O tym, jak wpleść architekturę w kolekcje modowe rozmawiamy z Natalią Siebułą

Natalia Siebuła w prowadzenie marki modowej wkłada całe serce, dzieląc się także swoją wrażliwość na piękno świata, który nas otacza. W wyjątkowych sesjach zdjęciowych towarzyszących kolekcjom ubrań pokazuje nam często niedocenianą architekturę.
.get_the_title().

Natalia Siebuła to marka, którą z pewnością wyróżnia ponadczasowe wzornictwo, które nigdy nie wyjdzie z mody. I o to właśnie chodzi! O tworzenie ubrań, które będą towarzyszyć nam przez długie lata. Za marką nie stoją tylko perfekcyjnie dopracowane kolekcje. Natalia w swoje projekty wplata także piękno architektury, również tej zapomnianej i niedocenianej, którą chce w ten sposób zatrzymać w naszej pamięci na dłużej.

Z Natalią Siebułą rozmawiamy o funkcjonowaniu jej marki modowej oraz zdradzamy, skąd wzięła się u niej tak silna wrażliwość na piękno architektury.

zdjęcie: Piotr Czyż

Natalia, swoją markę tworzysz już od ponad 10 lat. Tak długa obecność w polskiej modzie na pewno niesie za sobą wiele zmian nie tylko w funkcjonowaniu marki, ale także w podejściu do biznesu. Opowiedz o swoich początkach w świecie mody, o tym, co się zmieniło i dlaczego odeszłaś od sezonowości w swoich projektach.

Tak, to długo, więc wiele się zmieniło przez ten czas w branży i we mnie. Choć tak naprawdę oprócz większej świadomości, zespołu powiększonego o moją mamę, która zajmuje się wszystkimi sprawami formalno-finansowymi oraz moją asystentkę, stałych współpracowników i ogólnym sprawniejszym działaniem, niewiele się zmieniło w samym funkcjonowaniu marki.

Wyrosłam z szycia miarowego, krótkich serii, lokalnego rzemiosła i przy tych wartościach trwam cały czas.

Szybka, masowa moda i jednosezonowe trendy były dla mnie od zawsze poza obszarem zainteresowań. Staramy się tworzyć rzeczy dobrej jakości i ponadczasowe wzornictwo, które aktualne jest dziś, ale będzie mogło towarzyszyć właścicielkom także za kolejne pięć lat. Kolekcje, które tworzę, są dostępne w sklepie internetowym w kolejnych sezonach – niektóre w regularnej sprzedaży, inne na specjalne zamówienie – dzięki temu nie wytwarzamy też presji i pędu zakupów. O wzorach sprzed kilku lat przypominamy też w nowych sesjach, stylizując je na inne sposoby. Tym samym nasze stałe klientki widzą rzeczy, które już mają w szafach, w nowej odsłonie. To także sprzeciw wobec krótkiego cyklu życia ubrań.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Od samego początku tworzysz lokalnie? Jak znajdujesz swoich zaufanych rzemieślników? Zdradź nam szczegóły powstawania twoich ubrań.

Już od dłuższego czasu pracuję ze stałym kompletem rzemieślników, których znalazłam w lokalnej prasie. To Pani Ela i Pan Paweł, którzy na co dzień pracują w pracowni i odpowiadają za szycie wszystkich dostępnych modeli z kolekcji, ale i szycie miarowe. Nie korzystam z żadnych zewnętrznych producentów ani szwalni. Wszystko od A do Z powstaje w pracowni, co jest procesem trudnym i długotrwałym. Do naszych stałych współpracowników należą także małe zakłady plisowania czy hafciarnie, które pomagają nam w realizacji poszczególnych elementów. To małe, rodzinne zakłady z wieloletnią tradycją, które z pokolenia na pokolenie szkolą się w fachu. Dzięki ich pracy mogę realizować różne bardziej fantazyjne wzory, a przy okazji uczyć się od nich fantastycznych rzeczy.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż


Ubrania szyte na miarę to opcja dostępna dla każdej kobiety, czy projektujesz tylko suknie ślubne? To trochę już zapomniane podejście, któremu zapewne musisz poświęcić bardzo dużo czasu.

Faktycznie ten czas w zamówieniach jest kluczowy. Rzeczy na miarę nie powstają szybko, często mijają długie godziny zanim w ogóle przystąpimy do szycia. Od stworzenia projektu przez formę na miarę, czasem też prototypu do przymiarki mija cała wieczność. Jednak to dużo większa satysfakcja, która rekompensuje ten czas, ale i nerwy czy stres.

Indywidualne przymiarki to także okazja do inspirujących spotkań. Klientki, które wybierają ten model zamówienia, to osoby świadome, wrażliwe, niekupujące pod wpływem impulsu – rozumieją, że to będzie to dłuższy proces zakupowy i są zdeterminowane.

Z tych spotkań wywiązują się też długotrwałe relacje i przyjaźnie, z których bardzo się cieszę. W ostatnich latach faktycznie mam bardzo dużo ślubnych realizacji, które są dedykowane szyciu miarowemu, ale modele z regularnych kolekcji także wykonujemy pod konkretne wymiary.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Swoją drogą te satynowe i koronkowe dzieła to coś pięknego!

Bardzo mi miło, choć tych koronek jest u mnie właśnie mało. Te ślubne kolekcje to trochę alternatywa dla klasycznej mody ślubnej, takiej, którą wszyscy znamy. Panny młode, z którymi mam przyjemność pracować, mają często śluby mniej konwencjonalne: na łące, w lesie, w romantycznych i emocjonalnych dla nich przestrzeniach. I oczywiście chcą w dzień zaślubin wyglądać wyjątkowo, ale szukają kreacji, która nie będzie jednorazowa. Dlatego już podczas pierwszych przymiarek dużo rozmawiamy, sprawdzając modele w różnych opcjach i stylizacjach, które są bardziej codzienne. Dzielimy komplety, topy przymierzamy do jeansów, a długości sukien ustalamy też pod letnie buciki, dzięki temu po uroczystości dziewczyny mogą się nimi dłużej cieszyć i swoje kreacje zabrać chociażby na wakacje.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Wiemy, że w swoich projektach często inspirujesz się architekturą, a na fotografiach z sesji zdjęciowych twoich kolekcji widzimy modernistyczne budynki czy zapomniane miejsca. Dlaczego zdecydowałaś się wpleść architekturę w swoją markę modową?

Miniona epoka jest dla mnie interesująca nie tylko ze względu na architekturę – to czas eksperymentu we wszystkich dziedzinach sztuki. To rozkwit literatury, muzyki, wzornictwa, mody czy filmu. Moim zdaniem to czasy, w których wciąż można odkrywać fantastyczne historie, często niedocenione ze względu na panujący wówczas ustrój. I choć brzmi to niebywale, okazuje się, że i architektura jest bardzo ulotna. Niedocenione obiekty znikają z mapy kraju zupełnie zapomniane, stając się chociażby Biedronkami. Obiekty, które fotografujemy, to nie tylko mury. To fascynujące, że skrywają tak barwne miejsca i postaci, ale i mniejsze obiekty sztuki. W nich kryje się talent, wyobraźnia i umiejętności. Ja roboczo tę naszą pracę z architekturą dzielę sobie na kilka rozdziałów. Najważniejszym z nich są obiekty, które chcemy (razem z moją stałą ekipą – fotografem Piotrem Czyżem, producentką Katarzyną Zielińską i stylistą Mateuszem Kołtunowiczem) ocalić od zapomnienia.

To obiekty, które szykują się do modernizacji lub przebudowy i nie zobaczymy ich już w oryginalnym kształcie czy wyposażeniu. Do tych obiektów należy fotografowany przez nas Puławski Dom Chemika czy kielecki dworzec PKS.

Do kolejnych rozdziałów zaliczam socjalistyczne osiedla, w których szukamy pierwotnych założeń architektów – w zeszłym roku spacerowaliśmy po Tychach i lubelskim osiedlu im. Juliusza Słowackiego zaprojektowanym przez Zofię i Oskara Hansenów. Odwiedzamy także domy własne artystów – dom Hansenów w Szuminie, kopułowy dom profesora Witolda Lipińskiego czy mieszkanie na warszawskim powiślu Lecha Sitarskiego. Możliwość zajrzenia do prywatnego i niesamowitego świata tych artystów to ogromna przygoda. To, co łączy te wyżej wymienione obiekty, to na pewno wizje, które realizowali w swoich mieszkaniach, które bez wątpienia pomagały im w ucieczce od szarej i często pewnie trudnej rzeczywistości PRL-u. Czwarty rozdział naszych podróży to polskie uzdrowiska – tutaj nie ograniczamy się już do konkretnego okresu historycznego. Pokochaliśmy unikalny mikroklimat, bogactwo naturalne, poszanowanie pięknej architektury i nostalgiczną atmosferę panującą w tych miejscach. Pierwszą ślubną historię fotografowaliśmy w malowniczej hali zdrojowej Uzdrowiska Świeradów Zdrój, drugą w przepięknym basenie wybudowanym bezpośrednio nad bijącym źródłem wody leczniczej Uzdrowiska Zdrój Wojciech w Lądku Zdroju, a rok temu w kilku obiektach Krynicy Zdrój.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Skąd wzięła się u Ciebie ta wrażliwość na estetykę?

Myślę, że każda marka powinna stać za jakimiś wartościami. Dziś samo atakowanie klienta produktami dla mnie jest nawet nie na miejscu. Staram się z czułością i uwagą obserwować otaczający świat i tym samym pokazywać przez kampanie coś ciekawego, przybliżać sylwetki wyjątkowych postaci. Ale też czasem dodać swoim odbiorcom otuchy czy pokazywać w czasach epidemii uroki życia codziennego. Piszemy o miłości, uczuciach czy pogodzie – jakieś impresje codzienności, ale też snujemy wymyślone historie o podboju kosmosu 🙂

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż


Skąd bierzesz pomysły na nowe lokacje dla sesji zdjęciowych ubrań? Tworząc nową kolekcję, inspirujesz się najpierw miejscem czy w pierwszej kolejności szukasz odpowiedniej przestrzeni dla nowych projektów?

Można powiedzieć, że wszędzie. W fachowej literaturze o architekturze, ale i lokalnej prasie, filmach, polskiej kronice filmowej czy wycieczkach krajoznawczych. Te obiekty jednak w chwili obecnej są dla mnie najważniejsze, szukanie w nich jakiegoś klimatu światła i emocji. One nadają kształt kolekcji, ale to są inspiracje bardzo luźne. Daje sobie pozwolenie na swobodne przeplatanie przeszłości z teraźniejszością.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

W obecnym czasie nie sposób nie zdać tego pytania. Czy pandemia wpłynęła na funkcjonowanie twojej firmy?

Oczywiście. Nie będę opowiadać o tych negatywnych emocjach, które wywołuje, i szeregu ograniczeń. Ogromnie tęsknię za spotkaniami z moimi klientkami, które mogłabym ujrzeć wreszcie bez maseczki, zobaczyć ich uśmiech lub grymas nie tylko w oczach, ale i na ustach. To na pewno czas sporej próby i odporności. Z drugiej strony ze względu na mniej zamówień miarowych zyskałam dużo czasu na różne eksperymenty w pracowni, na prototypowanie nowych wzorów i stworzenie nowej zakładki w sklepie, gdzie lądują pojedyncze sztuki modeli powstałych ze ścinków gromadzonych przez lata w naszej pracowni, które tworzymy sobie w między czasie, bez pospiechu. W normalnym trybie nigdy nie było na to szans.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Na koniec zdradź nam jeszcze, czy masz już wizje nowych kolekcji? Mamy nadzieję, że nie zabraknie w niej plisów!

Za kilka dni wreszcie ruszamy na bardzo wyczekiwaną przeze mnie sesje, którą chciałam pierwotnie zorganizować w listopadzie jako prezent na moje 30 urodziny, niestety obostrzenia pokrzyżowały nam plany.

To wyjątkowy dla mnie obiekt, który mam nadzieje zachwyci także wszystkich miłośników architektury i nie tylko.

Zaraz potem odwiedzimy kolejne uzdrowisko – także plany są i pomysłów na nowe opowieści też na szczęście nam nie brakuje. A co do plisów – będą na pewno. Nie tylko ze względu na ich spektakularny wygląd, ale także na moje Panie, które się tym zajmują. Są niesamowite, a czas spędzony z nimi jest dla mnie ogromną wartością.

zdjęcie: Piotr Czyż
zdjęcie: Piotr Czyż

Rozmawiała: Marta Mankiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook