i koncertów.

Lubię robić zdjęcia deskorolkowe. Na przykład teraz, jak to piszę, jestem w Rzymie z ekipą SH Store na desce. Jeździmy, nagrywamy, ja robię foty. Nawet coś tam już jest fajnego! Tomi Gunz pozdrawia czytelników F5 (przyp. redakcji: a my dziękujemy!). Dużo zdjęć zrobiłem ekipie JWP/JETLAGZ, bo z chłopakami się często bujamy razem, wyjeżdżamy na różne wyjazdy.

Uwielbiam robić zdjęcia na streecie, łapać ludzi w dziwnych miejscach, sytuacjach, ubraniach.

Zrobiłem parę kampanii modowych w tym roku. Lubię robić streetwear.

Czym dla Ciebie jest fotografia? No bo nie tylko pracą…

Nigdy nie podchodziłem do robienia zdjęć jak do pracy. Zawsze starałem się robić swoje projekty, swoje zajawki. Dopiero od jakiegoś czasu pojawiły się płatne joby, z których jest jakiś cash, ale na szczęście nie robię tego tak dużo, żeby zmieniło się moje podejście do fotografowania. Wykonać robotę, umowa, kasa, nara – u mnie tak to nie działa. Za każdym razem, kiedy dostaję zlecenie na zrobienie zdjęć i mam za to dostać kasę, to się jaram, jakby to był pierwszy raz (śmiech).

Jak to się stało, że zacząłeś fotografować koncerty hip-hopowe?

Bardzo prosto. Przyszedłem na koncert z aparatem.

Masz jakiegoś ulubionego fotografa, kogoś, kto robi takie zdjęcia, że myślisz “chciałbym tak”?

Znam sporo fotografów, którzy robią super zdjęcia i najfajniejsze jest to, że każdy robi inne, inaczej podchodzi do fotografii. Uwielbiam zdjęcia Daniela Arnolda, ma wyrazisty styl, jest bezpośredni w swojej fotografii, nawet bym powiedział, że bezczelny. Mocna pozycja, jeżeli chodzi o ulicę.

Twoje ulubione zdjęcie, które zrobiłeś Galaxy S10? Jak Ci się nim fotografowało? 

Bardzo fajny jest tryb szerokokątny, lubię fotografować szerokokątnymi obiektywami, więc tu się bardzo polubiliśmy z Galaxy S10. Spoko jest też motyw fotografowania seryjnego, mi to często pomaga. A ulubione to chyba to:

Projektem #BedzieCoWspominac Samsung chce zwrócić uwagę na to, co najważniejsze w fotografii. Liczą się nie lajki, ale wspomnienia, uchwycenie momentów, które chcemy zapamiętać. To jest bezcenne.

Rozmawiała: Marta Jerin
Materiał powstał przy współpracy z Samsung
Wszystkie zdjęcia zostały wykonane smartfonem Samsung Galaxy S10
Zdjęcia: Jakub “Suwak” Suwiński 

suwakonthestreets.tumblr.com

TU I TERAZ