Twitter blokuje użytkowników z milionami obserwujących za wyśmiewanie Elona Muska

Jak ma się to do deklaracji nowego właściciela platformy, wedle których uważa się on za propagatora wolności słowa?
.get_the_title().

Jak zaliczyć PR-owy zjazd od statusu geniusza zmieniającego świat na lepsze do nieempatycznego i przewrażliwionego na swoim punkcie właściciela platformy społecznościowej? Lepszego przewodnika niż Elon Musk, który najwyraźniej zainspirował się ostatnimi absurdalnymi poczynaniami Kanyego Westa, nie znajdziecie. Po zakupie Twittera za, bagatela, 44 mld dolarów Musk podpadł użytkownikom po raz pierwszy, gdy wprowadził dla nowych kont płatny system ich weryfikacji (charakterystyczny ptaszek obok nazwy) opiewający na kwotę 8 dolarów miesięcznie. Ruszyła też ogromna fala zwolnień (nawet do 7,5 tys. osób).

Sam siebie Musk przeszedł jednak hipokryzją dotyczącą reguł banowania fejkowych kont.

W opublikowanym tweecie odgrażał się najpierw, że co prawda próby podszywania się będą skutkować natychmiastowym zawieszeniem, jednak zostawił furtkę dla kont, które w ostentacyjny sposób posłużyły się parodią. Te z bana miały być zwolnione.

I zaczęło się. Kolejne profile, od najzwyklejszych po mające często milionowe grupy followersów, jak choćby h3h3Productions (2,3 mln), zaczęły trollować… właśnie Elona Muska, zmieniając nazwę na imię i nazwisko nowego właściciela Twittera i publikując głupkowate posty stylizowane na jego charakterystyczny sposób wypowiedzi. A to, jak wspomniane konto, poprzez sentymentalny wpis o wspaniałych chwilach ze skazanym za przestępstwa seksualne Jeffreyem Epsteinem, a to (jak w przypadku rysownika Jepha Jacquesa) przez nawiązanie do sypialnianych wątków w niedawnej relacji miliardera z Grimes. Komediantka Kathy Griffin (2 miliony followersów) również po zmianie nazwy na Elon Musk zachęcała zaś do głosowania na Demokratów (Musk opowiedział się za Republikanami).

Co istotne, w każdym z tych przypadków fakt, że konto jest dla hecy był oczywisty (wynikał i z przejaskrawionego avatara i opisu).

Nie przeszkodziło to urażonemu zapewne Muskowi i jego ludziom w zablokowaniu na dobre wszystkich wspomnianych kont. Ba, dziennikarz NBC Ben Collins poinformował nawet, że Musk dostawał bezpośrednie informacje o żartujących z niego profilach (między innymi od Andy’ego Ngo), po czym te otrzymywały bana. Permanentne bany w związku z urażonym ego nie mają raczej wiele wspólnego z propagowaniem wolności słowa, czym tak obnosił się w ostatnich miesiącach miliarder. Elonie Musku, Twitterze, nie idźcie tą drogą.

Tekst: WM
Źródło zdjęcia głównego: AdWeek

TU I TERAZ