Recepta na długowieczność? Mieszkanie okolicy, w której nie potrzebuje się auta, bo wszystko jest w zasięgu spaceru

Naukowcy przyznają, że czynniki środowiskowe mogą mieć większy wpływ na dożywanie 100 lat, niż genetyka.
.get_the_title().

Zdaje się, że nikt jeszcze nie odkrył ani magicznego eliksiru na nieśmiertelność, ani chociażby na długowieczność. A jeśli nawet, to najwidoczniej naoglądał się „Ze śmiercią jej do twarzy” i się tym wynalazkiem nie chwali. Także każdy, kto chciałby dożyć setki, a powątpiewa w moc słyszanych przy okazji każdego święta życzeń „100 lat!”, powinien zainteresować się prowadzonymi w tej materii badaniami. Naukowcy nieustannie usiłują ustalić, co pomoże sprawić, że będziemy żyć długo, zdrowo i szczęśliwie. I choć sami nie ukrywają, że stworzenie takiej recepty na długowieczność nie jest prostą sprawą, to dzielą się każdym odkryciem.

Jednym z nich jest stwierdzenie, że duże szanse na dożycie setki mają ci, którzy nie muszą korzystać z auta ani transportu miejskiego, bo każdą potrzebę mogą zaspokoić, udając się na niedługi spacer po swojej okolicy.

Arnel Hasanovic/Unsplash

Do takiego wniosku doszli badacze z Washington State University, którzy w latach 2011-2015 przeanalizowali ponad 144 tys. aktów zgonu osób, które przeżyły co najmniej 75 lat. Skupiono się na warunkach społeczno-ekonomicznych, w których żyli ci seniorzy. Oczywiście wzięto również pod uwagę takie czynniki jak płeć, rasa, choroby genetyczne i dostęp do służby zdrowia.

Tym razem chciano jednak sprawdzić, czy recepta na długowieczność to coś więcej niż płeć i geny.

Oczywiście okazało się, że styl życia danej osoby nie pozostaje bez znaczenia. Liczy się wszystko – to, czy ćwiczy, pali papierosy, pije alkohol, jaka jest jej dieta etc. Niespodzianką było jednak odkrycie, że również okolica, którą zamieszkuje senior, może dodać lub odjąć kilka, a nawet kilkanaście lat życia.

John Moses/Unsplash

Chodzi tu o czynnik, który Amerykanie nazywają „walkability” – to słowo nie ma dokładnego odpowiednika w języku polskim, ale, najprościej rzecz ujmując, oznacza miarę tego, jak bardzo dany obszar sprzyja spacerom. Jest ona ściśle powiązana z architekturą miasta, ale nie tylko w rozumieniu istnienia miejsc, w których przyjemnie jest pospacerować, jak parki, ogrody, bulwary. To także odpowiednio rozmieszczone chodniki, pobocza, przejścia dla pieszych oraz sygnalizacja świetlna.

W odniesieniu do okolicy, którą zamieszkujemy „walkabilty” będzie oznaczało również, że będziemy w stanie załatwić wszystkie potrzeby i sprawy na piechotę, bez utrudnień i pokonywania dużych odległości.

Sklepy, poczta, urząd, lekarz, ale także restauracje, mieszkania rodziny i znajomych – wszystko to powinno być w zasięgu spaceru, bez konieczności korzystania z auta czy transportu miejskiego.

@marjanblan

Za spełnienie wielu tych potrzeb będzie odpowiadać miasto, lokując w danej okolicy urzędy czy zezwalając na budowę i otwarcie punktów usługowych. Inne – jak mieszkanie w bliskim otoczeniu znajomych, oczywiście bardziej zależy od naszych i ich wyborów. Sprawa jest ułatwiona w małych miasteczkach, gdzie, siłą rzeczy, ludzie mieszkają w mniejszych odległościach od rodziny i przyjaciół. Ich długowieczność staje się więc bardziej prawdopodobna niż w przypadku mieszkańców metropolii – oczywiście aby tak się stało, dane miasteczko musi charakteryzować się odpowiednim wskaźnikiem urbanizacji, bo inne potrzeby mieszkańców też muszą zostać spełnione.

Vlad Sargu/Unsplash

Co ciekawe, Rajan Bhardwaj, jeden z autorów badania, przyznał, że do skupienia się właśnie na temacie długowieczności skłoniła go sytuacja rodzinna.

Jego dziadek, który nie cieszył się dobrym zdrowiem przez większość swojego dorosłego życia, dożył sędziwego wieku – 88 lat.

Bhardwaj na studiach opiekował się nim, a że studiował medycynę, to nie mógł się nadziwić tej sytuacji. Z czysto medycznego punktu widzenia można było się spodziewać wcześniejszej śmierci dziadka. Właśnie to skłoniło naukowca do badań nad długowiecznością, które wykazały, że określony styl i warunki życia mogą wziąć górę nad innymi aspektami – nawet zdrowotnymi. – Wyniki naszych badań powinny być jasnym sygnałem dla lokalnych władz, żeby wielkie miasta były przyjazne spacerowiczom i pozwalały wieść życie bez samochodu czy innego środka komunikacji – podsumowuje Bhardwaj .– Zapewnia to mieszkańcom potrzebną dawkę ruchu, łatwiejszy dostęp do opieki medycznej oraz zatroszczenie się o inne potrzeby. A tym samym – spokojniejsze, szczęśliwsze i dłuższe życie!

Źródło zdjęcie głównego: Metthew Bennett/Unsplash
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: