Czekolada, pizza i kilka innych pyszności może uzależniać tak samo jak alkohol i narkotyki

W sumie można było się domyśleć, że coś jest na rzeczy. Teraz będzie trzeba nazwać swoje łasuchowanie po imieniu, czyli uzależnieniem.
.get_the_title().

Amerykańscy naukowcy tym razem wzięli na tapet jedzenie. A dokładniej wszystko to, co tak bardzo lubimy i intuicyjnie wiemy, że niekoniecznie powinniśmy się tym objadać.

Nie chodzi więc tu o truskawki czy orzeszki, a o czekoladę, pizzę, chipsy, ciasteczka i lody.

To te produkty zostały oficjalnie uznane za uzależniające i tym samym niebezpieczne dla naszego zdrowia. Można uznać, że te odkrycia to żadna rewelacja. Wspomniane jedzenie nie tylko powoduje u nas ślinotok i wystawia naszą silną wolę na wielką próbę. Wiele osób dobrze zna sytuację, kiedy nakłada sobie trochę lodów do miseczki, a chwilę później kończy dojadać całe opakowanie, tym razem prosto z pudełka. To samo z chipsami – czy znacie osobę, która faktycznie poczęstowała się jednym i odłożyła paczkę na później?

Monique Carrati/Unsplash

Tymczasem wskaźniki dokumentujące skalę otyłości wśród społeczeństwa amerykańskiego z roku na rok szybują w górę i prognozuje się, że do 2030 roku 85 proc. Amerykanów będzie miało dużą nadwagę.

Badacze z Uniwersytetu w Michigan uznali więc, że muszę przyjrzeć się dokładniej tematowi kompulsywnego objadania się niektórymi produktami.

Jest przecież tyle innych pysznych, a przy okazji zdrowych produktów, którymi jednak nie zajadamy się jak opętani przy netflixowych maratonach. Musiało więc chodzić o coś więcej niż sam smak jedzenia.

via GIPHY

Do badania zaproszono grupę około 500 osób, która spośród 35 zaprezentowanych produktów miała wskazać te, które najbardziej kojarzą się z jedzeniem uzależniającym, prowadzącym do niekontrolowanego przejadania.

Pizza, chipsy i lody znalazły się na szczycie tej listy. Zaraz po nich uplasowały się frytki i bekon. Na koniec zestawienia trafiła natomiast marchewka, ryż czy ogórek.

Naukowcy wysnuli na tej podstawie wniosek, że żywność wysoce przetworzona, oprócz tego, że dostarcza nam nieprzyzwoitych ilości pustych kalorii, ma działanie uzależniające – tak jak narkotyki i alkohol. To sprawia, że wiele osób sięga po nią zdecydowanie za często, a kiedy już zacznie ucztę, nie jest w stanie się oderwać, póki nie zniknie ostatni okruszek.

To tłuszcze i węglowodany rafinowane, którymi naszpikowane są nasze ulubione przekąski, mają taki wpływ na nasz organizm.

Food Photographer Jennifer Pallian/Unsplash

Dzieje się dlatego, że tłuszcze, cukry rafinowane i biała mąka oddziałują na układ nagradzania mieszczący się w naszym mózgu. Jest on odpowiedzialny za poszukiwanie i odczuwanie przyjemności oraz zaspakajanie naszych potrzeb. Jego poprawne funkcjonowanie jest kluczowe nie tylko po to, żeby było nam miło, ale żebyśmy w ogóle przetrwali – mieli motywację do życia, działania i czuli spełnienie po zaspokojeniu potrzeby.

Kiedy ten układ szwankuje, możemy stracić kontrolę nad swoimi zachciankami i wpaść w uzależnienie.

To właśnie może się stać pod wpływem pochłaniania pizzy, chrupania chipsów i pałaszowania ciasteczek. To tłuszczowo-mączno-cukrowe combo uzależnia nas od odczuwania płynącej z niego przyjemności. Taki schemat działania na nasz organizm powtarza się też w przypadku alkoholu czy narkotyków. Nie panujemy nad ilością wydzielanej dopaminy, ale chcemy więcej.

Zdaniem naukowców wpływ na uzależniające działanie takiego jedzenia mogą mieć też jego właściwości, które przypominają farmakokinetyczne, cechujące narkotyki i alkohol. Farmakokinetyka dotyczy zmian stężenia leku lub jego metabolitów w czasie, po dostaniu się do organizmu. W kontekście jedzenia chodzi o to, jak dana substancja wchłania się do organizmu. W przypadku pizzy, chipsów, frytek, bekonu dzieje się to bardzo szybko dzięki dużemu ładunkowi glikemicznemu. Naukowcy zobrazowali to zjawisko, powołując się na przykład liścia koki, którego powolne przeżuwanie nie ma żadnego znaczącego wpływu na nasz organizm. Dzieje się tak dopiero, kiecy zostanie on przetworzony w skoncentrowaną dawkę, która szybko przedostanie się do naszego krwiobiegu.

Analogicznie, wysoko przetworzone jedzenie ma dużo więcej cukru czy tłuszczy niż zawiera żywność naturalna, dlatego organizm po jego spożyciu trochę wariuje.

Skąd jednak mamy wiedzieć czy jesteśmy po prostu łakomi lub głodni, czy jednak mamy już problem? Należy przyjrzeć się negatywnym konsekwencjom naszego działania. – Jeśli przejadasz się mimo że stwierdzono u ciebie cukrzycę, choroby układu krążenia lub po prostu przyczynia się to do złego samopoczucia, czyni cię nieszczęśliwym – to znaczy, że możemy mieć już do czynienia z uzależnieniem – wyjaśnia Nicole Avena, współautorka tego badania. – Problem potwierdza również odczuwanie konieczności jedzenia wciąż więcej i więcej, by czuć się zaspokojonym.

via GIPHY

Avena zapowiada, że badania będą prowadzane nadal, gdyż konieczne jest wzięcie pod lupę jak największej ilości produktów żywieniowych. Tylko wtedy będzie można doprecyzować wnioski i zacząć skutecznie działać na rzecz walki z uzależnieniem od jedzenia.

Póki co radą badaczki jest wynajdowanie sobie różnych zajęć, które odwrócą naszą uwagę od źródła pokus i sprawią też, że nie będziemy mieli za dużo czasu by się im oddawać.

Pora się więc rozstać z tym jedzeniowym wcieleniem zła. Zjemy tylko jednego, ostatniego chipsa i koniec! 😉

Źródło zdjęcia głównego: film “Jedz, módl się i kochaj”
Tekst: Kinga Dembińska

FOODIE