10 polskich załóg, które pokochały vanlife

Samotnie, z trójką dzieci, niemowlakiem, dwoma psami, kotem, wyprawiając się do Australii, organizując mikrowyprawy po Polsce, pracując zdalnie czy będąc na emeryturze – przedstawiamy 10 ekip, które pokochały vanlife na swój unikalny sposób. Mamy też dla was konkurs!
.get_the_title().

Vanlife stało się ostatnio bardzo popularny i to nie bez powodu – to wolność, bliskość z naturą, pragnienie bycia razem oraz możliwość przeżycia przygody pomimo trwającej pandemii.

W 2020, kiedy turystyka niemalże zamarła, vanlife stało się alternatywą dla klasycznego podróżowania.

Własny pojazd staje się idealnym rozwiązaniem na problemy związane z pandemią – pozwala zarówno zwiedzać, spędzać czas na świeżym powietrzu, jak i się izolować.

GUS podaje, że w maju zeszłego roku w Polsce zatrzymało się 387,2 tys. turystów, czyli 2,9 mln osób mniej niż w maju 2019 roku. Jednak tendencja na rynku pojazdów kamperowych wygląda wręcz odwrotnie – według danych CEPiK w 2020 roku import nowych kamperów wzrósł prawie o 300 proc. w stosunku do 2019 roku, ponad dwukrotny wzrost zanotowano też w liczbie rejestracji takich pojazdów.

W wyniku pandemii coraz więcej ludzi ma możliwość pracy zdalnej, którą może wykonywać w dowolnym miejscu na świecie, a podróż i związane z nią zmiany otoczenia pozytywnie wpływają na efektywność pracy.

Wybraliśmy dla was 10 rożnych ekip, które pokochały życie w trasie. Nie chcieliśmy skupiać się tylko na profesjonalnych van blogerach, chociaż takich też opisujemy. Większość naszych rozmówców zakupiło pojazd używany, a przeróbek dokonało samodzielnie. Auta wyposażone są zwykle w lodówkę, zlew, kuchenkę i łóżko. Niektóre dodatkowo mają takie bajery jak prysznic, toaleta, generator ciepła czy panele solarne.

1.Busem przez świat – Ola i Karol

Kolorowym i wiekowym busem przejechali ponad 500 tysięcy kilometrów, odwiedzając aż 60 krajów. Prowadzą bloga, na którym znajdziecie informacje o gadżetach przydatnych w podróży, transporcie auta do USA czy Australii, a także porady dotyczące wyboru i dostosowania pojazdu do swoich potrzeb.

Ola i Karol zostali uhonorowani przez Onet w konkursie Blogera Roku 2019!

Takie podróżowanie jest dużo tańsze. Oszczędzamy przede wszystkim na noclegach i jedzeniu. Sama przebudowa samochodu też nie musi kosztować kokosów – auto, które mamy, w USA przerobiliśmy za około tysiąc złotych. Prawie nigdy nie podróżujemy sami – nasz bus jest 9-osobowy, więc zabieramy ze sobą przyjaciół, czytelników naszego bloga i przypadkowo poznanych ludzi – dzięki temu jest taniej i weselej. W sumie podróżowało z nami już ponad 150 osób – opowiadają.

2. Vanem z dwoma psami – Helena i Konrad

Swoją podróż poślubną, czyli bałkańską wyprawę, odbyli do Albanii i z powrotem.

Podróżują Volswagenem T4 – ze względu na wiek i ładunek, który musi przewozić, nazwany został Osiołkiem.

Do humorów Osiołka podchodzą z wyrozumiałością. – Zdarza mu się troszeczkę odmawiać współpracy, zwłaszcza kiedy poczuje się zmęczony naszymi wymaganiami. Myślę, że chce po prostu zwrócić w ten sposób na siebie uwagę, kiedy poczuje się zaniedbywany – tłumaczą.

3. Ekstremalnie – Basia i Piotrek

Swoim Zerdzewiałkiem podróżują głównie zimą, bo wtedy mają najwięcej czasu. Parkują na dziko, oczywiście bez łamania lokalnych zakazów. Do wynajdywania miejscówek korzystają zwykle z aplikacji Park4night.com. Jeżdżą na ski-tourach oraz na biegówkach.

Ich Ford Transit poza ogrzewaniem nie ma zbyt wielu udogodnień, ale ciągle jest to luksus w porównaniu do stylu podróżowania, jaki prowadzili dotychczas.

Basia zauważa, że większa popularność vanlife’u wynika niekoniecznie z pasji, a raczej z tymczasowego braku innych opcji. – Bardzo by mnie cieszył wzrost zainteresowania vanami wywołany pandemią, ale niektórzy traktują vanlife jako chwilowe rozwiązanie i zachowują się fatalnie – śmiecą, krzyczą, nie dbają o wspólne dobra. Jakby więcej nie mieli już wrócić w dane miejsce – mówi.

4. Podróżowanie z psem – Marta i Budrys

Marta jest instruktorką jogi i kocha mikrowyprawy po Polsce. Podróżuje wraz z psem Budrysem. Swojego Volswagena T3 w wersji pocztowiec wyposażyła w pamiątki i prezenty od przyjaciół – sukno, które tkała na krośnie jej prababcia ozdabia teraz wnętrze drzwi, są również kafelki, które sama wypalała, oraz mnóstwo innych przedmiotów z duszą. Jej pomalowane na żółty kolor auto ma wiele imion: Żółta łódź podwodna, Mobilne stanowisko ornitologiczne, Helios albo Żółtek.

Marta do wyruszenia w trasę nie potrzebuje odległego celu, ani towarzystwa (oczywiście poza psem Budrysem)

Bawię się w piknik pod wiszącym nad głową balkonem, w samotne wyspy na wszystkich morzach i oceanach świata, w bajkę o czerwonym kapturku dzieloną na role. Czasem patrzę na to jak było, uśmiecham się i staram się obmyślić przyszły tydzień tak, żeby tylko ciutek wiedzieć jak będzie – opowiada. Zauważa, że przez pandemię w niektórych krajach miała miejsce swego rodzaju klęska urodzaju. Była nawet świadkiem jak w Portugalii lokalni surferzy obrzucali kamieniami kempingi.

5. 5-osobowa Rodzina w drodze – Kaśka i Bernard oraz Tolek, Nika i Beti

Mieli dość życia od weekendu do weekendu oraz tego, że czas, jaki mogli poświęcić dzieciom, wynosił tylko 30 minut po pracy. Porzucili więc przewidywalne życie w Warszawie na rzecz domu na kółkach. Początkowo wozili się Reanult Espace, dostosowanym do spania i gotowania. Od półtora roku podróżują Mercedesem Sprinter, który został przekształcony własnymi siłami i otrzymał imię Cytrynek. Tolek, Nika i Beti mają 11, 9 i 8 lat – uczą się w trybie edukacji domowej. Wraz z doświadczeniem podróżniczym rozwinęli minimalizm i umiejętności survivalowe.

Mimo że podróżują w piątkę, to udaje im się przestrzegać własnej zasady pakowania do 80 proc. objętości bagażników.

Zdarza im się nocować całą rodziną w swoim nieogrzewanym pojeździe i to nawet gdy temperatura spada poniżej zera. Przyznają, że pandemia nie wpłynęła znacząco na sposób życia ich rodziny. Ograniczenia, jakim muszą sprostać, dotyczą wyboru destynacji i sposobu spędzania wolnego czasu. Trasę podróży mogą wytyczać wyłącznie w granicach Unii Europejskiej, a na postój wybierają miejsca oddalone od miast. Atrakcje takie jak galerie, muzea i biblioteki zamienili na kontakt z naturą.

6. Podrozovanie.pl – Katarzyna i Łukasz

Ich van nazywa się Wielki Wóz i jest najdłuższą wersją Volswagena LT35. Para od 2018 roku jest w trasie. O swoich przygodach i przemyśleniach pisze na blogu oraz w wydanej razem z duetem Busem przez świat książce “Poradnik podróży samochodowych i vanlife’u”.

Dla Kasi vanlife jest metodą na rozwój osobisty.

Podróż wydobywa zmiany na powierzchnię niczym sito poszukiwacza złota. Objawiają się one szybciej i mocniej. Szczególnie ostatni światowy kryzys uświadomił mi, że nie jestem już tą samą osobą, co przed laty. Przeżywam go o wiele spokojniej, niż zrobiłaby to Katarzyna z przeszłości – opowiada Kasia.

7. Emerytura w kamperze – Teresa i Andrzej

Vanlife, a raczej kamperlife uprawiają od 25 lat. Od tylu lat mają też dwa domy – stacjonarny w Krakowie, w którym przez większą część roku media są odłączone, oraz kamper marki Roller Team, którym odwiedzili już 40 krajów i przejechali 100 tysięcy kilometrów. 3 tysiące złotych emerytury, jakimi dysponują do spółki, wystarcza im na życie w drodze przez większość roku. Teresa podkreśla, że to kwestia podejścia do życia. – Każdy emeryt ma prawo do szczęścia – nie wolno zamykać się w domu np. dlatego, że dorosłemu dziecku brakuje pieniędzy do mieszkania czy innego kredytu – mówi.

Przestrzegają przed modnym ostatnio motywem „rzucić korporację i wyjechać w świat” – zdaniem Walczaków ucieczka to nie podróż.

8. Wielka wyprawa z niemowlakiem na pokładzie – Karolina, Maciek, Zosia i Franek

Ich Volkswagen T6 nosi nazwę 300 ton tobołków.

Na swoją pierwszą w życiu wyprawę vanem zdecydowali się w zeszłe wakacje, kiedy Franek miał tylko 11 miesięcy.

Mimo że nie posiadali wtedy żadnego doświadczenia ani wiedzy o podróżowaniu vanem, decyzję o wyprawie, którą zakończyli z 10 tysiącami kilometrów na liczniku, podjęli spontanicznie. Ruszyli wtedy z Warszawy aż do Lagos w Portugalii. Z odwiedzonych państw najlepiej wspominają właśnie Portugalię – za surfing, windsurfing, spokój i pyszne żarcie. Karolina najbardziej docenia bliskość z naturą. – Najlepsze jest to, że rano wypuszczasz dzieciaki na dwór i bawią się szyszkami, patykami, kamieniami i wszystkim innym – mówi.

9. Pozytywny skok – Ewelina, Marek i kotka Moana

Starego Forda Transit kupili kilka dni przed pandemią. Ich bezimienny pojazd jest zaledwie 5 lat młodszy od nich. Ewelina i Marek długo się przymierzali do tego zakupu, mimo dużego doświadczenia w podróżowaniu.

Od 10 lat nieustannie zwiedzają świat – pracowali wspólnie rok na Islandii, potem żyli w Australii, a kolejne 4 lata byli zawodowymi łowcami zorzy polarnej w Norwegii!

Vanlife to dla nich przede wszystkim wolność i kontakt z naturą. Marek potwierdza, że koty też nadają się do nieosiadłego trybu zycia. – Kotka Moana też lubi wyjeżdżać, a na pewno nie ma nic przeciwko tym wyjazdom. W kamperze grzecznie śpi lub ciekawsko wygląda przez okno, a gdy tylko gdzieś się zatrzymamy, to pierwsza chce lecieć na zwiady, obczaić nowe miejsce – opowiada.

10. Pracujący nomadzi – Ola i Tomek

Podróżują i pracują w swoim mobilnym domu, który zbudowali za kasę z wesela.

Prowadzą vanlife na pół etatu, czyli średnio pół roku spędzają w drodze.

Postanowili, że zamiast kupować mieszkanie zbudują sobie kampera – padło na Peugeot Boxer L4H3. Wszystkie prace przeróbkowe wykonali własnoręcznie. Trzeba przyznać, że efekt jest zachwycający!

Jest konkurs!

W komentarzu pod tym postem na Facebooku zamieszczajcie wasze zdjęcie oddające ideę bycia w drodze. Autor najbardziej kreatywnego zdjęcia otrzyma od nas książkę “Poradnik podróży samochodowych i vanlife’u” wydaną wspólnie przez załogi dwóch vanów: Podróżovanie i Busem przez świat. Czas do niedzieli 7 marca.

Tekst: Dorota Linke

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook