Podatek cukrowy wejdzie w życie w 2021 roku – informuje wiceminister zdrowia

Czy takie świadczenie jest dobrym sposobem na poradzenie sobie z problemem otyłości, czy też stanowi raczej ubarwione szlachetnymi hasłami wyciągnięcie ręki po pieniądze podatników?
.get_the_title().

Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że podatek cukrowy wejdzie w Polsce w życie w 2021 roku. O świadczeniu, które pierwotnie miało zacząć obowiązywać już od lipca 2020, pisaliśmy więcej w naszym grudniowym artykule. Jak rząd wybrnie z legislacyjnego chaosu związanego z marcowym odrzuceniem ustawy przez senat? Póki co nie wiadomo. Za sprawą deklaracji ministra producenci napojów słodzonych czy małpek otrzymali jednak jasny komunikat, że rozwiązanie mające przynieść rocznie budżetowi państwa ok. 3 mld zł zostanie wdrożone mimo ogromnych problemów branży związanych z pandemią koronawirusa. Oczywiście nie brakuje głosów, że obok szlachetnych prozdrowotnych haseł dodatkowe opłaty za napoje słodzone i energetyczne to po prostu kolejne źródełko służące odciążeniu krajowego budżetu.

Przykładowo: jeśli napój zawiera w sobie cukier lub substancję słodzącą, opłata stała wyniesie dodatkowe 50 gr za każdy jego litr. W przypadku obecności kofeiny i tauryny cena rośnie o następne 10 gr.

Ponadto producent dopłaci kolejne 5 gr za każdy gram cukru przekraczający 5gr/100ml w jednym litrze napoju. Wzrośnie też cena alkoholowych małpek – za 100ml opakowanie alkoholu zapłacimy 1 zł więcej, a za 200 ml o 2 zł.

fot. gov.pl

Szacunki uwzględniające powyższe wpływy (oraz te z podatku od suplementów) zakładają, że w ciągu roku NFZ może otrzymać 2,8 mld zł, budżet gmin 237 mln zł, zaś budżet centralny 51,5 mln zł.

Warto dodać, że podatek cukrowy funkcjonuje już w wielu innych krajach Europy, jak m.in. Francja czy Finlandia. Obok wzrostu cen pojawiła się tam ciekawa reakcja rynku, mianowicie wprowadzanie przez przedsiębiorstwa tańszych wersji napojów, w których nie ma cukru.

fot. mirror.co.uk

Ciekawą analizę, pozwalającą nieco lepiej zrozumieć złożoność problemu przyjmowania „cukru ukrytego” w Polsce, przygotowano na portalu subiektywnieofinansach.pl.

Czytamy tam, że w 2015 roku na jednego Polaka przypadało statystycznie 57 litrów słodzonych napojów bezalkoholowych i że aż co czwarty obywatel naszego kraju cierpi na nadwagę lub otyłość.

Daje to nam niechlubne miejsce w europejskim top 5. Jeszcze bardziej przeraża statystyka dotycząca otyłości u dzieci: z tą przypadłością zmaga się 30 proc. chłopców w wieku 11-15 lat. Sam roczny koszt leczenia cukrzycy w Polsce cto w tej chwili ok. 1,7 mld zł., a przecież istnieje bardzo wiele schorzeń, których cukier jest jedną z przyczyn (choćby nadciśnienie czy nowotwory).

fot. gov.pl

Ireneusz Sudak zwraca też uwagę na często pomijany fakt wpływu kwestii nadwagi i otyłości na rynek pracy. Krótsze życie oraz częste zwolnienia czy renty stanowią tu poważną niedogodność, a raport OECD dotyczący Polski mówi, że w związku ze wspomnianymi konsekwencjami tych schorzeń z naszego PKB bezpowrotnie wyparuje do 2050 roku ok. 4,3 proc. jego możliwej do osiągnięcia wartości.

Problem jest więc ogromny, pytanie tylko, czy akurat taki podatek, zwłaszcza w dobie kryzysu, jest optymalnym sposobem na poradzenie sobie z nim. Jak myślicie?

Tekst: WM

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: