Róbcie miejsce na kominku i na parapecie. Ten artysta stworzył figurki, które zechcecie kolekcjonować

Postulujemy o wprowadzenie do sklepów jajek niespodzianek w wersji dla dorosłych, czyli właśnie z tymi figurkami.
.get_the_title().

Artyści lubią stawiać przed nami lustra, a szczególnie krzywe zwierciadła. Przeglądanie się w nich wywołuje różne emocje – czasem skłania do głębszej refleksji, jak chociażby ilustracje Davide Bonazzi, innym razem może rozbawić do łez. I tak właśnie jest w przypadku serii figurek Dana Polydorisa.

Na jego stronie DeathByToys.com można znaleźć różności – zwłaszcza że twórca przyjmuje różne specjalne zamówienia od klientów, a ci także bywają niezwykle pomysłowi. Chętnych na prace Polydorisa nie brakuje, a wręcz znikają one z jego sklepu w ekspresowym tempie.

Trzeba zaznaczyć, że każda figurka jest dostępna góra w kilku egzemplarzach, a zazwyczaj są to pojedyncze sztuki.

Prace Polydorisa zazwyczaj przedstawiają bohaterów kina akcji lub kultowych horrorów. Jak zaznacza sam twórca, każda z nich może okazać się “śmiertelną dawką nostalgii”. Polydoris chętnie jednak rozszerza tematykę swoich prac i obstawiamy, że nieźle się przy tym bawi. A my razem z nim.

Artysta postanowił urozmaicić ofertę swego sklepu o absurdalne, zabawne, często popkulturowe figurki postaci i rzeczy z życia millenialsów.

Wiele z nich już jest wyprzedanych, mimo że ceny dochodzą nawet 400 złotych. Prawdziwy fan i kolekcjoner nie mrugnie jednak nawet okiem, dokonując takiego zakupu, prawda?

Kim właściwie jest twórca Death by Toys? Przedstawia się jako pisarz i kolekcjoner przeróżnych figurek. Strona, na której teraz prowadzi sprzedaż swoich prac, powstała pierwotnie po to, by dzielić się z innymi swoją pasją, opisując kolejne egzemplarze trafiające do jego kolekcji.

Polydoris w pewnym momencie zorientował się, że te naprawdę fajne figurki to krótkie serie, które wyprzedają się w zawrotnym tempie.

Postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce – i to dosłownie, bo zaczął własnoręcznie wykonywać różne figurki na zamówienie. – Każda praca to dzieło moich rąk. Powstaje z części starych, vintage’owych zabawek, odlewów żywicy albo przeróżnych artykułów gospodarstwa domowego. Efekt końcowy może sprawiać, że ktoś pomyśli, że są to produkty pochodzące z jakiejś fabryki. Nic bardziej mylnego – tworzę je sam – tłumaczy.

To teraz przyznać się, kto kupił pieluchę Baby Yody za prawie 160 złotych?

Zdjęcia użyte w tekście: DeathByToys.com
Tekst: KD

SURPRISE