“McQueen” – geniusz, mrok i tragedia świata mody

Alexander McQueen – enfant terrible świata mody. Świata, który najpierw wyniósł go na szczyt, aby z czasem stać się jego największym przekleństwem. Historia życia Lee McQueena to opowieść o fascynującym talencie, mroku i wielkiej tragedii.
.get_the_title().

Sportretowanie McQueena to spore wyzwanie. To postać, którą targały skrajne emocje, której życie podlegało ciągłej ocenie, zmianom i presji otoczenia, oraz która szokowała świat mody swoimi wizjami z najgłębszych otchłani umysłu. McQueen tworzył tak, jak nikt przed nim i, jak na razie, nikt po nim. Kreował kolekcje i pokazy, które były niepokojące, niewygodne, skrajne w swoim charakterze.

Jak sam mówił, tworzył po to, aby wywołać emocje.

Jeśli odbiorca nic nie czuje po jego pokazie, to znaczy, że osiągnął porażkę. McQueen odnajdywał piękno w brzydocie. Nie takiej brzydocie, jaką obserwujemy w modzie dzisiaj, ale w brzydocie zaczerpniętej z najmroczniejszych zakamarków świadomości. W brzydocie, która czerpie inspirację z demonicznych wizji i ze świata będącego zaprzeczeniem piękna.

Razem z Johnem Galliano przyczynili się do rozsławienia Central Saint Martins, dzisiaj najlepszej szkoły mody na świecie. To tam Lee McQueen na poważnie rozpoczął przygodę z własnymi projektami i to tam właśnie wypatrzyła go Isabella Blow. Wszystko, co działo się później, było konsekwencją ciężkiej pracy, wyjątkowej wizji i nieprzeciętnej osobowości projektanta. Jednak pomimo uznania i rozpoznania w świecie mody, jego twórczość rzadko kiedy spotykała się ze zrozumieniem. Jeśli rzeczywiście na tym polegał cel twórczości McQueena, to skrajne emocje po pokazach były wyznacznikiem jego wielkiego sukcesu. W tym McQueen nie miał sobie równych. Highland Rape, Eshu czy Voss sprawiały, że publika i krytyka tępiała w szoku.

Nikt przedtem nie pokazywał mody w tak dosłowny, dosadny i okrutny sposób. Oskarżenia o mizoginizm, rasizm i nieodpowiedzialne żonglowanie tematami tabu dla McQueena były na porządku dziennym.

Jedni go kochali i porównywali do objawienia, drudzy kwestionowali jego artystyczną wizję.

Alexander McQueen Voss

Ta wizja jednak zaprowadziła go na sam szczyt. Dwa razy z rzędu dostał nagrodę Projektanta Roku, jego projekty z czasem stały się najbardziej pożądanymi kąskami wśród wielkich nazwisk show-biznesu, aż w końcu koncern LVMH zaproponował mu stanowisko dyrektora kreatywnego Givenchy. Oglądając dokument „McQueen”, można dostrzec, że to tu w dużym stopniu zaczyna się wielka zmiana w życiu projektanta. Jego popularność osiąga szczyt, pieniądze nie są już dłużej dla niego problemem, a jego nazwisko znajduje się na ustach najważniejszych osób w branży. Jednak w życiu McQueena ta powierzchowna zmiana na lepsze okazuje się pierwszym krokiem ku przepaści.

Alexander McQueen No.13

Wokół projektanta zaczyna pojawiać się coraz więcej zależności, coraz więcej presji i coraz więcej oczekiwań. Im więcej ma, tym mniej niezależnym się staje, a to dla wolnego ducha jak McQueen jest największą udręką.

„McQueen” doskonale obrazuje przemianę projektanta, nie tylko w aspekcie psychicznym, ale także fizycznym.

Z wesołego chłopaka z Londynu zamienia się w twór branży mody, z którym coraz mniej się utożsamia. Te wszystkie aspekty doprowadzają go do powolnej autodestrukcji, a w konsekwencji do samobójstwa, które wstrząsnęło całym światem mody.

Reuters

„McQueen” to przede wszystkim dobry dokument biograficzny. Chociaż nie zgłębia wszystkich aspektów życia projektanta, w doskonały sposób pokazuje jego drogę przez wszystkie etapy artystycznej twórczości. Od trudnych początków, poprzez kreowanie własnej wizji, poddanie się twórczemu szaleństwu, aż po sukces, stawienie czoła krytyce, kryzysy i nieunikniony tragiczny koniec. W filmie brak nadmiernego patetyzmu, którego można spodziewać się przy tak wielkich postaciach. To zdecydowany plus, bo dzięki temu McQueen w końcu zostaje zdjęty z pozłacanego piedestału, na którym szumnie postawiono go po śmierci. Chociaż z pewnością na niego zasłużył, sam nigdy nie chciał na nim stać. Nie tam było jego miejsce.

Dokument w doskonały sposób pokazuje także to, o czym w świecie mody głośno się nie mówi. O wyniszczającej presji, kryzysach osobowości, narkotykach, zależnościach i okrutnym charakterze sukcesu, za który płaci się najwyższą cenę.

Historia McQueena to także historia branży, która wysysa i brutalnie wyciąga z człowieka to, co w nim najbardziej opłacalne, pozostawiając go następnie osamotnionego i niezdolnego do podjęcia walki o własne życie. „McQueen” to historia porywająca, wciągająca, uzależniająca i gwarantująca dawkę skrajnych emocji. Dokładnie tak, jak pokazy Lee McQueena.

Tekst: MW

FASHION