Opuszczony autobus z „Into the Wild” został usunięty. Pielgrzymowało do niego wiele osób

Zbyt często trzeba było ratować turystów, którzy chcieli go zobaczyć.
.get_the_title().

Pamiętacie film „Wszystko za życie” („Into the Wild”) z 2007 roku? Wyreżyserowany przez Seana Penna film powstał na podstawie powieści Jona Krakauera, która z kolei oparta była na prawdziwej historii. 22-letni Amerykanin Christopher McCandels (posługiwał się też pseudonimem Alexander Supertramp) w 1990 roku wyruszył w podróż po Stanach Zjednoczonych – był w Arizonie, Kalifornii czy Dakocie Południowej. Podróżował bez pieniędzy, zatrzymując się gdzie się da. Jego największym marzeniem było życie z dala od cywilizacji. Miało się ono spełnić, gdy w 1992 roku trafił na Alaskę.

24-latek okazał się jednak zupełnie nieprzygotowany do tamtejszych surowych warunków – brakowało mu umiejętności, nie miał też wystarczających ilości jedzenia.

Gdy natknął się na opuszczony autobus, wykorzystywany przez myśliwych jako schronienie, postanowił w nim zamieszkać. Jednak dwa miesiące w alaskańskiej głuszy sprawiły, że Supertramp zapragnął powrotu do cywilizacji. Wówczas okazało się, że rzeka, którą uprzednio przekroczył bez problemu, wezbrała i przejście stało się niemożliwe. 24-latek postanowił wrócić do autobusu, gdzie w rezultacie zmarł z głodu. Miało to miejsce w sierpniu 1992 roku.

Książka Krakauera, która została opublikowana w 1996 roku, a potem ekranizacja Penna sprawiły, że opuszczony autobus stał się miejscem pielgrzymek turystów. Podobnie jak McCandels przekraczali oni rzekę Teklanika, by dostać się do stojącego aż 50 kilometrów od najbliższej osady autobusu. I – podobnie jak on – nie byli przygotowani na surowe warunki Alaski. Często dochodziło więc do tragicznych wydarzeń z udziałem turystów.

W latach 2009-2017 doszło z tego powodu do aż 15 operacji poszukiwawczo-ratowniczych.

W kwietniu tego roku trzeba było stamtąd ewakuować obywatela Brazylii, a w lutym pięciu Włochów – jeden z nich cierpiał na poważne odmrożenia. Dwie osoby utonęły, przekraczając rzekę – jedna w 2019, a druga w 2010 roku. Wszystkie te incydenty sprawiły, że władze zdecydowały o usunięciu autobusu. – Ten opuszczony i niszczejący pojazd doprowadził do niebezpiecznych i kosztownych działań ratowniczych. Co ważniejsze, niektórych odwiedzających kosztował życie – komentuje Corri Feige, komisarz ds. zasobów naturalnych Alaski. W ubiegłym tygodniu autobus zabrał więc helikopter – póki co nie wiadomo, co się z nim stanie. Być może w przyszłości zostanie wyeksponowany w innym, bezpieczniejszym dla turystów miejscu. Władze mają bowiem świadomość, że jest on częścią historii regionu.

Zdjęcie główne: Reuters
Tekst: NS

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: