Rośliny, które legalnie przenoszą na inny poziom świadomości

Lista roślin, które od co najmniej setek lat używane są w celach relaksacyjnych, stymulujących albo magicznych, a obecnie zostały zakazane, ciągle się wydłuża. Są jednak jeszcze takie, które mimo psychoaktywnych właściwości, nie wymagają recepty ani dealera.
.get_the_title().

Choć nie ogranicza się tylko do roślin o właściwościach psychoaktywnych, etnobotanika dostarcza dużo fascynującej wiedzy o magicznych mocach roślin, które dziś tłumaczymy na farmakologiczny język. Uczestniczyły one w naszej kulturze od zarania dziejów i choć obecnie wiele z nich jest nielegalnych w naszej szerokości geograficznej, niektóre wciąż można dostać u internetowych zielarzy. Do spożycia tych roślin oczywiście nie zachęcamy.

Kanna – antydepresant o właściwościach euforycznych

źródło: appalachian herbs

Podobno to właśnie od niej wielu zaczyna przygodę z etnobotaniką. Sceletium tortuosum to soczysta, uszczęśliwiająca roślina psychoaktywna pochodząca z Południowej Afryki. Buszmeni i Hottentoci żuli kannę przez tysiąclecia, zanim zaczęli o niej pisać europejscy odkrywcy.

Tradycyjnie używana jako lekarstwo na społeczne i duchowe bolączki, a także w celu łagodzenia pragnienia, głodu i zwalczania zmęczenia.

W podwójnie ślepych randomizowanych badaniach klinicznych wykazano, że kanna może zmniejszać lęk, wpływając na ciało migdałowate — główny obszar mózgu związany z odczuwaniem strachu. Jest też inhibitorem wychwytu zwrotnego serotoniny (SRI), podobnie do Prozacu (SSRI), a także selektywnym inhibitorem fosfodiesterazy-4 (PDE4). W porównaniu do tradycyjnych antydepresantów atak jest więc dwukierunkowy, a efekt to poprawa samopoczucia i relaksacja z jednoczesnym obniżeniem lęku, depresji, poziomu stresu i napięcia. W większych dawkach kanna poprawia też odczucia zmysłowe. Stąd jej zachęcająca ksywa — naturalne MDMA.

Przy odpowiednich koncentracjach aktywnych alkaloidów kanna daje poczucie ciepła, euforii i rozmycia.

Niektórzy doświadczają eksplozji kreatywności, innych rozpierają efekty empatogenne, jak miłość do kogokolwiek lub czegokolwiek, co znajduje się w zasięgu ramion. – Znajdziesz się w stanie euforii, poczujesz się naprawdę szczęśliwy, naprawdę kochający i naprawdę wyluzowany – opisuje efekt kanny James Giordano, profesor neurologii i biochemii. Do tego będziesz nadzwyczaj towarzyski, muzyka będzie brzmiała lepiej, a dotyk i seks będzie przyjemniejszy. Nie należy jednak oczekiwać, że kanna, nawet w wysokich dawkach, osiągnie subiektywną jakość oraz poziom euforii i empatii MDMA, bo za jej efektem psychoaktywnym stoi inny mechanizm.

Kannę można znaleźć w sklepach internetowych i w niektórych europejskich smartshopach w formie proszku i do stu razy silniejszego ekstraktu, w postaci surowej lub fermentowanej. Wspomniane już ludy KhoiSan poddawały kannę fermentacji w celu zwiększa zawartości mesembryny — aktywnego alkaloidu, który zapewnia silniejsze działanie psychoaktywne, przy jednoczesnym obniżeniu poziomu potencjalnie szkodliwego kwasu szczawiowego. Naukowcy odkryli, że ekstrakt z kanny w ilości do 25 mg dziennie spożywany przez zdrowe osoby dorosłe przez okres trzech miesięcy był dobrze tolerowany, jedynym zgłaszanym czasami efektem ubocznym był ból głowy.

Istnieje jednak inne, kluczowe ryzyko związane z kanną — zespół serotoninowy.

Choć serotonina wzmaga stan ciała i umysłu, który potocznie nazywamy szczęściem, jej nadmiar w mózgu może prowadzić do przegrzania, szybkiego bicia serca, drżenia, czasami nawet do śmierci. Jest szczególnie niebezpieczna w połączeniu z innymi substancjami zwiększającymi poziom serotoniny w mózgu. A skoro już przy mieszaniu jesteśmy: choć badań na to nie ma, mówi się, że ‘kannabis’, czyli mieszanka konopi z kanną, nie tylko intensyfikuje wpływ konopi, bo alkaloidy kanny wiążą się z receptorami kannabinoidowymi, ale też go modyfikuje. Zmniejsza niepokój oraz czyni stan bardziej euforycznym i uspokajającym, dodając mu psychodelicznej głębi.

Catuaba – stymulant i afrodyzjak

źródło: sadowniczy.pl

Catuaba ma raczej znaczenie rekreacyjne. W brazylijskiej medycynie ziołowej napar z kory nie jednego, ale wielu gatunków drzew tropikalnych, jest cenionym stymulantem. Aktywnym składnikiem są tu między innymi alkaloidy — catuabiny. Pozwalają pozbyć się napięcia związanego z nadmiarem nagromadzonych emocji czy przepracowaniem. Badania wykazały, że catuaba ma działanie dopaminergiczne, czyli moduluje receptory mózgu związane z neuroprzekaźnikiem dopaminą, który motywuje i napędza nas do działania. W badaniu Marii M Campos z 2005 roku zgromadzono przekonujące dowody na to, że catuaba ma mocne działanie przeciwdepresyjne zależne od dopaminy u myszy i szczurów. Podczas kolejnego badania z 2011 roku, opublikowanego w ‘Journal of Ethnopharmacology’, myszy na ekstrakcie z Trichilia catigua również miały zdecydowanie lepszy nastrój oraz pamięć, zatem uznano, że catuaba może realnie pomóc w leczeniu lęku i depresji.

Jak na razie potwierdzić to mogą rdzenni mieszkańcy Brazylii, którzy testy na ludziach od robią od dawna.

Catuaba, w formie herbatki lub kapsułek o różnych koncentracjach aktywnych składników, sprzedawana jest najczęściej jako bezpieczny środek zwiększający libido lub afrodyzjak. Działa dość szybko, skutecznie łagodząc niepokój niecałą godzinę po użyciu. W przeciwności do znanych nam stymulantów ułatwia też zasypianie, zwiększając szansę nie tylko na odpoczynek wysokiej jakości, ale też na erotyczne sny.

Afrykański korzeń snów – nauczyciel pracy nad świadomością

źródło: tranceplants

Roślina silene capensis pochodzi z RPA. Plemiona Xhosa i Zulu nazywają jej korzeń ‘białymi ścieżkami’ i uważają za roślinę-nauczyciela. Prorocze sny są integralną częścią ich kultury i wierzeń. Ułatwiają kontakt z duchami przodków i zapewniają ich duchowe wsparcie. Te spotkania pozwalają przewidzieć przyszłość i otworzyć umysł. Korzeń nie powoduje efektów psychodelicznych, ale pozwala na pracę z podświadomością, poprawiając jakość snów do poziomu ultra HD.

Na nieco bardziej zaawansowanym poziomie ułatwia wejście w stan świadomego snu, czyli takiego, którego przebieg można kontrolować, przez co jest ceniony przez oneironautów.

Żywe i klarowne doświadczenia, które nie ulatują po przebudzeniu, są właściwie normą, podczas gdy ‘lucid dreams’ wymagają pewnej dodatkowej pracy.

Niewiele jest badań nad substancjami psychoaktywnymi afrykańskiego korzenia snu, ale za jego właściwości odpowiadają najprawdopodobniej saponiny triterpenowe. Aktywne są stosunkowo niewielkie ilości korzenia (250 mg), rekomendowana dawka to maksymalnie 1 g. Korzeń w postaci sproszkowanej lub kapsułkowanej należy przyjmować na pusty żołądek, aby substancje czynne dobrze się wchłonęły. Afrykański korzeń snów nie powoduje prawie żadnych zmian na jawie, podczas gdy efekty w stanie snu są bardzo obecne i wyjątkowe. Przy przyjmowaniu przez kilka dni z rzędu trzeba pamiętać, że efekty są kumulatywne, bo substancje czynne powoli gromadzą się w organizmie.

Zdjęcie główne: Jan Ranft/Unsplash
Tekst: AvdB

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook