Koniec tanich lotów jest tuż tuż

Kolejne kryzysy pracownicze w branży lotniczej podważają model biznesowy przewoźników oparty na niskich cenach i ekonomii skali.
.get_the_title().

Kiedy loty kosztują tyle, co bilet kolejowy lub taksówka na lotnisko, coś musi być nie tak. Łatwy dostęp do tak wysokoemisyjnego środka transportu może wynikać między innymi z sięgnięcia przez pracodawców po tanią siłę roboczą.

Firmy lotnicze mogłyby zachęcić do zatrudniania bardziej wykwalifikowanej kadry i płacenia tym, którzy pracują w samolotach i na lotniskach – w ochronie czy obsłudze bagażu – wyższą pensję w celu tworzenia bardziej atrakcyjnych miejsc pracy, które są tracone w innych branżach poprzez cyfryzację i automatyzację. Zamiast tego brytyjscy pracodawcy sugerują sprowadzanie imigrantów jako taniej siły roboczej.

W latach 60. rząd próbował podobnej taktyki, wykorzystując pracowników migrujących do wypełniania dziur na rynku pracy. Miliony robotników były zatrudniane na liniach montażowych w całych Niemczech, wykonując żmudną pracę za pensję, którą żaden Niemiec nie był w stanie się zadowolić. Tureccy migranci byli postrzegani jako tanie rozwiązanie, ale polityka ta stwarzała kosztowne problemy. Imigracji nie można tak precyzyjnie kontrolować, aby odpowiadała wyłącznie potrzebom kraju przyjmującego.

Politycy nie są przygotowani do rozwiązania problemu niedoboru siły roboczej poprzez poprawę warunków pracy czy podniesienie wynagrodzeń. Zasadniczo nie chcą przyznać, że wykwalifikowani pracownicy nie są tani.

Być może rozsądniej byłoby pozwolić, by loty stały się droższe i lepiej zapłacić pracownikom linii lotniczych.

To jest jedyny sposób na poprawę wydajności, produktywności, satysfakcji i standardu życia w dłuższej perspektywie.

Jeden z ojców założycieli tanich podróży lotniczych – Michael O’Leary, który od prawie 30 lat jest prezesem Ryanaira – przyznał, że loty są zbyt tanie. W związku z tym ogłosił, że w ciągu najbliższych kilku lat Ryanair podniesie średnie ceny biletów z obecnej stawki 40 euro do 50 lub 60 euro. Jest to związane z wysokimi emisjami oraz rosnącymi cenami paliwa. Rosnące ceny sprawią, że będziemy musieli poważniej zastanowić się nad alternatywnymi środkami transportu – najlepiej tymi niskoemisyjnymi. Wzrost cen biletów, wymuszony przez zatrudnienie wykwalifikowanej kadry lub dostosowanie się do ekologicznych regulacji (i trendów konsumenckich), wyjdzie wszystkim na dobre.

Tekst: MK
Zdjęcie główne: Portuguese Gravity/Unsplash

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook