Niemiecka Tybinga to jedno z najbardziej ekologicznych miast Europy

Lokalne władze wydają na rozwój infrastruktury rowerowej per capita trzy razy więcej niż Kopenhaga i jako pierwsze w Niemczech wprowadziły podatek od opakowań.
.get_the_title().

Położona w Szwabii Tybinga to niewielkie, ale ze względu na dużą społeczność akademicką dynamiczne miasto. Weganizm, przyjazne dla środowiska rozwiązania i innowacyjność są tu standardem. Politycy z Partii Zielonych od 1979 roku utrzymują w tym regionie silną pozycję, a ponieważ 1/3 mieszkańców stanowią studenci, w mieście żyje dobrze wykształcona społeczność, która jest świadoma problemów środowiska naturalnego. To dzięki nim zrównoważony rozwój jest w mieście możliwy. W Tybindze działają na przykład oddolne inicjatywy mieszkaniowe, w ramach których mieszkańcy robią wspólnie zakupy spożywcze i gotują. Co ciekawe, są to w dużej mierze dania wegańskie.

Bezmięsna dieta jest tu tak powszechna, że miasto zostało nawet oficjalnym uczestnikiem Veganuary – corocznego wyzwania, które zachęca ludzi do przejścia na weganizm.

Aby pozostać miejscem przyjaznym dla środowiska, miasto jest systematycznie przeprojektowywane i unowocześniane. Szerokie i dobrze zintegrowane ścieżki rowerowe oraz wysokie opłaty za parkowanie sprawiają, że ruch samochodowy jest w Tybindze bardzo ograniczony. Zgodnie z rozporządzeniem przyjętym w lutym samochody nie będą już mogły jeździć po centralnej ulicy miasta, która zostanie zarezerwowana dla autobusów i rowerów. Studenci mogą jeździć autobusami za darmo w weekendy i wieczorami po godzinie 19:00, a w soboty autobusy są bezpłatne dla wszystkich (w planach jest całkowite zniesienie opłat za przejazdy komunikacją publiczną).

Zdjęcie: Rohan Lumia / Unsplash

Jak zapewnia Boris Palmer, burmistrz miasta, Tybinga wydaje na infrastrukturę rowerową w przeliczeniu na mieszkańca trzy razy więcej niż Kopenhaga. Palmer, na stanowisku burmistrza od 2007 roku, przez wielu jest uznawany za twórcę ekologicznej polityki Tybingi, obejmującej m.in. obowiązkowe systemy fotowoltaiczne na dachach czy darmowe autobusy w soboty. – W ciągu ostatnich 15 lat emisja dwutlenku węgla na mieszkańca zmniejszyła się o 40 proc., podczas gdy gospodarka Tybingi wzrosła o 40 proc. To daje nam nadzieję, że istnieje sposób na przezwyciężenie globalnego ocieplenia i utrzymanie wzrostu gospodarczego – mówi polityk.

Na początku tego roku lokalne władze wprowadziły też nowy, pierwszy tego typu w Niemczech podatek, dzięki któremu miasto stało się jeszcze bardziej eko.

Mowa o podatku od opakowań, czyli dodatkowej opłacie w wysokości 50 centów za wszystkie opakowania jednorazowego użytku i 20 centów za jednorazowe sztućce. Opodatkowane są nawet pudełka po pizzy i folia aluminiowa używana do owijania pakowanych na wynos dań. Niezależnie od tego, czy są wykonane z materiałów ekologicznych czy pochodzących z recyklingu, wszystkie artykuły jednorazowego użytku będą droższe. Taką decyzję podjęto w myśl zasady, że nieprodukowanie jest lepsze od przyszłego recyklingu lub utylizacji. Podatek już zaczyna przynosić pozytywne efekty: w ciągu pierwszych kilku tygodni do miejskich koszy na śmieci trafiło nawet o 15 proc. mniej odpadów, coraz więcej osób przyzwyczaja się do przynoszenia własnych sztućców, a restauracje zaczynają oferować naczynia wielokrotnego użytku.

Zdjęcie: Lasma Artmane / Unsplash

Decyzja o wprowadzeniu podatku od opakowań nie spotkała się jednak z pozytywnym przyjęciem ze strony jedynego w Tybindze lokalu McDonald’s, który pozwał miasto.

Zgadzamy się, że najlepsze opakowanie to takie, które w ogóle nie jest produkowane. Jednak lokalne uwarunkowania poszczególnych miast i społeczności stoją na przeszkodzie w realizacji koncepcji, która odniosłaby sukces na skalę ogólnokrajową – tłumaczy rzecznik prasowy sieci.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy McDonald’s próbuje zablokować taki ruch – podatek od opakowań został zaproponowany w niemieckim mieście Kassel w latach 90., ale pozew sądowy McDonald’s unieważnił tę próbę.

Zdjęcie główne: Luca Florio / Unsplash
Tekst: AD

Zmiany Klimatu