Kto zamawiał karaluchowe latte macchiato? Mleko z karaluchów dobrym superfoodem
Superfood to termin, którego używa się w stosunku do produktów zawierających składniki odżywcze i zapewniających liczne korzyści zdrowotne. Eksperci tak naprawdę nie używają tego słowa – stało się ono popularne dzięki firmom marketingowym, które często stosują je do promowania swoich produktów.
Jednym z przykładów najnowszego superfoodu, który może budzić kontrowersje, jest mleko z karaluchów.
Dla większości z nas zabrzmi to obrzydliwie, ale dla niektórych, szczególnie tych, którzy nie tolerują laktozy, może okazać się interesujące.
Czym jest karaluchowe mleko? To bogata w białko, krystaliczna substancją wytwarzana przez gatunek karalucha zwany Diploptera punctata. Gatunek ten jest żyworodny i karmi młode swoim mlekiem – czyli dokładnie tak jak ssaki. Naukowcy odkryli, że ta krystaliczna substancja podobna do mleka jest pożywna i może posłużyć do wyprodukowania bogatego w składniki odżywcze mleka, dostępnego również dla ludzi.
„Wydojenie” karalucha nie jest jednak takie proste. Dlatego międzynarodowy zespół badaczy pracuje nad łatwą i tanią metodą pozyskania tego surowca.
Z przeprowadzonych badań wynika, że mleko karaluchów zawiera wszystkie dziewięć niezbędnych aminokwasów potrzebnych ludzkiemu organizmowi. Jest również bogate w białko, tłuszcze i węglowodany. Poza tym nie jest produktem mlecznym, więc może skusić osoby nietolerujące laktozy.
Są też i wady, które mogą uratować nas od chęci włączenia go do naszej diety.
Mleko z karalucha nie jest dietetycznym napojem – zaledwie 250 ml to aż 700 kalorii! Co więcej, proces jego produkcji może budzić spore wątpliwości natury etycznej, ponieważ wyprodukowanie 100 g tego rodzaju mleka wymagałoby zabicia ponad 1000 karaluchów. A więc póki co możemy być spokojni, bo produkowanie go na masową skalę jest raczej nierealne.
Zdjęcie główne: Getty Images
Tekst: Marta Mankiewicz