Zioło na dowóz. Prezes Ubera rozważa takie rozwiązanie

Włodarze poszczególnych stanów Ameryki już nie tylko podkręcają swoje wąsy, ale prawdopodobnie ochoczo skręcają wąsy, czego dowodem jest luzowanie praw dotyczących marihuany. Tak się składa, że CEO Ubera dostrzega te zmiany i nie zamierza przejechać obok nich obojętnie.
.get_the_title().

Każdy stoner wie doskonale, że po wypaleniu odpowiedniej ilości marihuany rozpoczyna się gastrofaza. Wtedy zazwyczaj bierze się do ręki telefon, włącza Uber Eats lub inną apkę do zamawiania szamy, wybiera sycący posiłek i czeka na przyjazd dostawcy. A co, gdyby w ten sam sposób można było usmażyć dwie frytki na jednym ogniu?

Z jednej strony chrupiącego ziemniaka w formie podłużnych słupów wyciągniętych z głębokiego tłuszczu, a z drugiej bletkę wypełnioną suszem roślinnym koloru zielonego.

Uber weed, czyli niezwiązana z firmą transportową grupa na Telegramie, w której entuzjaści wszelkiego typu używek składają swoje oferty i zgłaszają zapotrzebowanie na dany środek odurzający, działa już od pewnego czasu w Warszawie. Nie jest jednak zbyt popularna, a jej członkowie gustują raczej w benzodiazepinacha niż w dających odlot roślinach. No i przede wszystkim nie jest żadną oficjalną społecznością, a z amerykańskim przedsiębiorstwem łączy ją jedynie nazwa. Status prawny marihuany w Polsce nieprędko pozwoli na jej legalny zakup, a co dopiero zakup z dowozem.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych, gdzie podejście do konopi jest coraz bardziej liberalne, faktycznie może zacząć funkcjonować – legalnie – rozwiązanie znane z warszawskiego podziemia.

Dyrektor generalny Ubera Dara Khosrowshahi w wywiadzie dla CNBC zdradził, że firma może zacząć dostarczać marihuanę, gdy tylko pozwolą na to przepisy federalne. – Kiedy tylko droga dla marihuany zostanie oczyszczona, gdy do gry wejdą przepisy federalne, absolutnie zamierzamy temu się przyjrzeć – powiedział Khosrowshahi.

Tu trzeba wspomnieć, że marihuana jest już legalna w 17 stanach, a prawdziwym Amsterdamem USA jest Zachodnie Wybrzeże, gdzie THC sprzedaje się w kolorowych torebkach strunowych na pierwszy rzut oka wyglądających jak opakowania po Skittlesach lub innych słodkich przekąskach. Używka wciąż pozostaje natomiast nielegalna w świetle prawa federalnego. Amerykanom pozostaje mieć nadzieję, że Khosrowshahi nie wyskoczył z tym pomysłem jak filip z konopi.

Tekst: Konrad Siwik

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook