Superuprawy, które mogą nas uratować przed katastrofą klimatyczną

Tony gnijących jabłek i niewymiarowych bananów czy buraków nigdy nawet nie trafią do sklepów.
.get_the_title().

Rolnictwo przyczynia się do problemu marnowania jedzenia. Około 40 proc. żywności produkowanej na całym świecie nigdy nie zostanie zjedzone. Znaczna część nawet nie opuszcza gospodarstwa – w Wielkiej Brytanii 7,2 proc. zebranych plonów marnuje się już na samym początku w wyniku chorób, złej pogody, wyglądu nieodpowiadającemu normom i podobnych przyczyn.

Nawet jeśli żywność opuści gospodarstwo, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zmarnuje się na dalszym etapie produkcji.

Produkty są często uszkadzanie podczas transportu, przechowywania czy z powodu niewłaściwego sposobu pakowania i nieostrożnego obchodzenia się z nimi. Kolejnym etapem, przez który musi przejść każdy produkt spożywczy, jest oczekiwanie na sklepowej półce. Tam przeterminowują się i marnują ogromne ilości żywności. Warto pamiętać także o tym, że często wyrzucamy produkty z własnej lodówki.

Darren Wallis/Unsplash.com

W sumie co roku marnuje się aż 1,3 mld ton żywności (o wartości 1 bln dolarów), a mimo to na całym świecie głoduje 811 mln ludzi.

Odpady żywnościowe są również szkodliwe dla klimatu, ponieważ gnijące jedzenie wytwarza duże ilości metanu. WWF szacuje, że położenie kresu marnotrawieniu żywności skutkowałoby zmniejszeniem wszystkich generowanych przez człowieka emisji gazów cieplarnianych o 6-8 proc. Tylko jak to zrobić? Naukowcy chcą wykorzystać technologię edycji genów, która pomogłaby w opracowaniu upraw nowej generacji – bardziej odpornych na szkodniki i choroby. Takie plony byłyby mniej podatne na uszkodzenia podczas transportu i przechowywania oraz miałyby dłuższy okres przydatności do spożycia – teoretycznie w ogóle by się nie psuły.

Szacuje się, że globalny rynek edycji genów do 2026 roku może być wart 8,71 mld dolarów.

W przeciwieństwie do upraw modyfikowanych genetycznie – które zazwyczaj wiążą się z usunięciem preferowanego genu z jednego gatunku i wprowadzeniem go do innego – edycja genów jest niewielką, kontrolowaną modyfikacją istniejącego DNA organizmu. Można tego dokonać za pomocą kilku metod, w tym technologii CRISPR, która umożliwia naukowcom usuwanie, dodawanie lub zmienianie odcinków sekwencji DNA w celu uzyskania pożądanych cech. Dzięki tej metodzie hodowcy będą mogli osiągnąć ten sam efekt, co przy bardziej tradycyjnej metodzie hodowli – ale z większą precyzją i w krótszym czasie.

Jed Owen/Unsplash.com

Obecnie równolegle przeprowadzanych jest wiele badań dotyczących superupraw. W Stanach Zjednoczonych Simplot z Idaho nabył licencję na wykorzystanie CRISPR do opracowywania nowych rodzajów ziemniaków. Firma spodziewa się wprowadzić nowy produkt na rynek w 2023 roku. Może to pomóc w rozwiązaniu jednego z głównych problemów związanych z odpadami ziemniaczanymi – brzydkich bulw.

Klienci niechętnie wkładają do sklepowego koszyka poobijane ziemniaki, nawet jeśli warzywa są w dalszym ciągu smaczne i zdrowe.

Ten problem nie dotyczy jednak wyłącznie ziemniaków. Kolejnym przykładem jest pieczarka. Patolog roślin z Pennsylvania State University zaprojektował pieczarkę, która jest idealnie biała, nie brązowieje i dzięki temu jej okres przydatności do spożycia jest znacznie dłuższy. Naukowiec wykorzystuje CRISPR do poprawy grzyba, a w przyszłości liczy na komercjalizację nowych odmian. Inni edytują geny bananów w celu zwiększenia ich odporności na ‘śmiertelną’ chorobę grzybiczą o nazwie Fusarium. Siała ona spustoszenie w obu Amerykach, na Filipinach i w niektórych częściach Bliskiego Wschodu, niszcząc tysiące hektarów upraw i zakłócając łańcuchy dostaw. Metoda CRISPR jest również stosowana wobec słodkich ziemniaków w celu uodpornienia ich na powszechnie występującą chorobę zwaną wirusem pstrości słodkich ziemniaków.

Zdjęcie główne: Ny Menghore/Unsplash.com
Tekst: Marta Zinkiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook