Krakowskie sharing is caring, czyli gdzie zjeść w grupie przyjaciół

Macie czasem tak, że najchętniej zjedlibyście całe menu w danej knajpie, bo wszystko wygląda super? Zrobiliśmy listę miejsc, które dostosowały swoją kartę właśnie do takich sytuacji. Koniecznie zwołajcie grupę znajomych, by spróbować wszystkich pyszności i wspólnymi siłami uniknąć pęknięcia z przejedzenia.
.get_the_title().

1. Euskadi, ul. Brodzińskiego 4

Źródło: www.euskadi.pl

Kuchnia baskijska w wydaniu właściciela i szefa kuchni Damiana Surowca. W kameralnym lokalu położonym na malowniczym Podgórzu rekomenduje się zamawianie po 3-4 tapas na osobę – ale gwarantujemy, że jak tylko przejrzycie menu, będziecie chcieli spróbować absolutnie wszystkiego. Nie możecie stąd wyjść bez zjedzenia ultradelikatnej ośmiornicy podanej z grillowanymi ziemniakami i prawdziwej hiszpańskiej tortilli, którą smażą tutaj, tylko zbliżając się do granicy ściętości. Z rzeczy sezonowych koniecznie weźcie bób w maślanym sosie, posypany skwarkami z hiszpańskiej szynki jamon, a także kwiat cukinii faszerowany kozim serem.

Źródło: www.euskadi.pl

W Euskadi dostaniecie też kraba do zjedzenia w całości, który dzięki obsmażeniu w panierce staje się prawdziwym comfort foodem.

Po kolacji zjedzonej na Podgórzu zaczniecie się zastanawiać, jak szybko ogarnąć wycieczkę do kraju Basków, by powtórzyć tę wspaniałą gastronomiczną przygodę u samego jej źródła.

2. Bazaar Bistro, Plac Nowy 6

Źródło: fanpage Bazaar Bistro

Do jednego z licznych kątów Placu Nowego przyciąga świeży zapach pieczywa – i o dziwo, nie ma on nic wspólnego z aromatem spalonych bułek z sąsiednich kultowych budek z zapiekankami. Całkiem młodziutkie bistro Bazaar oferuje nie tylko śniadania na bazie swoich wypieków (lub całkiem pokaźne, sycące na resztę dnia zestawy śniadaniowe), ale też fantastyczny koncept oparty na mini talerzykach za niewielką cenę.

Przyjdźcie tu w kilka osób i weźcie do podziału świetnego bakłażana duszonego w palonym maśle, aksamitnego matjasa (od znanych i lubianych Śledzi z Bornholmu!) w mięciutkiej bułeczce z bazaarowego pieca, młode marchewki z woka przygotowane na modłę arabską i na deserek frytki posypane serem Gruyer.

Źródło: fanpage Bazaar Bistro

Oczywiście powyższy zestaw można potraktować jako wstęp do konkretów, w rolach których wystąpią klasyczny chłodnik, kanapka z pastrami ze świetną, lekko korzenną kiszoną kapustą i pokaźny gar muli w esencjonalnym, ostrym sosie. Ostrzegamy tylko, że wtedy postanowicie sobie już nigdy więcej nie zjeść niczego.

Karta Bazaaru opracowana jest na sezonowych produktach i przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. To bardzo komfortowe, znajome smaki, podane w nieco odświeżonym wydaniu. Na pewno będziemy tu wracać!

3. Molam, ul. Rajska 3

Źródło: fanpage Molam

Tajska restauracja położona na terenie uwielbianych przez wszystkich Dolnych Młynów. W Molam obsługa sama będzie zachęcać do wyboru dań w taki sposób, aby było możliwe podzielenie się nimi ze współbiesiadnikami. Ponadto całe wasze zamówienie wyląduje na środku stołu, by z góry nie przypisywać żadnego talerza do konkretnej osoby.

Póki jeszcze trwa sezon, w pierwszej kolejności na rozgrzewkę bierzcie stir fry z bobu z chilli, koperkiem, limonką i sosem rybnym. Cudny miks lokalno-azjatycki!

Wyświetl ten post na Instagramie.

We ❤️ playing with seasonal & local produce. You don't have to necessarily use native Asian veggies to make a great Thai dish as long as you use the freshest and best quality local ingredients instead. So here it is – another seasonal heartbreaker – a Summertime wok stir fried broad beans + chilli jam [ Nahm Prik Pao ] + dill [ Pak Chi Lao ] + dash of fish sauce [ Nahm Pla ] and a lime wedge – simples! Makes a cool combo with a nicely chilled beer as well as sticky rice to mop flavoursome juices off the plate … #summervibes . . Lubimy bawić się sezonowymi i lokalnymi produktami – nie potrzebujemy tajskich warzyw aby stworzyć pyszne tajskie danie – często wystarczy użyć to co jest dostępne w danym momencie i w szczycie sezonu czyli wtedy kiedy najlepsze. Do serii sezonowych dań stworzonych @molam_krk napewno należy bankowo letni stir fry z bobu z woka z dżemem chilli, koperkiem, lekko doprawiony sosem rybnym i podany z kawałkiem limonki. Nasz 'tajski' bób bosssko wchodzi z zimnym piffkiem i ryżem kleistym, którym fajnie można wymopować sobie talerz … #summervibes . . #pakchilao #chillijam #nahmprikpao #broadbeans #seasonalproduce #summervibes #innebeczki #bób #localingredients #thaiinspired #tajskie #tajskakuchnia #tajskarestauracja #krakowfoodie #krakoweats #summerinthecity #thaifoodlover #kuchniaazjatycka #krakowfood #thaivibes #molam_krk

Post udostępniony przez MOLÁM Thai Canteen & Bar (@molam_krk)

Potem już mogą wjechać klasyki: Mussaman Curry (pod tym adresem dostępne bez pasty krewetkowej, czyli w wersji wegańskiej!), Pad Mee Korat (czyli nieco lżejszą wersję klasycznego pad thaia) czy tatar bez tradycyjnego ogórka kiszonego i grzybków marynowanych, za to z zaskakującymi tajskimi dodatkami.

Osobno trzeba dodać, że Molam ma też świetnie wyposażony bar, więc w zasadzie można tu wpaść tylko na drinka, ale skoro w karcie tyle wspaniałości – to chyba nie warto ich ignorować.

4. Wschód Bar, ul. Miodowa 4

Źródło: fanpage Wschód Bar

Tym razem nie tylko Tajlandia, ale wciąż pozostajemy w klimatach dalekiej Azji, jak wskazuje sama nazwa kolejnego lokalu – Wschód Bar.

Do podziału macie tutaj szeroką gamę dań kuchni chińskiej, wietnamskiej czy japońskiej. Żeberka duszone w chińskim winie, “japońskie KFC”, czyli kara age w zestawie z azjatyckim colesławem, wontony, garnki curry i bao podawane po dwie sztuki. Absolutnie każdy w tej karcie znajdzie coś dla siebie, a i przy okazji podzieli się tym, co ma z sąsiadem.

Świetną opcją jest wyraźny podział karty na część mięsną i wegańską, dzięki czemu osoby o kompletnie różnych preferencjach dietetycznych mogą spokojnie spotkać się przy jednym stole.

Ciekawostką są też autorskie koktajle wyraźnie inspirowane wschodnimi przyprawami. Szkot w Tokio z sosem sojowym albo Kolipe z sake i tajską bazylią są szalenie intrygujące!

4. Tbilisuri, ul. Meiselsa 5

Źródło: fanpage Tbilisuri

Na koniec wracamy nieco bliżej Europy – do kuchni gruzińskiej podawanej w Tbilisuri na Kazimierzu. Miłośnicy chaczapuri, chinkali i roladek z bakłażana wypełnionych przepyszną pastą orzechową dobrze wiedzą, że to są dania wprost stworzone do dzielenia się i długich posiedzeń przy wspólnym stole, podlanych sowitą ilością czerwonego wina.

Bierzcie zatem drożdżowe placki z serem i jajkiem i palcami rwijcie na kawałki, świetne do podziału będą też szaszłyki i przystawki z karty – duszony szpinak z orzechami włoskimi czy pieczarki zapiekane z serem imerytyńskim.

Pamiętajcie, że uczty gruzińskie trwają długo i nie biorą żadnych jeńców. Lepiej więc umówić się z przyjaciółmi w Tbilisuri, będąc porządnie wygłodniałym!

Źródło: fanpage Tbilisuri

To w naszej opinii najlepsze miejsca do długich i smacznych posiedzeń z przyjaciółmi. Miejcie to na uwadze, gdy następnym razem ruszycie w Kraków dużą ekipą i dzielcie się z nami swoimi ulubionymi adresami!

Tekst: KG
Zdjęcie główne: fanpage Bar Wschód

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: