Planujesz urlop w mieście zakochanych? Uważaj na syndrom paryski

Syndrom paryski to szok kulturowy, który jest wynikiem zderzenia oczekiwania vs. rzeczywistość, do jakiego dochodzi pomiędzy realnym obrazem tego miasta i jego kulturowymi przedstawieniami.
.get_the_title().

Pamiętacie głównego bohatera Allenowskiej komedii ‘O północy w Paryżu’? Gil Pender – odurzony idealistyczną wizją artystycznej stolicy świata – na skutek niezwykłych zbiegów okoliczności wybiera się w podróż do przeszłości, czasów, kiedy Paryż osiągał kulturalny rozkwit. Być może gdyby nie pojawiający się na jego drodze swoisty wehikuł czasu – peugeot sprzed wieku, on również cierpiałby na tak zwany syndrom paryski. Poza komedią Allena, swój udział w kreowaniu romantycznej wizji Paryża mają także Jean-Pierre Jeunet – reżyser ‘Amelii’ czy Baz Luhrmann, stojący za kultowym ‘Moulin Rouge’.

Fascynację Paryżem od dawna podsyca muzyka, sztuka i literatura, które opierają się na wzorcu nieprzystającym do obecnych czasów.

Specyficzna nastrojowość, charakter bohemy czy XIX-wieczny uliczny szyk, którymi karmią nas wytwory kultury, są już nieaktualne, a próba ich sztucznego odtworzenia prowadzić może do bolesnego rozczarowania.

www.pinterest.com

Mimo że syndrom paryski zdiagnozowany został już w latach 80. XX, ten stan po raz pierwszy opisany został dopiero w 2004 roku na łamach francuskiego pisma „Nervure: Journal de Psychiatrie” przez japońskiego psychiatrę Hiroakiego Otę. Pracując w szpitalu św. Anny w Paryżu, zauważył, że spora część jego rodaków zgłaszających się na oddział ma objawy szoku psychicznego lub depresji. Szybko wykazano, że objawy te mają związek z wizytami pacjentów w stolicy Francji.

Psychiatrzy zajmujący się tym zjawiskiem zgodnie twierdzą, że podstawową przyczyną syndromu paryskiego jest rozczarowanie odwiedzanym miastem.

Oczekiwania wobec ikonicznego miasta oraz presja, którą nakładamy na siebie, by je spełnić, prowadzą do frustracji, która odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Syndrom paryski może ujawnić się zarówno tuż po powrocie z podróży, jak i jeszcze w jej trakcie. Do najczęstszych objawów należą problemy somatyczne, takie jak przyspieszone tętno, zawroty głowy, duszności, suchość w ustach, nadmierna potliwość, wymioty oraz symptomy typowe dla zaburzeń psychotycznych: derealizacja, niepokój, depersonalizacja, urojenia, halucynacje i mania prześladowcza.

Mimo licznych badań i opracowań naukowych poświęconych temu zagadnieniu, syndrom paryski nie został oficjalnie uznany za jednostkę chorobową.

www.d-art.ppstatic.pl

Ta dolegliwość pojawia się wśród niewielkiego procenta turystów – głównie młodych Japonek. Jak wskazują dane statystyczne, co roku na syndrom paryski zapada ok. 20 obywateli tego kraju. Syndrom paryski doczekał się jednak 24-godzinnej linii telefonicznej, uruchomionej przez ambasadę Japonii w Paryżu, gdzie turyści mogą zgłaszać się po wsparcie.

Syndrom paryski dotyka Japończyków z kilku powodów. Przede wszystkim dzieje się tak poprzez zderzenie dwóch skrajnych kultur i mentalności. Dystans obywateli Kraju Kwitnącej Wiśni ściera się z otwartością Francuzów. Eleganckie uliczki wyjęte z filmowych scen okazują się być zatłoczonymi przez jaskrawych turystów deptakami, prowadzącymi do kolejnych sklepów z tandetnymi bibelotami.

Zamiast szyku wraz z rachunkiem dostać możemy grubiaństwo, a zapach stacji metra nie przypomina zapachu róż, o których śpiewała Edith Piaf.

Paryż okazuje się być miastem w gruncie rzeczy zwyczajnym – w którym ulice to nie wybieg mody, a spacer w deszczu nie jest magiczny, a zwyczajnie nieprzyjemny. Kolejnym czynnikiem jest pęd i presja, jakie towarzyszą turyście. Im więcej chce zobaczyć, tym więcej mu umyka, co z kolei prowadzi do frustracji i bezsilności – stanów emocjonalnych, które wiążą się z większością podróży nakierowanych na zwiedzanie. Dlatego objawy pojawiające się na skutek syndromu paryskiego nie muszą być związane wyłącznie z rozczarowaniem samym miastem (co więcej, występuje również syndrom jerozolimski, florencki i indyjski), a podróżą i formą spędzania czasu.

Dlatego dolegliwość ta występuje również u wrażliwców.

źródło: unsplash

Ironiczno-sentymentalny obraz Allena stawia brutalną tezę: to oczekiwania są źródłem naszego cierpienia, a trawa sąsiada zawsze jest bardziej zielona. Reżyser wysnuwa również wniosek: w Paryżu miło bywać gościem, ale niełatwo być turystą, zachęcając do innego spojrzenia na to miasto.

‘Prawdziwy’ Paryż nie leży w innej epoce, ale tuż za rogiem kolejnego miejsca, które ‘koniecznie’ należy odwiedzić.

Miasto, o którym w ‘Pasażach’ tak przejmująco pisał Walter Benjamin, dla turysty goniącego za atrakcjami może okazać się prawdziwą udręką. Zapominamy, że ‘paryskość’, której tak usilnie szukamy, zawiera się nie w odhaczaniu sztandarowych miejsc czy obiektów, ale we flaneurowaniu, czyli poddaniu się fali i odkrywaniu własnych mikroświatów – intuicyjnie i na psi węch.

Zdjęcie główne: Buzzfeednews.com
Tekst: Kaja Kurczuk

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook