Bezmyślnik nr 17, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

Czujecie już magię świąt? Jeśli rozważacie zakup któregoś z przedmiotów z tego bezmyślnika, to zdecydowanie znaczy, że to jest czarna magia.
.get_the_title().

Święta za pasem i nieważne, ile razy zagrają w radiu “Last Christmas”, ile pierniczków czy śledzików wciągnięcie i że byliście grzeczni w tym roku, więc prezent macie jak w banku – ciężko jest przetrwać przedświąteczny okres totalnie bezstresowo. Czas się kurczy, obowiązki piętrzą. Intuicja zaczyna zawodzić i podsuwać – nazwijmy je delikatnie – nieco niefortunne rozwiązania. Przykłady? Oto one:

1. Elsa, Anna i Olaf z „Krainy Lodu 2” ubrani w prawdziwe diamenty

Saksfifthavenue.com

Coraz mniej osób ogląda telewizję. I kiedy nadchodzi okres przedświąteczny, zaczynamy podejrzewać, że to dlatego, żeby nie oglądać reklam. Przecież rozmarzone westchnięcie, któregoś z domowników: „Ale chciałabym/chciałbym takie coś dostać…” przy jakimś niebotycznie drogim produkcie to takie podprogowe wzywanie nas do zakupu. A reklamodawcy wiedzą, że ich przekaz niemalże bez żadnego filtra łykają przede wszystkim dzieci.

Saksfifthavenue.com
SaksFifthAvenue.com

W związku z premierą „Krainy Lodu 2” na pewno nie zabraknie produktów związanych z Elsą i spółką.

I módlmy się, żeby były reklamowane lalki od starego, poczciwego Mattela. Okazuje się bowiem, że istnieją Elsa, Anna i Olaf w wersji exclusive, a wręcz deluxe.

Stroje i akcesoria dziewcząt, a nawet pociesznego bałwana wysadzane są prawdziwymi diamentami. Co sprawia, że Frozen 2 x Roberto Coin Deluxe Diamond Doll Set kosztuje ok. 124 tys. złotych. To limitowana edycja, bo stworzono tylko dwa takie zestawy. Sprawdziliśmy – i nie wiemy, jak to możliwe – ale jeszcze są dostępne.

2. Crocsy na obcasie

Amazon.com

Pewnie wiele pań już myśli nad świątecznymi stylówkami.

Tu pojawia się odwieczny problem pierwszego świata – kapcie psują cały jej efekt.

Kiedy jesteśmy gospodyniami, możemy założyć szpileczki, ale kto by w nich wytrzymał cały wieczór? Plus chodzenie w butach we własnym domu jest jakieś takie dziwne. Z kolei kiedy idziemy w gości, często mamy do wyboru dwie opcje: pozostać na bosaka lub wskoczyć w paputy zaoferowane przez gospodarzy. Z dwojga złego wolimy to pierwsze, ale i tak, biorąc pod uwagę, że jesteśmy nieźle odstawione, to nas kompletnie ona nie urządza.

Crocs via Amazon.com

Może więc nam przyjść do głowy, żeby zainwestować w kapcie w nieco elegantszej wersji, które można zabierać ze sobą w gości. I tak się składa, że akurat Crocs wypuścił nowy model: Cyprus V. To buty, które oczywiście, jak tylko zrobi się cieplej, będą nadawać się do chodzenia wszędzie, ale w wielu domach – ze względu na wygodę noszenia – służą za kapcie.

Te na obcasie może nie przypominają w 100 procentach regularnych Crocsów, ale i tak nasze uczucia estetyczne właśnie zostały dogłębnie obrażone.

Cena butów to ok. 160-320 złotych.

3. Czapka beanie z twarzą zastępczą

Takemymoney-official.Myshopify.com

Jeśli święta spędzacie w rodzinnych miasteczkach, będzie to doskonała okazja do tego, by spotkać się ze starymi, dobrymi znajomymi.

