Terapia z psychodelikami dla osób po udarze? Startują testy z DMT

Renesans psychodeliczny trwa w najlepsze. Naukowcy biorą pod lupę DMT.
.get_the_title().

Obecnie żyjemy w czasach, które dr Ben Sessa, brytyjski psychiatra zajmujący się psychodelikami, nazywa „renesansem psychodelicznym”. Powoli zmienia się podejście do tych substancji i przeprowadza się nad nimi coraz więcej poważnych badań. Okazuje się, że substancje, które zwykliśmy uważać za narkotyki, mogą mieć znacznie szersze zastosowanie – na przykład psylocybina może pomóc osobom w depresji (szerzej pisaliśmy o tym choćby tutaj i tu).

Teraz naukowcy biorą pod lupę także DMT, czyli najsilniejszy z psychodelików.

Dimetylotryptamina, bo tak brzmi pełna nazwa DMT, o którym szerzej pisaliśmy tutaj, produkowana jest przez rośliny i zwierzęta, w tym również człowieka – występuje w w płucach, wątrobie, krwi, osoczu i moczu oraz w większych koncentracjach w płynie mózgowo-rdzeniowym. Najpopularniejszym jego źródłem jest jednak wywar o nazwie ayahuasca. Naukowcy są zdania, że DMT jest w stanie pomóc… osobom po udarze. Autorem tej hipotezy jest dr Rick Strassman, któremu substancja zawdzięcza też przydomek „molekuła duszy”. To właśnie on stanie na czele badań mających na celu sprawdzenie, czy mała dawka DMT podana ofiarom udaru w drodze do szpitala zmniejszy szkody, które wyrządzone zostały komórkom mózgowym.

Skąd ten pomysł? W poprzednich badaniach udało się wykazać, że DMT pomaga utrzymać komórki mózgowe przy życiu po odcięciu tlenu, sprzyja neuroplastyczności i neurogenezie, a także tworzeniu nowych neuronów. – A więc w odniesieniu do udaru ma to sens, ponieważ DMT podaje się w warunkach, w których potrzebna jest neuroplastyczność, neurogeneza i ochrona przed niedotlenieniem – tłumaczy Strassman.

Teraz naukowcy sprawdzą, czy da się osiągnąć te korzyści, eliminując jednocześnie efekt psychodeliczny – to pierwsza faza eksperymentu, która rozpocznie się za 3 do 6 miesięcy.

Wezmą w niej udział zdrowi ochotnicy. Badacze sprawdzą, jaka dawka może zadziałać, nie wywołując efektu psychodelicznego. Jednocześnie będą też monitorować ciśnienie krwi badanych, bo to niezwykle istotna kwestia w przypadku udaru. Następnie odbędą się badania przedkliniczne na zwierzętach. Druga faza badań ma się rozpocząć na początku przyszłego roku – w niej wezmą już udział pacjenci po udarze. Kwestia ewentualnego wpływu DMT na ciśnienie krwi jest tu kluczowa. Naukowcy sądzą, że gdyby nie powodowało znaczącego wzrostu, można by je było podawać osobom po udarze od razu w karetce. W przeciwnym wypadku wcześniej należało będzie wykonać tomografię.

Autor ilustracji: Alex Grey
Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook