“Street Food” – nowy kulinarny serial Netflixa. Czy przebije “Chef’s Table”?

“Street Food” to serial, którego tytuł już na wstępie sugeruje, jakiego typu kuchnia wystąpi w roli głównej. Serial miał premierę 26 kwietnia i jest jest dostępny dla wszystkich fanów kulinarnego kina na Netflixie.
.get_the_title().

To oszałamiająca wizualnie dokumentacja zespołu stojącego za “Chef’s Table”, który bada kuchnie na całym świecie. Tym razem w 9 odcinkach skupia się on na popularnym jedzeniu z ulic Azji – od chrupkich naleśników z fasoli mung w Seulu, przez Fried Rice w Singapurze, aż po smakołyki, które sprzedaje się na stoiskach w Yogyakarcie. Twórcy programu, Brian McGinn i David Gelb, odwiedzili wszystkie z serialowych miast.

Mają nadzieję, że publiczność również doceni bogate dziedzictwo kulturowe i poświęcenie, które idzie w parze z tworzeniem street foodu.

Sprzedawcy uliczni często bowiem rozwijają i doskonalą to samo danie ponad 40, 50, a nawet 60 lat.
<– em>Chcemy przenieść naszych widzów do tych niesamowitych miast, których być może nie mieli jeszcze okazji odwiedzić bądź nie zdążyli doświadczyć wszystkich kulinarnych przeżyć. Po prostu chcemy dać im poczuć piękną lokalną kulturę i dziedzictwo – powiedział Gelb w jednym z wywiadów.

ŹRÓDŁO: NETFLIX

W serialu z pewnością jest wiele emocji związanych z opowieściami, poświęceniem i trudnościami, które przeszli sprzedawcy. To właśnie samozaparcie ukazuje zjednoczone uczucie społeczności i pozwala łączyć te wspólnoty. I to jest rodzaj uczucia, które chcemy, aby ludzie mieli. Chcemy poczucia integracji, radości oraz świętowania – powiedział Gelb.

Serial przeniesie nas na ulice Bangkoku, do Osaki, Delhi, do głośnej indonezyjskiej Yogyakarty, do Jiayi na Tajwanie. Będzie też odcinek w Seulu, w wietnamskim Ho Chi Minh, w Singapurze oraz na Cebu, jednej z filipińskich wysp.

Póki co nie ma tak wielu przewodników i informacji o street foodowej społeczności – mówi McGinn. – Tak więc jedną z rzeczy, która była dla nas naprawdę ważna, było to, że chcieliśmy mieć pewność, że uzyskujemy prawdziwe, lokalne informacje na temat codziennych kulinariów.

Aby poznać i wybrać najbardziej charakterystyczne potrawy dla każdego miejsca i móc zgłębić ich historię, ekipa Street Food przez kilka miesięcy była w ścisłym kontakcie z lokalnymi ekspertami i jedzeniowymi freakami.

Filmowali także w sezonie monsunowym, kiedy było gorąco i wilgotno, McGinn wyznał, że było to ekscytujące wyzwanie.

ŹRÓDŁO: elena aleksandravna ermakova / getty images

Już od pierwszego odcinka można zauważyć, że istnieje kilka oczywistych różnic między kuchnią pokazaną w “Chef’s Table” a tym, co rozgrywa się w “Street Food”.

Formalna kuchnia restauracji jest zamieniona na uliczne stoiska z jedzeniem, ścieżka dźwiękowa jest skomponowana tak, że łączy klasyczną muzykę z lokalnymi hitami pop. a każdy odcinek, zamiast skupiać się wyłącznie na historii jednej osoby, opowiada również o innych mistrzach lokalnej kuchni ulicznej, zagłębiając się w historię kultury jedzenia miasta jako całości.

W serialu często mówi się o tym, co sprawiło, że prezentowaniu kucharze zdecydowali się sprzedawać jedzenie na ulicznych straganach. Przykładem może być Toyo, sprzedawca z Osaki, bohater drugiego odcinka.

Toyo ma tę niesamowitą radość w oczach, niedościgniony zapał i nieustannie opowiada dowcipy swoimi klientom – mówi Gelb. – Widać dobrą energię w jego oczach, ale potem zaczynamy rozmawiać o jego historii i dzieciństwie i zdajemy sobie sprawę, wow, on gotował tylko po to, by przeżyć. To była dla niego kwestia życia i śmierci pozwalająca na przetrwanie.

Kosuke Arakawa/Netflix

Z kolei w mieście Ho Chi Minh Truoc, lokalna sprzedawczyni, opanowała przepisy kulinarne swojego ojca i poświęciła się, by móc dać swojemu synowi lepsze życie. W Seulu Cho Yonsoon rozpoczęła sprzedaż Kalguksu (koreańskiego bulionu z makaronem), aby wesprzeć swoją rodzinę po tym, gdy interes jej męża podupadł. Oprócz trudności są też truimfy – Grace Chia Hui Lin sprawiła, że jej rodzinna zupa rybna stała się rozpoznawalnym przysmakiem w Jiayi, a ręcznie robiony makaron z grillowaną wieprzowiną od Khun Suthep jest tak popularny w Bangkoku, że jego klienci nie pozwolą mu przejść na emeryturę.

McGinn mówi, że choć wielu ulicznych wystawców zaczęło gotować z konieczności, w efekcie doprowadziło to do odkrycia w nich pasji i uhonorowania jej w sposób osobisty i kulturowy.

ŹRÓDŁO: Martin Westlake/Netflix

McGinn zapowiada, że już ma na liście mnóstwo miejsc, które chciałby pokazać widzom w następnym sezonie – są wśród nich lokalizacje w Azji, w Ameryce Środkowej, Meksyku, Europie i Afryce.

Dla twórców programu jedzenie to świetny sposób na poznanie nowego miejsca, sprawdzenia gościnności ludzi i możliwości nawiązania nowych relacji. Gelb dodał, że zainspirował ich nieżyjący już Anthony Bourdain. Kultura ulicznego jedzenia jest zdaniem Gelba dużo bardziej odmienna od stołowania się w restauracjach. – Zamiast tego ci sprzedawcy tworzą wokół siebie scenę – kontynuuje Gelb. Ktoś w Bangkoku świetnie podsumował street food słowami: „there’s always a party going on”.
„liczne jedzenie staje się elementem łączącym, gdzie ludzie wszystkich wyznań, narodowości, ras spotykają się i jedzą to samo – mówi McGinn. – I myślę, że w świecie, który jest coraz bardziej podzielony, zawsze ekscytujące jest skupienie się na czymś, co łączy ludzi.

Zdjęcie główne: Ehrin Macksey/Netflix
Tekst: Marta Mankiewicz

FOODIE