Kuchnia koreańska – to będziemy jeść w nadchodzącym sezonie w Warszawie!

Kuchnia koreańska od kilku lat podbija rynek gastronomiczny stolicy. Podrzucamy wam kilka adresów na spróbowanie tej bardziej klasycznej, tej autorskiej, a także tej zupełnie deserowej.
.get_the_title().

Kuchnia koreańska należy do najzdrowszych na świecie. Bogactwo warzyw, kiszonek (z kimchi na czele), delikatnych węglowodanów, a także dodatek ostrych przypraw i czosnku czyni z dań pochodzących z tej części Azji idealną dietę na okres jesienno-zimowy. Lato jeszcze nas nie opuszcza, ale warto wiedzieć zawczasu, gdzie w najbliższych miesiącach można będzie zjeść w Warszawie po koreańsku, co by odgonić wizje przeziębienia i osłabienia organizmu, a przy okazji – lub przede wszystkim – rozkoszować się eksplozją tych jedynych w swoim rodzaju smaków.

1. Miss Kimchi, ul. Żelazna 58/62

Źródło zdjęcia: fanpage Miss Kimchi

Panuje tu trochę stołówkowa atmosfera, więc nie jest to miejscówka na żadne większe posiedzenie, za to jedzenie – pierwsza klasa. Miss Kimchi przyciąga możliwością skomponowania własnego bento, do którego po wybraniu bazy (mięso lub marynowane tofu) dobieramy kilka rodzajów dodatków. Zjemy też sycące zupy (na rozgrzanie ostra kimchi chigae jest idealna!), a nawet deserek. Jeżeli pracujecie w tych okolicach, warto uczynić z Miss Kimchi swoją stałą destynację lunchową

2. KoreaTown Rest, ul. Olesińska 2

Źródło zdjęcia: fanpage KoreaTown Rest/Pyza made in Poland

Młodsza i trochę bardziej elegancka siostra Miss Kimchi. Na Olesińskiej można zatrzymać się na dłuższe biesiadowanie z grupą znajomych, zwłaszcza że je się tu typowo po koreańsku – dania lądują na środku stołu do podziału przez wszystkich gości. Jedzenia robi się tym więcej, że do każdego zamówienia obsługa donosi małe miseczki z przystawkami, w związku z czym można zupełnie zatracić się w tutejszych smakach.

Dobra wiadomość dla wegan: KoreaTown przygotowało specjalny, całkowicie wegański set w cenie 35 zł za osobę, po którym ciężko będzie wam się ruszyć od stołu (mimo że wszystko lekkie i zdrowe).

Szczególnie warta uwagi jest alternatywa do Korean Fried Chicken, czyli kawałki kalafiora marynowane całkowicie „po mięsnemu” w paście gochujang. Pyszności!

3. Koreanka, ul. Koszykowa 59/36

Źródło zdjęcia: fanpage Koreanka

Do Koreanki nie jest łatwo trafić, bo trzeba wiedzieć, w której bramie ulicy Koszykowej szukać – jak już ją sforsujecie, skręćcie od razu w lewo. Lokalik jest niewielki, ale za to uroczo urządzony, a zastawa to prawdziwa uczta dla oczu. Żołądek także zostanie mile połechtany, bo choć w Koreance nie uświadczycie najbardziej tradycyjnej odsłony kuchni koreańskiej, to spróbujecie takiego szaleństwa jak kulki ryżowe z anchois albo makaron matcha. W chłodne dni za to rozgrzeje was kilka wersji ramenu.

Karta jest krótka i często się zmienia, więc bądźcie czujni i wypatrujcie co ciekawszych pozycji w menu.

Koreankę można spotkać też na Nocnym Markecie, gdzie serwują streetfoodową wariację na temat bulgogi – marynowaną wołowinę upakowaną w formie kanapki. Warto pamiętać o tym adresie!

4. Mei, ul. Solec 81B

Źródło zdjęcia: fanpage Mei – Warszawa

Nie zrażajcie się niezbyt atrakcyjną lokalizacją – Mei upchnięte jest gdzieś między niewielkim sklepem spożywczym a kebabem, w pawilonie pod powiślańskimi Arkadami. Bliskie sąsiedztwo Centrum Kultury Koreańskiej wróży jednak, że nakarmią nas tu dobrze.

Dostaniecie tu wszystkie koreańskie klasyki: bulgogi, kimchi, kurczaka panierowanego na ostro i tteokbokki.

Ponieważ restauracja jest oficjalnie koreańsko-japońska, możecie tu wpaść także z miłośnikiem sushi i ten również wyjdzie zadowolony.

5. Yache Korea, ul. Nowogrodzka 25

Źródło zdjęcia: fanpage Yache Korea

Świeżynka na koreańskiej mapie Warszawy. Krótkie menu skupiające się na klasykach, choć w marynacie do bulgogi znajdziecie na przykład dodatek gruszki, a zamiast znanego i lubianego Korean Fried Chicken zjemy mniej oczywiste Cheyuk Bokkeum, czyli boczek podawany na ostro. Do każdego dania głównego dostaniecie tradycyjny wybór małych przystawek banchan. Do picia kawa po wietnamsku na ciepło i zimno, puszkowane azjatyckie napoje, a kranówka – za darmo (pochwalamy!). Po wizycie w Yache Korea warto wpaść po sąsiedzku na lody z następnego punktu…

6. Cafe Crystal, ul. Nowogrodzka 22

Źródło zdjęcia: fanpage Cafe Crystal

Pozostając jeszcze w klimatach lata, mamy dla Was ostatnią propozycję – koreańskie lody bingsu.

W Cafe Crystal dostaniecie ogromne porcje bajecznie kolorowych i przepięknie przybranych dodatkami lodów o konsystencji płatków śniegu.

Właśnie owa „szronowatość” jest charakterystyczna dla bingsu, dzięki czemu tutejsze lody są znacznie mniej kaloryczne, niż te europejskie kręcone na tłustej śmietanie.
Oczywiście, wszystko zależy od dodatków, jakie dobierzecie – można zaszaleć z wersją tiramisu czy oreo, ale dla trzymających dietę są także opcje owocowe. Ceny potrafią zaskoczyć (większy pucharek kosztuje ponad 30 zł), ale jest to propozycja dla spokojnie dwóch osób. Warto spróbować, póki jeszcze sezon na chłodzenie się lodami!

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: