Nowy wirus i eksterminacja 15 mln norek w Danii, światowego lidera produkcji futer

Duńska agencja kontroli chorób zakaźnych stwierdziła wprost, że kontynuacja prowadzenia ferm ściąga na Danię wysokie ryzyko zagrożenia zdrowia publicznego.
.get_the_title().

Ktoś jeszcze żyje stereotypem Danii jako wartego naśladowania kraju szczęśliwych, empatycznych ludzi? No cóż. Po absolutnie haniebnej, cyklicznej rzezi delfinów i grindwali u wybrzeży Wysp Owczych (terytorium zależne kraju ze stolicą w Kopenhadze), tym razem eksterminację zwierząt urządzono na własnym podwórku. Duński rząd podjął decyzję o konieczności wybicia 15-17 mln norek z hodowli przemysłowych. Słownie: OD PIĘTNASTU DO SIEDEMNASTU MILIONÓW. Wśród bogu ducha winnych zwierząt doszło bowiem do gwałtownego rozprzestrzenienia się podłapanego od ludzi koronawirusa i to na 200 fermach! W całym kraju działa ich w tej chwili 1500 – Dania jest bowiem największym eksporterem takich futer na świecie (17 mln skór rocznie).

W efekcie transmisji zwrotnej wirus z norek przeniósł się już oficjalnie na 12 osób, choć minister zdrowia Magnus Heunicke zwrócił uwagę, że z 783 zachorowań w regionie ponad połowa może mieć związek z hodowlami.

Ponadto wirus zmutował, a więc jak sądzą eksperci, gdyby w nowej wersji wymknął się spod kontroli, mógłby znacząco utrudnić tempo wdrażania szczepionki i stanowić duże, nie tylko lokalne, zagrożenie.

fot. bbc.com

Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że władze podjęły w czwartek decyzję o zupełnym lockdownie całej Jutlandii Północnej do 3 grudnia i przebadaniu CAŁEJ populacji. Ma to uniemożliwić ekspansję „podrasowanej wersji” SARS-CoV-2 poza region.

Sytuacja ta doskonale unaocznia, że dalsza przemysłowa eksploatacja zwierząt, obok tego, że skrajnie nieetyczna, stanowi jednocześnie ogromne zagrożenie w kontekście czynnika epidemiologicznego.

Skoro argumenty o bezsensie zadawania istotom słabszym cierpienia wciąż spełzają na niczym, i to w czasach, gdy na prawie wszystko można już znaleźć nieinwazyjne substytuty, być może takim otwierającym oczy uderzeniem obuchem w głowę będzie właśnie koszmar odbywający się aktualnie na duńskich fermach. Szkoda tylko, że kosztem tak wielu sympatycznych futrzaków.

Do podobnego wniosku doszła już przynajmniej (gratulujemy refleksu) duńska agencja kontroli chorób zakaźnych, która stwierdziła wprost, że kontynuacja prowadzenia ferm ściąga na Danię wysokie ryzyko zagrożenia zdrowia publicznego.

Tekst: WM

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: