Overtourism: podróżowanie zmieniło się w przemysł

Media społecznościowe i popkultura sprawiły, że ludzie masowo oblegają te same miejsca, przyczyniając się do ich destrukcji.
.get_the_title().

W dobie mediów społecznościowych i otwartych granic kultura podróżowania bardzo się zmieniła. „Zaliczanie” miejsc będących w danej chwili na topie staje się powoli plagą, która, paradoksalnie, najbardziej dotyka często właśnie tych lokacji, których popularność gwałtownie wzrasta.

Zanieczyszczenie środowiska, tłumy, wściekli lokalsi i windowane do absurdu ceny ukierunkowane na przyjezdnych – to tylko niektóre z destrukcyjnych skutków dla trendy miejscówek.

Z nadmiernym zainteresowaniem turystów zmaga się ostatnio chociażby święty dla fanów „Gry o tron” chorwacki Dubrownik. Podobny (a nawet większy problem) ma też usytuowane w Kornwalii Porthcurno z malowniczą plażą, na które koniunkturę napędził z kolei nadawany na BBC serial „Poldark”. W tym drugim przypadku problemem bywa już nawet czasami znalezienie skrawka piasku, na którym można rozłożyć się z ręcznikiem.

fot. expedia.com

Istotne przesunięcie nastąpiło jednak przede wszystkim w ludzkiej mentalności.

Naturę i piękne miejsca wiele osób zaczęło postrzegać jako kolejny produkt do skonsumowania.

Są więc one starannie dobierane – tak, by pokazanie się tam było w oczach znajomych (i nieznajomych) w dobrym tonie. O fatalnym wpływie ostentacyjnego szpanowania wakacyjnymi zdjęciami na psychikę zwłaszcza młodych ludzi pisaliśmy niedawno w osobnym artykule. Na popularności zyskała też tzw. turystyka filmowa, czyli podróże do miejsc znanych z ulubionych filmów czy seriali.

fot. theguardian

W efekcie coraz częściej dochodzi do protestów wymierzonych w bezmyślną turystykę. Niektóre miasta podchodzą do problemu wprost i bezpośrednio – w Barcelonie wykiełkował pomysł prawnego ograniczenia liczby miejsc oferujących w tym samym terminie kwaterunek. Bardziej dramatyczne wydarzenia miały ostatnio miejsce na nowozelandzkiej plaży w pobliżu miejscowości Taharoa. Ktoś oddał strzały w stronę trójki surferów (dwójki dorosłych i 14-latka), gdy znajdowali się oni na wodzie. Jedna z kul wylądowała zaledwie 2 metry od surfującej trójki.

Wierzy się, że powodem incydentu jest właśnie niechęć tubylców do turystów.

Czy jest możliwe znalezienie remedium bez formułowania kolejnych systemów zakazów i nakazów? Niestety, póki co to chyba wątpliwe.

Tekst: WM
Źródło: The Guardian