Już nie body positivity, a body neutrality. Ciałoneutralność ma walczyć ze współczesnym kultem ciała

Ruch body positive wypromował modę na akceptację własnego ciała i za to należą mu się gromkie brawa. Przestaliśmy się wstydzić samych siebie. Jednak w pewnym momencie ciałopozytywność obrała trochę inny kierunek. Dla wielu postulat akceptowania dosłownie wszystkiego stał się po prostu frustrujący. Odpowiedzią na współczesne bolączki stał się nowy trend – ciałoneutralność.
.get_the_title().

“Free Your Pits”, “I woke up like this” czy “Cellulite Saturday” — ciałopozytywność bez dwóch zdań podbiła media społecznościowe.

Promując afirmację wszystkich ciał, ruch body positivity walczył ze stereotypem kobiecego wyglądu.

Narodził się w końcu jako odpowiedź na wyidealizowane zdjęcia i kult zewnętrznego piękna. Czy jednak we wszystkich aspektach okazał się taki pozytywny?

źródło: creativeboom.com

Związane z ciałopozytywnością akcje na pierwszy rzut oka wydają się genialne i bardzo w klimacie #girlpower. Pojawił się jednak pewien problem – wszystko zaczęło kręcić się w zasadzie wokół fizyczności, z którą przecież kobiety nie chciały być stuprocentowo utożsamiane.

Różnorodność promowana przez body positivity miała sprawić, że w efekcie mniej skupimy się na własnym ciele. Stało się jednak zupełnie odwrotnie.

Z biegiem lat trend stał się obosieczną bronią – na ratunek przybyła więc ciałoneutralność. Jej celem było zmniejszenie uwagi, jaką poświęca się ciału w ogóle. Zwolenniczki nowego ruchu uważają, że powinniśmy skupić się przede wszystkim na swoich cechach i osiągnięciach, a nie na wyglądzie.

źródło: lashorasingenuas.com

Główną ambasadorką body neutrality w mediach jest brytyjska dziennikarka, aktorka i aktywistka Jameela Jamil. – Nie chcę już mówić o ciałopozytywności. Chcę, żebyśmy odzyskały kontrolę nad tym, za co kobiety są doceniane – mówi.

Jamil walczy o to, żebyśmy przestali obsesyjnie myśleć o ciele.

Body neutrality jest spojrzeniem ponad naszą zwykłą, codzienną fizyczność. Według fanów trendu to jedyny sposób na walkę ze współczesnym kultem ciała. Brzmi logicznie, zwłaszcza że wiele osób czuło się po prosto nieswojo, słysząc nieustanny komunikat, że powinny bezwarunkowo nie tylko akceptować, ale wręcz kochać swoje ciało. Balansowanie od kompleksów do samozachwytu często powodowało nawet większe rozchełstanie emocjonalne. Kobiety, ale i mężczyźni, nie dość, że czuli się źle z powodu własnego wyglądu, to jeszcze mieli poczucie winy, że nie potrafią kochać i afirmować własnego ciała. A przecież powinni. Co jest z nimi nie tak?

źródło: pinterest

Ciałoneutralność wydaje się po prostu bardziej realistyczna do osiągnięcia.

Ważne jest, by pamiętać, że body neutrality nie neguje body positivity i w zasadzie wcale jej nie wyklucza – ma po prostu pomóc wyjść “ponad” kwestię fizyczności. Proponuje przyjęcie innego punktu widzenia: może zamiast oceniania swojego ciała albo – dla kontrastu – głośnego jego akceptowania, tak po prostu skupić się na tym, z czego jesteśmy dumni, co każdego dnia osiągamy?

Tekst: Ola Oleszek

ZDROWIE