Nie przeminie z wiatrem, czyli kolekcja młodej polskiej marki DayShift w duchu slow i less waste

Niewymuszony luz, klasyczne kroje i stonowana kolorystyka. Katowicka marka DayShift wkracza na polski rynek modowy z nową odsłoną eklektyzmu w ultramiejskim wydaniu. Rozmawiamy z Sonią Kubisa, projektantką i założycielką marki.
.get_the_title().

Kapsułowa kolekcja jesień/zima 2019 w odsłonie DayShift to hołd złożony rzemieślniczej modzie. Znajdziemy w niej sweter Aura z grubej wełny, wykonany ręcznie na drutach i dostępny jedynie na indywidualne zamówienie. Całość bazuje na stonowanych kolorach. – Projekty DayShift łączą minimalizm i kobiecość, a jednocześnie są stworzone do noszenia na co dzień. To ubrania, które założysz zarówno do pracy, na niezobowiązujące wyjście z przyjaciółmi, jak i na oficjalną kolację – podkreśla Sonia Kubisa. Sukienka Yoko o kroju kimono, która zachwyciła już polskie influencerki, odzwierciedla ideę małej czarnej – nie sposób wyglądać w niej ani zbyt skromnie, ani zbyt elegancko. Wszyte do sukienki paski przewiązywane wokół talii dają możliwość dowolnego dopasowania do sylwetki. Yoko dostępna jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, śmietankowej i pattern. Stawiając na kolorystyczny minimalizm, DayShift nie ucieka od zabawy fakturą i krojem. Pojawiają się marszczenia i dekolty w kształcie litery V.

Wszystko zaprojektowane i uszyte przez Sonię, która pełni funkcję projektantki, konstruktorki i krawcowej. Jako manager i strateg kieruje swój brand w stronę etycznej i zrównoważonej mody.

Ubrania szyte są małymi partiami, aby uniknąć nadprodukcji. Gotowe egzemplarze przechowywane są w bawełnianych workach wykonywanych ze skrawków materiału. Następnie trafiają do klientek w ich mniejszych odpowiednikach.

Zrównoważona moda w wykonaniu Dayshift to także wykorzystywanie certyfikowanych materiałów i unikanie sztucznego zawyżania cen.

Marka zadeklarowała, że nie bierze udziału w akcjach promocyjnych, stając się jednym z pierwszych głosów przeciwko Black Friday. Obecnie produkty DayShift dostępne są tylko online, chociaż w planach jest również otwarcie sklepu stacjonarnego. Dziś twórcy marki skupiają się na tworzeniu kraftowej, rzemieślniczej mody w duchu slow i less waste, która wychodzi poza zasadę sezonowości – stąd powrót do dziergania na drutach i palety barw opartej na bieli, czerni i beżu.

Kto stoi za marką DayShift i jakie były jej początki?

Marka DayShift powstała z mojej inicjatywy, ale od początku jej istnienia mam wsparcie ze strony mojego partnera w życiu, a teraz także w biznesie – Patryka. To z nim podejmujemy wszystkie decyzje i w dużej mierze to dzięki Patrykowi marka rozwija się tak dynamicznie. Zawsze gdy ja się waham, to on staje się motorem napędowym. Podejmujemy decyzje szybko – taki model się u nas sprawdza i mam nadzieję, że tak już zostanie. Na pomysł stworzenia własnej marki wpadłam kilka lat temu, choć tak naprawdę moda i projektowanie towarzyszyły mi od dziecka. Musiało jednak minąć trochę czasu, zanim wcieliłam plan w życie – same studia na kierunku projektowania ubioru zajęły mi 4 lata. To był dla mnie naprawdę intensywny czas – począwszy od stworzenia kolekcji dyplomowej, przez obronę, aż po opiekę nad dwójką moich dzieci, które obecnie towarzyszą mi na co dzień w pracowni. Musiałam uporać się z częścią obowiązków, by móc pozwolić sobie na pełne poświęcenie, jakim jest prowadzenie własnej firmy. Był taki czas, w którym 100 proc. obowiązków związanych z DayShift spoczywało w moich rękach. Od projektowania, wykonywania konstrukcji, szycia, po noce spędzone przy komputerze na odpisywaniu klientkom i załatwianiu bieżących spraw firmowych. Teraz trochę się to już zmieniło – część tych obowiązków przejęły inne osoby, z którymi współpracuję, ale wciąż jesteśmy niewielką firmą, która tworzy ubrania w rzemieślniczy sposób.

Jak powstają Wasze ubrania?

Mamy swoją pracownię w Katowicach, w której powstały wszystkie nasze dotychczasowe projekty. To tutaj kroimy materiały, szyjemy ubrania i stąd wysyłamy wszystkie paczki z zamówieniami. To właśnie prowadzenie pracowni okazało się być jednym z największych wyzwań. Ciężko znaleźć słowa, by opisać, jak wiele nauczyło mnie prowadzenie tego miejsca. To była dla mnie zupełna nowość, bo chociaż już wcześniej potrafiłam szyć, nigdy nie robiłam tego na taką skalę. W naszej pracowni uszyliśmy odzież liczoną w setkach sztuk, co dla tak młodej marki i osoby początkującej w branży było dużym wyzwaniem. Nasze podejście do prowadzenia biznesu również nie ułatwiało nam startu – jesteśmy odpowiedzialną marką, tworzącą modę w zrównoważony sposób. Produkujemy ubrania w duchu zero waste, szyjemy z możliwie jak najbardziej naturalnych materiałów – co, wbrew pozorom, wcale nie jest takie proste. Niestety rynek jest zalany poliestrowymi tkaninami i dzianinami, a dotarcie do naturalnych tkanin świetnej jakości okazało się wyzwaniem. Dbamy też o sposób pakowania i przechowywania naszych ubrań – wszystkie wysyłki opuszczają naszą pracownię w pudełkach zaklejonych papierową taśmą, nie używamy też foliowych kopert na etykiety kurierskie, dlatego nasz karton nadaje się do recyklingu. Wewnątrz każdej paczki znajduje się woreczek, który szyjemy w resztek tkanin pozostałych po produkcji – tak, by wytwarzać jak najmniej odpadów.

Czym się wyróżniają i dla kogo są?

To dla mnie jedno z najtrudniejszych pytań, bo grono naszych klientek jest bardzo zróżnicowane, dlatego ciężko jest mi opisać “statystyczną kobietę ubierającą się w DayShift”. Projektuję z myślą o kobietach pewnych siebie, a jeśli im tej pewności trochę brakuje, to chciałabym, żeby właśnie dzięki naszym ubraniom poczuły się silne, poczuły, że mogą wszystko. Ostatecznie dobry wygląd wpływa na nasze samopoczucie i nie chodzi o to, że jedna fajna sukienka jest w stanie zmienić nasze życie, ale jest coś takiego w ubraniach, że potrafią w naszych kobiecych głowach zdziałać dużo dobrego.

Dbamy więc o to, by nasze ubrania były wygodne i funkcjonalne, łączyły luz z elegancją, zasłaniały to, co trzeba, a eksponowały atuty.

Poza krojem, bardzo duży wpływ na komfort mają materiały, z których korzystamy. Skupiamy się na tych, które są przyjazne dla skóry – najwięcej naszych projektów jest wykonanych z Tencelu. Kolorystyka jest stonowana – w naszej palecie barw dominuje biel, czerń i beż. Wynika to przede wszystkim z tego, że nasze ubrania kierujemy do kobiet, które cenią sobie klasykę i ponadczasowość, chcą się wyróżniać, ale nie potrzebują do tego wyzywających krojów czy kolorów. Tu znowu pojawia się ta pewność siebie – wiem, że kobiety, które się u nas ubierają są nowoczesne i znają własną wartość, dlatego nawet w prostej, czarnej sukience wyglądają zjawiskowo. To właśnie te kobiety sprawiają, że nasze projekty stają się wyjątkowe. To one nadają im życia. Bez nich sukienka byłaby tylko skrawkiem materiału.

Jakie macie plany na przyszłość, jak widzicie DayShift za 5 lat?

Często opowiadając o DayShift, mówię, że to nasze trzecie dziecko. Właściwie schemat jest bardzo podobny – na początku ta marka, podobnie jak one, głównie leżała i płakała. Czasami też to ja przez nią leżałam i płakałam. Teraz wreszcie raczkujemy i czuję, że niebawem naprawdę staniemy na nogi. Nasz rozwój i zmiany, które zaszły na przestrzeni tych kilku miesięcy istnienia DayShift jest wyraźnie zauważalny, ale musi minąć jeszcze chwila, zanim zaczniemy biegać. Nieustannie udoskonalamy nasze projekty i proponujemy nowy asortyment. Na pewno nie przestaniemy też pogłębiać naszej wiedzy w zakresie zrównoważonej mody – ta praca i moda to moja największa pasja, ale realizując ją, nie chcę niszczyć naszej planety, dlatego ten temat jest dla mnie szczególnie ważny. Nie wiem, jak będzie wyglądać DayShift za 5 lat, ale jestem przekonana, że dalej będziemy kierować się wartościami, które towarzyszyły nam przy budowaniu tej marki.

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook