Oczekiwanie na przyjemne przeżycia pomaga przetrwać szarą codzienność

Naukowcy potwierdzają, że robienie planów na przyszłość sprawia, że łatwiej jest nam znieść trudne chwile. To dobra strategia na przetrwanie najbliższych, wymagających miesięcy.
.get_the_title().

Długie letnie dni, kiedy mogliśmy przynajmniej trochę odpocząć od reżimu sanitarnego, korzystając z pogody i organizując aktywności na świeżym powietrzu, dawno już odeszły w niepamięć. Choć okryty złą sławą rok 2020 już za nami, trudno oczekiwać powrotu do normalności w najbliższych tygodniach – wręcz przeciwnie, obecna sytuacja wymaga od nas dalszych wyrzeczeń w imię zbiorowej odpowiedzialności.

Z tak niepewnie rysującą się przyszłością nie dziwi fakt, że wielu z nas brak obecnie jakiejkolwiek motywacji do robienia planów – nie tylko tych na czasy po koronawirusie, ale także takich, które pomogłyby nam jakoś umilić oczekiwanie na koniec pandemii. O ile podczas pierwszej fali pandemii organizowanie imprez czy wieczorów z grami na Zoomie miało w sobie element nowości, teraz nierzadko widziane jest jako przykry obowiązek, do którego musimy się zmuszać w obawie przed poczuciem winy, że zaniedbujemy nasze życie towarzyskie. Porzucenie jakichkolwiek planów to jednak duży błąd.

Jak wskazują badania amerykańskich naukowców, perspektywa przyjemnych przeżyć i czas ich wyczekiwania mają widocznie pozytywny wpływ na naszą kondycję psychiczną – przyczyniają się do redukcji poziomu stresu oraz poprawy nastroju.

Robienie planów na przyszłość w czasach pandemii nie jest więc wcale pomysłem bezsensownym ani samolubnym.

Profesor Christian Waugh przypomina, że człowiek jest istotą z natury zorientowaną na przyszłość. Niezależnie od tego, czy mówimy o planach weekendowych czy pięcioletniej perspektywie rozwoju zawodowego, mamy tę wyjątkową umiejętność stawiania sobie celów oraz wizualizowania ich realizacji i końcowego efektu.

Grafika: David Brown

Nawet jeśli zaplanowany przez nas letni wyjazd po raz kolejny nie dojdzie w tym roku do skutku, oczekiwanie na niego daje nam nadzieję, że okoliczności, w jakich żyjemy, ulegną wkrótce poprawie. Ekspertka w dziedzinie zdrowia psychicznego dr Kimberly Diggles podkreśla, że podobny mechanizm ma miejsce również w przypadku planowania mniejszych przyjemności, jak na przykład zamówienia w weekend jedzenia z ulubionej restauracji.

Co więcej, oczekiwanie na przyjemne chwile wywołuje również reakcję chemiczną w mózgu i pomaga utrzymać wysoki poziom dopaminy. Osoby robiące plany na przyszłość są więc z reguły bardziej optymistycznie nastawione do życia.

Badania z 2010 roku wykazały, że respondenci, którzy mieli w perspektywie odbycie w najbliżej przyszłości jakiejś podróży, są na co dzień bardziej radośni niż ci, u których brak było w kalendarzach nadchodzących wyjazdów. Zdarzyć się może, że sam proces odliczania dni do wyczekiwanej przez nas chwili sprawia więcej przyjemności niż jej nastanie.

Robienie planów działa również jako świetna motywacja i nadaje naszym dniom sens, zmusza do działania, które pozwoli zbliżyć się do wyznaczonej mety. Jest to więc kolejny powód, dla którego w ramach walki z pandemiczną apatią warto wybiec myślami w przyszłość, zrobić plany i postawić sobie cele tak, aby perspektywa przyjemnych chwil ułatwiła funkcjonowanie w szarej rzeczywistości.

Zdjęcie główne: Minet Kim
Tekst: AD

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook