Susza narasta i pogłębi nadchodzące kryzysy

Europa musi szykować się na szczególnie ciężki okres. Susza doprowadzi do niedoborów wody, a tym samym też energii, towarów i pożywienia.

Komisja Europejska podała, że na aż 46 proc. terytorium Unii Europejskiej występuje poziom ostrzegawczy zagrożenia suszą, natomiast 11 proc. powierzchni znajduje się w stanie podwyższonego zagrożenia.

Ponad 100 francuskich gmin nie ma bieżącej wody pitnej – tę dostarczać muszą ciężarówki. Rolnicy tracą plony, a moc jednego z reaktorów jądrowych w południowo-zachodniej Francji została zmniejszona.

Równie źle jest w Hiszpanii – rezerwy wody są na najniższym w historii poziomie, a na mieszkańców nakłada się ograniczenia w związku z korzystaniem z niej. Holandia natomiast ogłosiła oficjalny niedobór wody, lecz rząd nie wprowadził jeszcze ograniczeń dotyczących jej konsumpcji.

Sytuacja w Niemczech jest koszmarna.

Niedługo przewożenie towaru barkami na Renie może być niemożliwe – poziom wody spada już poniżej 37 centymetrów. Niemcy, podobnie jak reszta Europy, doświadczają obecnie fal upałów i dłuższych okresów bez opadów. Według JRC (Wspólne Centrum Badawcze) obecna susza w Europie może zostać uznana za najgorszą od 500 lat i być silniejsza, niż ta w 2018 roku.

Ludzie nie przeoczyli też pojawienia się tzw. kamieni głodu. Jest to rodzaj hydrologicznych pomników stosunkowo powszechnych w Europie Środkowej. Gdy w czasie suszy poziom wody gwałtownie opada, rzeki odsłaniają coraz więcej skał. Gdy woda spadnie poniżej pewnego poziomu, uprawa rolna może się załamać, prowadząc do głodu. Na przestrzeni wieków ludzie rzeźbili w tych skałach ostrzeżenia dla przyszłych pokoleń. Można je znaleźć m.in. nad Łabą, ale także nad Dunajem, Renem i Wezerą. Większość z tych skał stała się widoczna podczas trwającej suszy.

Rosną ceny towarów i brakuje wody do nawadniania. To doprowadzi do wyższych cen jedzenia.

Załamie się rolnictwo

Niemiecka organizacja rolników wydała ostrzeżenie dotyczące zbiorów. Prezes Niemieckiego Związku Rolników Joachim Rukwied ostrzegł, że bez zbliżającego się deszczu tegoroczne żniwa mogą mocno ucierpieć przez późnoletnią falę upałów. Dodał, że połączone kwestie inflacji i konfliktu w Ukrainie pogarszają także sytuację rolników w Europie Zachodniej, tysiące kilometrów od linii frontu. – Ceny nawozów są czterokrotnie wyższe niż rok temu. Ceny energii są dwukrotnie wyższe. Ceny pasz wzrosły – powiedział Rukwied. – Jeśli nie będzie padać wkrótce, to obawiamy się, że plony mogą spaść nawet o 30 lub 40 proc.

Tegoroczne zbiory zbóż w Niemczech przebiegały w dużej mierze zgodnie z planem, ale uprawy zbierane w późniejszych miesiącach, takie jak ziemniaki i buraki cukrowe, są szczególnie zagrożone i mogą w rezultacie kosztować więcej. Ponadto trawa w większej części kraju jest brązowa i nie odrasta, przez co niektórzy rolnicy musieli już karmić zwierzęta gospodarskie zapasami odłożonymi na zimę, ponieważ nie są w stanie wyciąć świeżej karmy z odłogowanych pól.

Susza i wpływ ekstremalnych upałów na plony w Europie stwarzają ryzyko dalszego wzrostu cen jedzenia na kontynencie i pogłębienia się światowych niedoborów żywności. Połączenie rekordowo wysokich temperatur i rekordowo niskich opadów tego lata już teraz odbija się na sektorach rolnictwa w kilku krajach europejskich. We Francji z powodu niedoborów wody nawadnianie zostało zakazane na dużych obszarach na północnym zachodzie i południowym wschodzie. Francuscy rolnicy również mają problemy z wykarmieniem zwierząt gospodarskich z powodu suchych łąk. We Włoszech malejąca ilość i jakość wody z rzeki Pad zagraża plonom w pobliskiej dolinie — kluczowej strefie rolniczej, w której produkuje się około 30 proc. krajowej żywności (w tym pszenicę, pomidory i winogrona). W Hiszpanii, gdzie zbiorniki wodne mają nieco ponad 40 proc. pojemności, oczekuje się, że produkcja oliwy z oliwek będzie o 1/3 niższa niż w zeszłym roku. W Szwajcarii woda jest dostarczana helikopterami, aby napoić pasące się tam krowy i kozy. W tym kontekście Komisja Europejska przewiduje, że w tym roku wszystkie plony upraw letnich zostaną znacznie zmniejszone.

Słabe zbiory w Europie, w której znajdują się jedni z największych światowych eksporterów pszenicy, mogą jeszcze bardziej nadwyrężyć światowe dostawy zbóż i podnieść i tak już zawyżone ceny żywności. Zmniejszona produkcja rolna w Europie może być najbardziej odczuwalna w regionie Morza Śródziemnego i pobliskich krajach Bliskiego Wschodu, które są jednymi z największych konsumentów europejskiej pszenicy.

Photo by Kjartan Einarsson on Unsplash.

Woda jest potrzebna do chłodzenia bloków energetycznych i transportu paliw.

Załamie się energetyka

Wraz ze spadkiem poziomu rzek wzmaga się kryzys energetyczny. Rzeki są niezbędne do transportu towarów. Na przykład Ren jest wykorzystywany jako węzeł transportowy dla paliw kopalnych, ponieważ Niemcy próbowały uniezależnić się od rosyjskiego gazu – a teraz wszystko to jest wstrzymane. Woda z rzeki jest również używana do chłodzenia reaktorów jądrowych we Francji. Nie naraża to reaktorów na zagrożenie egzystencjalne, ale zmusza je do zmniejszenia wydajności.

Rosnąca temperatura i niedobór wody w europejskich rzekach zmniejszają produkcję energii hydroelektrycznej i termoelektrycznej, pogłębiając problemy energetyczne kontynentu. Wyższe temperatury wody utrudniają działanie elektrowniom, których chłodzenie zależy od rzek. Komisja Europejska ujawniła, że produkcja z elektrowni przepływowych do lipca była niższa niż średnia z lat 2015-2021 dla krajów takich jak Francja, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Rumunia, Norwegia, Czarnogóra i Bułgaria. W Szwajcarii ograniczenia dotyczące używania ciepłej wody do chłodzenia reaktorów zmusiły szwajcarskiego giganta energetycznego Axpo do zmniejszenia produkcji w elektrowni jądrowej Beznau ze względu na rosnącą temperaturę rzeki Aar. We Francji rząd w drodze wyjatku pozwolił francuskiemu przedsiębiorstwu energetycznemu EDF na chłodzenie pięciu elektrowni jądrowych w rzekach pomimo wysokich temperatur wody.

Zmniejszona produkcja francuskiego sektora jądrowego zmusza Niemcy – które wcześniej importowały francuską energię elektryczną do własnej sieci – do spalania większej ilości gazu do wytwarzania energii zamiast przechowywania paliwa w magazynach na zimę. Te związane z suszą zakłócenia zarówno w produkcji energii, jak i dystrybucji paliw powodują dalszy wzrost cen energii w Europie i wpływają na wysiłki na rzecz zwiększenia poziomów magazynowania przed zimą, co może spowodować poważne skutki gospodarcze w perspektywie średnioterminowej. Dodatkowa presja na europejskie rynki gazu i energii elektrycznej pojawia się w czasie, gdy wysokie zapotrzebowanie na chłodzenie przy rekordowo wysokich temperaturach tego lata już pochłania dostawy potrzebne na zimę i zakłóca wysiłki na rzecz gromadzenia paliwa na wypadek, gdyby Rosja wstrzymała dostawy gazu ziemnego. Ale poza bardziej bezpośrednimi skutkami, wydarzenia te mogą stanowić zapowiedź tego, co nadejdzie w dłuższej perspektywie, kiedy kontynent będzie musiał przystosować się do rosnących temperatur i niewystarczających opadów spowodowanych zmianą klimatu.

Photo by Tanya Dusett on Unsplash.

Poziom wód jest zbyt niski, co utrudnia transport.

Załamie się logistyka

Niski poziom wody w rzece Ren – kluczowym szlaku żeglugowym towarów, w tym węgla i produktów naftowych przez Niemcy i do krajów sąsiednich – zmusza barki z paliwem do zmniejszania ładunku w Europie śródlądowej, a alternatywy, takie jak kolej i droga, już działają z pełną przepustowością. Kraje, które wykorzystują Ren do importu paliw na bazie ropy naftowej, w szczególności Niemcy i Szwajcaria, mają zatem trudności z budowaniem zapasów oleju opałowego przed zimą oraz z odbiorem surowców petrochemicznych z węzła Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia. Ma to również wpływ na dostawy węgla w czasie, gdy przemysł w całej Europie rekompensuje niedobory gazu poprzez ponowne wykorzystanie tego paliwa. Renem transportowane są też produkty chemiczne oraz żywność.

Poziom Renu jest na tyle niski, że przewoźnicy muszą korzystać z lżejszych statków, przez co potrzeba ich więcej i koszty transportu rosną. Kapitan jednej z barek, Peter Claereboets, opowiadał w wywiadzie z Reutersem, że w miejscach, gdzie woda osiągała poziom dwóch metrów, teraz jest jej pod statkiem około 40 cm, co sprawia, że coraz trudniej nawigować po rzece. – Z powodu niskiego poziomu wody tor wodny staje się węższy i zaczynamy realnie przemieszczać się jak pociągu, w konwoju – powiedział Claereboets.

Firmy chemiczne zapowiadają zmniejszenie produkcji, czego powodem są rosnące koszty transportu i malejący przepływ przez Ren. Kryzys logistyczny, a także równoczesna inflacja i niedobory gazu najprawdopodobniej doprowadzą do głębokiej recesji w największej gospodarce UE.

Podobne problemy ma Dunaj, którym idą towary z Bułgarii, Rumunii i Serbii. Woda z tej rzeki używana była również do nawadniania pól, co jest już niemal niemożliwe. Dunajem płyną też transporty zboża z Ukrainy. Wysychają także rzeki norweskie, co jest szczególnym problemem, ponieważ 90 proc. energii norweskiej pochodzi z elektrowni wodnych.

Zdjęcie: Thomas Frey

Image

Andrzej Gantner

Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Jeśli nie dokonamy zmian w systemie retencji, a zmiany klimatu będą postępować, może to mieć poważne skutki dla rolnictwa. Wszystko zależy, kiedy susza występuje. Jeśli w okresie wiosennym, to dochodzi do nieodwracalnych uszkodzeń roślin w okresie wzrostu. Zmniejsza się więc zarówno ilość plonów we wszystkich rodzajach roślin, przede wszystkim zbóż, jak i jakość plonów – rośliny są słabsze, chorują, gorzej się przechowują. Susza powtarza się także w czerwcu i okolicach lipca. Wówczas dobija osłabione wcześniej rośliny.

Problem suszy, który występuje już niemal w połowie Europy, dotyczy też Polski.

W Polsce wysychają rzeki

W naszym kraju jest już 68 ostrzeżeń o suszy hydrologicznej, głównie na zachodzie oraz południowym wschodzie. Problemem są nie tylko mniejsze opady, ale również skrócenie czasu zalegania pokrywy śnieżnej zimą – to wpływa na malejące zasoby wody. Burze także nie są pomocne, ponieważ są zbyt gwałtowane i krótkotrwałe. Opady muszą być jednostajne i długie, aby korzystnie wpłynęły na uprawy.

Na 205 z 600 stacjach wodowskazowych notowane są przepływy poniżej średniego niskiego przepływu z wielolecia (SNQ). Taki przepływ oznacza stan suszy hydrologicznej.

Problemem w Polsce jest słaba retencja – w naszym kraju nie ma w ogóle systemu retencyjnego, czyli systemu zatrzymywania wody. Przez to zatrzymujemy jedynie 3 proc. z opadów i wód roztopowych. Dla porównania, hiszpańskie systemy są w stanie zatrzymać do 11 proc. wody. Mimo że susze powtarzają się co roku, wciąż nie powstał odpowiedni system retencyjny, choć takie były plany.

Susza wpływa na straty plonów, a tym samym na wyższe ceny żywności, przy już i tak szalejącej inflacji. Ponadto tak, jak na Zachodzie, susza wpłynie na sytuację w sektorze energii. W Polsce wody używa się do chłodzenia bloków energetycznych i gdy podobna susza miała miejsce w 2015 roku, elektrownie musiały ograniczyć produkcję. Najbardziej zagrożone są elektrownie Kozienice, Połaniec i Ostrołęka, które wykorzystują wodę z Wisły i Narwi. Ponadto Polacy nie będą mogli polegać na imporcie energii z powodu analogicznych problemów w sąsiednich krajach. Susza utrudni też w Polsce żeglugę i doprowadzić może do szkód w środowisku naturalnym – pustynnienia obszarów.

Photo by Markus Spiske on Unsplash.

Zmiany klimatu wysuszą nas na śmierć

Problem suszy i niedoboru wody będzie się pogłębiać. Wraz ze zmianami klimatu lodowce alpejskie, które zasilają europejskie rzeki, będą się topić, a wzorce opadów staną się nieprzewidywalne i niekorzystne dla upraw – będzie ryzyko zarówno powodzi, jak i susz.

Nawracające kryzysy suszy to dokładnie ten rodzaj problemu, który stanie się bardziej powszechny, gdy zmiany klimatyczne zaczynają zbierać swoje żniwo. Dopóki nie zmniejszymy emisji gazów cieplarnianych, sytuacja może jedynie eskalować.

Zdjęcie główne: Mike Hudema
Tekst: MK

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook