Bezmyślnik nr 18, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

Do Świąt został dosłownie moment. Co niestety oznacza, że możecie obecnie przechodzić apogeum przedświątecznej gorączki i od totalnej załamki dzieli was dosłownie jedno: "Nie jedz tego, to na święta". Chcemy wam pomóc przetrwać ten czas bez strat – przynajmniej finansowych.
.get_the_title().

Nie wrzucamy dzisiaj opcji prezentowych. Prawda jest taka, że jeśli nie zatroszczyliście się o nie wcześniej, to teraz nie uchronimy was przed zakupem czegokolwiek. Ale w marketach i centrach handlowych trwa walka na łokcie i wózki, więc może dla własnego bezpieczeństwa faktycznie bierzcie, co tam wam wpadnie w ręce i się ewakuujcie.

A już za chwilę czekają was chwile wytchnienia. Teoretycznie, bo jeśli jednak na myśl o spędzie rodzinnym zaczyna nerwowo wam drgać lewa powieka, to ten bezmyślnik jest dla was.

1. Kombinezon z folii bąbelkowej

ThumbsUpUk.com

Święta mają naprawdę dobry PR. Spokojne, magiczne, radosne – to pierwsze skojarzenia, które przychodzą nam do głowy na myśl o nich. Tymczasem w rzeczywistości różnie to bywa, o czym świadczy chociażby fakt, jak bardzo jesteśmy zestresowani w pracy w okresie przedświątecznym i jak krótko potrafimy wytrzymać ze swoją rodzinką w jednym pomieszczeniu.

ThumbsUpUK.com

Dlatego wszelkie odstresowywacze są mile widziane. A mało co jest równie relaksujące, jak pstrykanie folią bąbelkową. Mogłoby się więc wydawać, że zrobiony z niej kombinezon to światny pomysł

Ma jednak dwie wady: po pierwsze jest przezroczysty, a po drugie folia jest tak kusząca, że dopiero wtedy nie opędzilibyście się od rodzinki – z wąsatym wujkiem na czele.

Też będą chcieli sobie popstrykać!

Koszt kombinezonu to ok. 120 złotych.

2. Antystresowe krocze

NICEBALLS/Amazon.com

Najpopularniejszą formą antystresowych ugniataczy są z całą pewnością piłeczki. Przy wigilijnym stole mogą jednak się nie sprawdzić. Podczas jedzenia przyda się mieć wolne obie ręce.

Ponadto trzeba by się pilnować, żeby nie ściskać piłeczki nad stołem, na oczach innych – spowodowałoby to lawinę pytań o to, czym się tak stresujemy.

Pytający mogą nie najlepiej przyjąć odpowiedź, że właśnie ich towarzystwem.

NiceBalls/Amazon.com

Dlatego antystresowy przedmiot do ugniatania, który możemy podczepić pod stołem i chwytać tylko w momentach, kiedy tego potrzebujemy, czyli np. gdy padnie pytanie: „Kiedy jakiegoś kawalera/pannę przyprowadzisz?”, wydaje się dobrym patentem. Tylko czemu ze wszystkich możliwych kształtów na świecie ktoś wybrał właśnie ten? Nie mogła to być np. gruszka lub łezka?

Poza tym jeśli istnieje choćby 0,001 procenta szansy, że gdy zaleje nas fala stresu to w amoku pod stołem chwycimy za coś innego – odpuszczamy sobie tę zabawkę.

Koszt tej zabawki to ok. 80 złotych.

3. Przyjaciel z kartonu

Cardboardcutoutstendees.com

Na pewno najlepiej czulibyśmy się, mając koło siebie swojego najlepszego przyjaciela. Takiego, co to wie o wszystkich krzywdach, jakie wyrządziła nam nasza rodzina. Nieraz przecież rozrysowaliśmy mu drzewo geologiczne jej przewinień, także mógłby je już wyrecytować chronologicznie lub alfabetycznie.

A co najważniejsze, mógłby interweniować, kiedy np. ta ciotka, która zawsze wytykała nam, że za dużo jemy, znów rzuci jakiś komentarz o tym, że „zdrowo wyglądamy”, albo nawet zapyta, który to miesiąc ciąży.

Tylko niestety wasz przyjaciel pojechał na święta do swojej rodzinki. Może więc wam przyjść do głowy, żeby skorzystać z oferty firmy Cardboard Cutout Standies. Można tam zamówić kartonową wersję swojego przyjaciela, stworzoną z jego zdjęcia, ale w rozmiarze 1:1.

Niestety, podobieństwo kończy się właśnie na aspektach wizualnych – karton nie jest w żaden sposób interaktywny. Nawet więc nie potrzyma was za rączkę.

Zdecydowanie więcej korzyści przyniesie więc poczciwy FaceTime.

Ceny zależne są od zamawianego rozmiaru i mieszczą się w widełkach 160-560 złotych.

4. Perfumy “zwiększające seksapil”

SF USA/Amazon.com

Woda kolońska dla panów „Sure F*ck” i perfumy damskie „F*ck Me” mogą rozwiązywać problem braku bratniej duszy u boku.

Chociaż w tym wypadku może jednak bardziej niż o duszę, chodzi po prostu o ciało, ale posługując się zgrabnie ukutym angielskim określeniem „friends with benefits” umówmy się, że nadal mowa o przyjacielu/przyjaciółce.

SF USA

Jeśli zdołacie się wyrwać z rodzinnego, świątecznego obiadu i uderzyć w miasto, to z tymi zapachami teoretycznie powinniście wyrywać dalej. Kto wie, może przy odrobienie szczęścia udałoby wam się waszą randkę przyprowadzić do domu i przedstawić rodzinie?

Ta historia miłosna brzmi lepiej niż ta ze „Zmierzchu”, ale i tak jest dość grubymi nićmi szyta.

A same perfumy nie mają certyfikatu świadczącego o jakiejkolwiek skuteczności.

Cena perfum to ok. 120 złotych.

5. Świąteczna kartka z jedną melodią graną w zapętleniu i brokatem

JokerGreeting.com

Jeśli wszystkie poprzednie punkty uświadomiły wam, że w sumie to nie macie ochoty na wyjazd na święta do domu i co więcej – z kilkoma członkami rodziny macie za to rachunki do wyrównania, ta kartka może wydać się idealnym narzędziem zemsty. Chyba zawsze karnet z melodyjką był spełnieniem pocztowych marzeń.

A dziś, w czasach kiedy z okazji świąt dostajemy forward SMS-a z życzeniami albo głupkowatym wierszykiem, mógłby sprawić jeszcze więcej radości.

No właśnie – “mógłby”. Gdyby nie dwa, wcale nie takie drobne, szczegóły. Po pierwsze – karta po uruchomieniu gra świąteczną melodię w zapętleniu, a baterie starczą nawet na 3 do 5 godzin. Nie ma możliwości jej zatrzymania, więc każdy przy zdrowych zmysłach po kilku minutach zechce porwać kartkę w drobny mak. Byleby tylko nastąpiła cisza. A wtedy odpala się druga część pranku, bo z kartki wysypuje się brokat.

Każdym kto miał do czynienia z rozsapanym brokatem – a raczej nadal ma, bo przecież nie da się go już pozbyć do końca życia – ten, wie że jest to sprawa niewybaczalna.

Grozi ci za to wypisanie z rodziny i wydziedziczenie.

Cena kartki to ok. 32 złote.

Zdjęcia użyte w tekście (od lewej): SF USA; ThumbUpUk.com; NICEBALLS
Tekst: KD

SURPRISE