Trójmiasto kojarzy ci się tylko z morzem, plażą i Open’erem? Zobacz, jak bardzo się mylisz

Nie bez powodu coraz więcej młodych ludzi wybiera Gdańsk, Sopot i Gdynię na miejsce do pracy, życia i zakładania rodziny.
.get_the_title().

Polacy dzielą się na tych, którzy na wakacje wyjeżdżali nad morze i tych, co wybierali góry. Jednak od dłuższego czasu można zaobserwować, że do Trójmiasta ściągają tłumy, i to nie tylko w sezonie wakacyjnym. Coraz więcej młodych ludzi wybiera północną Polskę jako miejsce do pracy, życia, zakładania rodziny. Jedni uciekają tutaj przed smogiem, inni przed zgiełkiem dużego miasta, jeszcze inni szukają bliskości i natury. To wszystko można znaleźć w Gdańsku, Gdyni i Sopocie, które nie stoją jedynie morzem, tak jak opisywane wcześniej Katowice nie są wyłącznie miastem kopalni. Aby to pokazać, postanowiliśmy zabrać was na przejazd po Trójmieście razem z mytaxi.

Którędy na starówkę?

Zaczynamy od gdańskiego Śródmieścia. To tutaj turyści szukają starówki. Nigdy jej jednak nie znajdą, bo Gdańsk „starówki” nie ma. Historyczna część Starego Miasta nie została odbudowana po wojnie, a najpopularniejsza część tej dzielnicy to Główne Miasto z Drogą Królewską, Bramą Złotą i Zieloną oraz Fontanną Neptuna. Brzmi skomplikowanie? Odwiedzając jeden z oddziałów Muzeum Gdańska można się wiele dowiedzieć o jego handlowych i mieszczańskich tradycjach.

Najlepiej jednak uciec przed tłumem turystów w jedną z wąskich, brukowanych uliczek i skryć się w cieniu gdańskich kamienic.

To właśnie w tych brukowanych uliczkach i historycznych niekiedy wnętrzach można znaleźć najciekawsze miejsca. Jednym z nich jest designerska kawiarnia Drukarnia. Lokal swoją nazwą nawiązuje do tradycji – w latach 1891-1901 drukowano tu „Gazetę Gdańską”, a teraz w utrzymanym w bieli i czerni wnętrzu działa kawiarnia, w której rządzi aeropress, chemex, drip, cold brew tonic, typografia i dobry design. A to wszystko z widokiem na górującą Bazylikę Mariacką.

Drukarnia, źródło: Facebook
Drukarnia, fot.: Facebook

Idąc kawałek dalej można poczuć dekadenckiego ducha filozofa i pesymisty Artura Schopenhauera. Urodził się on w Gdańsku i przez kilka lat mieszkał w kamienicy na Świętego Ducha 47. Do tej wyjątkowej postaci nawiązuje znajdujące się kawałek dalej bistro serwujące bajgle i gofry Sch.Schopenhauer, które swoich gości wita wystawami prac trójmiejskich artystów i neonem „Świat jest moim wyobrażeniem”.

fot. materiały własne

Wrzeszcz: tu się żyje

Z turystycznego Głównego Miasta jadę do miasta w mieście, czyli do Wrzeszcza. O ile Główne Miasto odwiedza się turystycznie, tak we Wrzeszczu się żyje. Zatrzymuję się na Wajdeloty. Kiedyś jedna z ulic grozy dziś jest ważnym miejscem spotkań artystów i aktywistów. Żeby chociaż trochę poczuć klimat tego miejsca warto wejść do Kurhausu, w którym warto spróbować parzonych alternatywnie kaw lub rzemieśniczych piw, wstąpić na obiad do pierwszego w Gdańsku wegańskiego bistro Avocado. a na sam koniec spróbować wegańskich ciast w znajdującej się tuż obok kawiarni i cukierni Fukafe. To m.in. te lokale znajdujące się po sąsiedzku, były jedną z sił ożywiających zrewitalizowaną Wajdeloty.

Warto oddalić się kawałek od Wajdeloty i odwiedzić Guntera Grassa w małym parku przy Placu Józefa Wybickiego. To tutaj, przy pobliskiej ulicy Lelewela, urodził się Noblista i został uwieczniony przez mieszkańców Gdańska pomnikiem-ławeczką, na której siedzi razem z Oskarkiem, bohaterem swojej książki „Blaszany bębenek”.

Zamawiam mytaxi i ruszam dalej bo Wrzeszcz to nie tylko okolice Wajdeloty, ale też nowe osiedle powstałe na terenie dawnych wojskowych koszar. Na Garnizon Kultury składają się liczne restauracje, klub koncertowy Stary Maneż czy sklepy designerów w Alei Rzemieślników, jednak najmocniej bijącym sercem Garnizonu jest Sztuka Wyboru. To kawiarnia, księgarnia kameralna, galeria sztuki i sklep z designem w jednym, która działa od rana do nocy i o każdej porze dnia jest tutaj tłum ludzi dyskutujących o książkach, pracujących czy po prostu odpoczywających. Wrzeszcz, podobnie jak Główne Miasto, to kolejny przykład dzielnicy, która wykorzystując historyczne dziedzictwo odnajduje się w realiach współczesnego świata i jego młodych, dynamicznych mieszkańców.

Sztuka Wyboru to wyjątkowe miejsce, które łączy w jednym księgarnię kameralną, sklep z designem, galerię sztuki i kawiarnię fot. Facebook

Nowe życie stoczni

Odkrywając Trójmiasto nie można zapomnieć o jego stoczniowym dziedzictwie. W Gdańsku symbolem przemian społeczno-kulturowych jest Stocznia Gdańsk. Turyści docierają do historycznej Bramy nr 2 i przechodząc pod nią odwiedzają Europejskie Centrum Solidarności, które poza dobrze przygotowaną wystawą stałą ma również taras widokowy – rozpościera się z niego widok na Stocznię i dachy Starego i Głównego Miasta. W jednej z dawnych stoczniowych hal mieści się najlepiej nagłośniony w Polsce klub B90 i przylegająca do niego Ulica Elektryków. To ona, razem z kontenerowym miasteczkiem 100cznią, są centrum nocnego życia młodych mieszkańców Trójmiasta.

Teren kiedyś zamieszkały przez robotników, a później przez artystów, ożywa ponownie dzięki młodym ludziom, którzy na nowo odkrywają dziedzictwo postoczniowych terenów.

Ale przemysł stoczniowy to nie tylko Gdańsk. To również Gdynia, o podobnym historycznym znaczeniu. Teren gdyńskiej stoczni (obecnie w stanie likwidacji) nie jest tak żywy i imprezowy jak braterskiego Gdańska, ale to tutaj przed laty marynarze przywozili popkulturowe nowinki ze świata i to stąd na pokładzie MS „Chrobry” Witold Gombrowicz wypłynął do Ameryki. Emigracyjną historię nie tylko Gdyni, ale i Polski, przypomina mieszczące się w modernistycznym Dworcu Morskim przy Nabrzeżu Francuskim Muzeum Emigracji. Miejsce to łączy emigracyjną przeszłość z teraźniejszością, przypomina nie tylko o historii, ale też mówi o migracji współczesnym głosem przez cykl debat, pokazów filmowych czy koncertów młodych polskich artystów alternatywnych (m.in. Buslav, Sister Wood, BeMy).

Miasto bieli, filmu i designu

Dworzec Morski to jedna z perełek polskiego modernizmu, zresztą jak cała Gdynia, która bardzo pielęgnuje swoje architektoniczne dziedzictwo (można je bliżej poznać wybierając się na spacer szlakiem gdyńskiego modernizmu). Wsiadam w taksówkę mytaxi spod Dworca Morskiego kieruję się do ścisłego śródmieścia. Na Jana z Kolna mijam jeden z najciekawszych obiektów w polskiej architekturze międzywojennej – zespół Miejskich Hal Targowych przy ulicy Jana z Kolna i dłużej zatrzymuję się pod gdyńskim „Bankowcem”. Zabytkowy zespół mieszkaniowy na skrzyżowaniu ulic 10 lutego i 3 maja jest jednym z symboli gdyńskiej moderny. W jego piwnicy działa mini-muzeum (oddolna inicjatywa mieszkańców budynku) odtwarzające wnętrza przedwojennych mieszkań, a od strony 3 Maja działa kawiarnia i restauracja Cyganeria.

W słynnym modernistycznym „Bankowcu” mieści się legendarna, i odnowiona, restauracja Cafe Cyganeria
fot. Facebook

To jeden z legendarnych gdyńskich lokali, w którym przed laty przesiadywali artyści, aktorzy i dziennikarze. Wnętrze dawnej Cyganerii w klipie do „Celiny” uwiecznił Kazik, a nowa Cyganeria jest przestronna, biało-szara i drewniana. Menu się zmieniło, wystrój się zmienił, ale duch trójmiejskiej bohemy unosi się tu nadal.

A skoro wciąż jestem w gdyńskim Śródmieściu to kieruję się na ulicę Armii Krajowej i wchodzę do biało-szklanego budynku Gdyńskiego Centrum Filmowego. Miasto od lat związane jest z filmem – to tutaj jesienią odbywa się Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, wiosną Millennium Docs Against Gravity, a absolwenci Gdyńskiej Szkoły Filmowej sięgają po najważniejsze nagrody i wyróżnienia na filmowych festiwalach. Do GCF można przyjść na film, ale także zajrzeć do jednego z kilku gdyńskich sklepów z winylami – Winylowni. Tam poza nowymi wydawnictwami można znaleźć perełki starego jazzu i soulu oraz kupić plakaty i książki o tematyce muzycznej.

Gershwin, Morrisey, muzyka filmowa i bajki dla dzieci – asortyment w Winylowni jest bardzo bogaty
fot. materiały własne

Miasto żyje swoim modernistycznym dziedzictwem i designerską teraźniejszością. Poznać je można odwiedzając Muzeum Miasta Gdyni i jego aktualną wystawę – „Lekcje designu. Przegląd polskich marek, które tworzą z myślą o dzieciach”.

Warto tutaj wrócić w lipcu, bo właśnie wtedy w mieście trwa jeden z najważniejszych festiwali poświęconych designowi – Gdynia Design Days.

W ramach wydarzenia w MMG odbędzie się wystawa poświęcona Karolowi Śliwce, a już teraz jej małą zapowiedzią jest trwająca w Centrum Designu wystawa „Jak Śliwka w kompot. Polscy ilustratorzy Karolowi Śliwce”.

Kurort z innej strony

Naszą wycieczkę po Trójmieście kończymy w Sopocie. Można tam dotrzeć zarówno transportem miejskim (kolejką Szybkiej Kolei Miejskiej), rowerem lub samochodem. Ja stawiam na mytaxi. Sopot od lat uchodzi za najbardziej imprezowe miasto w Polsce. Niektórzy nazywają go „polskim Miami”, inni „Monte Carlo nad Bałtykiem”, a dla jeszcze innych jest oazą spokoju i sanatoryjnego wypoczynku. Dla wielu Sopot kończy się i zaczyna na ulicy Bohaterów Monte Cassino, ja jednak na „Monciaku” zatrzymuję się tylko na chwilę.

Wchodzę na chwilę do Dwóch Zmian, lokalu prowadzonego przez spółdzielnię socjalną pod tą samą nazwą (w jej składzie są animatorzy kultury, tancerze, muzycy i plastycy) żeby zobaczyć otwartą niedawno wystawę. Warto zatrzymać się tutaj na dłużej na smaczne i oryginalne dania, desery, a wieczorem przyjść na drinka i porozmawiać w miłej atmosferze. Tym razem zbieram tylko kilka informatorów kulturalnych leżących na stoliku obok świecącego misia Haribo i idę dalej.

W Dwóch Zmianach odbywają się warsztaty i wernisaże, pokazy filmów i spotkania towarzyskie
fot. Facebook

Podobnie jak turystów w Gdańsku można ominąć uciekając w wąskie uliczki Głównego Miasta, tak i tych sopockich da się obejść tym samym sposobem.

Skręcam więc w Czyżewskiego i przechodzę obok Dworku Sierakowskich – jednego z najstarszych budynków w Sopocie – w którym działa kawiarnia artystyczna Młody Byron. Jeśli ktoś chce w spokoju napić się kawy lub domowej nalewki to właśnie tutaj powinien skierować swoje kroki.

W Gdańsku królują mieszczańskie kamienice, w Gdyni dominuje moderna, a w Sopocie prym wiedzie architektura willowa. Willa Goyki, wille przy Obrońców Westerplatte i Kościuszki czy pałacyk myśliwski przy Haffnera, to tylko niektóre z perełek bardzo sopockiej architektury. Ale będąc już w Dolnym Sopocie na Haffnera warto wejść do kawiarni LASdolnysopotpółnoc. To zaprzeczenie tego, z czego miasto słynie – wnętrze wygląda jakby wciąż trwał remont, panuje tutaj kameralna i przyjazna atmosfera, bez obecnego w niektórych lokalach sztucznie budowanego przepychu.

Warto tu przyjść i chwilę odpocząć, popatrzyć na zielone drzewa i sąsiedzkie życie, spróbować kawy oraz wegańskich wypieków bez glutenu i cukru, i ruszyć dalej ulicą Haffnera w kierunku „Monciaka”.

Odwiedzenie „Turystki” Anny Reinert i kawa w Lesie to punkty obowiązkowe na ulicy Haffnera w Sopocie

Tam na jednym z domów można wypatrzyć pozostałość po odbywającym się w mieście festiwalu Artloop – to mural „Turystka” Anny Reinert. Druga praca, wykonana na tym samym festiwalu w tym samym roku, to wielkoformatowy mural Mariusza „m-city” Warasa na kończącym Monte Cassino Placu Przyjaciół Sopotu. To tutaj kończę swoją wycieczkę.

autor: Małgosia Muraszko

mytaxi to pierwsza aplikacja łącząca pasażerów z kierowcami taksówek. Usługa działa w 70 miastach na świecie, w tym także w Polsce – w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, na Śląsku i w Poznaniu.