Możecie się też natknąć na osoby, które pojawiają wam się od zawsze na fejsie jako znajomi sugerowani przez algorytm Zuckerberga.

Tymczasem znacie się aż za dobrze i do znajomych zapraszać nie zamierzacie, a wizja spotkania się przypadkiem w tym samym barze czy choćby w kolejce do Biedry napawa was co najmniej odrazą.

TakeMyMoney-official.MyShopify.com

W obawie o to, że jeśli wespniecie się na wyżyny swojej dyplomacji i przeprowadzicie sztywny small talk, to potem będziecie musieli to długo odchorować, możecie zechcieć wejść w posiadanie czapki niewidki.

Pomarzyć można, ale jeśli zostaniecie zdemaskowani – a w małych miastach wszyscy wiedzą i widzą wszystko – przejdziecie do historii, która będzie powtarzana przez pokolenia.

A już na pewno z 5 razy przy waszym rodzinnym świątecznym stole.

Koszt czapki to ok. 78 złotych.

4. Książka o tym, co można robić w toalecie

Hugh Jessburn via Amazon.com

Ostatnio pisaliśmy o tym, że rodzinne święta są super, ale przez niecałe 4 godziny. Później mamy ochotę czmychnąć z domu albo gdzieś się w nim ukryć. A jeśli nie jesteś członkiem rodziny królewskiej, to z opcją zabunkrowania się w jakimś wolnym pomieszczeniu nie jest łatwo, bo takich w naszych mieszkaniach zazwyczaj brak.

Zostaje łazienka. Prawdopodobnie jest jedna, więc siedzenie tam bez powodu to zbrodnia przeciwko ludzkości, a przynajmniej przeciwko reszcie domowników.

Hugh Jessburn via Amazon.com

Także powinniśmy się tam kierować tylko za potrzebą, ale jak się okazuje – można sobie nieco wydłużyć te urocze chwile. Ta książka podpowiada, co można robić, siedząc na kibelku, poza oczywistą sprawą.

Obstawiamy jednak, że nie ma tam sposobów na wynalezienie lekarstwa na raka, tylko raczej coś w stylu jak polizać własny łokieć.

Także jakby nie patrzeć: blokowanie łazienki nadal nie znajduje tu słusznego usprawiedliwienia.

Koszt książki to ok. 30 złotych.

5. Spray o zapachu czółka kota

Narinari.com

Okres świąteczno-noworoczny to zwykle czas wzmożonych podróży. Czasem samolotem do rodzinki za granicę, czasem Uberem do znajomych mieszkających dwie ulice dalej. W jednym i drugim wypadku zwykle nie zabieramy ze sobą swojego kota.

Ma on to szczęście, że nikt od niego nie oczekuje rozkwitu aktywności towarzyskiej i może sobie zostać w domu. A my nie dość, że musimy się ruszyć spod kocyka, to jeszcze zostawiamy tam naszego ukochanego sierściucha.

NariNari.com

Ten żal i tęsknotę powinien nieco ukoić zapach kota. Pojemnik z “Moho Mohu Odeko no Kaori Fabric Water (Fluffy Forehead Fragrance Fabric Water) możemy zabrać wszędzie i rozpylać wokół, gdy tylko poczujemy przypływ fali smutku. Stworzenie spray’u o zapachu czułka kota odbyło się bez udziału rzeczonych futrzaków.

Jego skład opracowano na podstawie odpowiedzi respondentów, którzy uznali, że ta woń kojarzy im się m.in. z zapachem słońca czy chałki.

Jednak niewiele to tłumaczy i radzimy brać pod uwagę fakt, że niektórzy z waszych świątecznych kompanów mogą być uczuleni na koty, inni na gluten, a pozostali mogą nie używać filtra przeciwsłonecznego. Także jakby nie patrzeć – ten zapach może nie być mile widziany.

Koszt to ok. 38 złotych.

Zdjęcia główne (od lewej): NariNari.com; TakeMyMoney-official.MyShopify.com; SaksFifthAvenue.com
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: