The best of FASHION 2022

Moda odzwierciedla nastroje społeczne. Co mówi o nas teraz? Przyglądamy się zmianom, które w 2022 będą najważniejsze w modzie. Jak mówić o modzie w dobie kryzysu humanitarnego, wojny, widma zagrożenia dla znanego nam świata, kryzysu wartości, lęku i kolejnej wojennej zamieci? Jest to trudne, ale show must go on.

Przyglądamy się zmianom, które w 2022 będą najważniejsze w modzie. Jak mówić o modzie w dobie kryzysu humanitarnego, wojny, widma zagrożenia dla znanego nam świata, kryzysu wartości, lęku i kolejnej wojennej zamieci? Jest to trudne, ale show must go on. Marki modowe zaskoczył i zszokował wybuch wojny – część z nich była akurat w ferworze przygotowań do fashion weeków – nie były w stanie o niej mówić i zamanifestować swojego poparcia, więc szybko dostały po głowie. Moda dziś przeprasza za to, że istnieje. Tylko czy jest niepotrzebnym zbytkiem, a może sztuką?

Czym jest moda? Wielkim biznesem – wiadomo, ale też wyrazem nastrojów społecznych, przeżyć i pragnień, a często też doświadczeń życiowych projektantów. To także wieka społeczność, olbrzymie zasięgi i wpływ. Wyjątkową odpowiedzią na wojnę w Ukrainie był pokaz Balenciagi. Jej dyrektor kreatywny Demna Gvasalia nieraz udowodnił, że doskonale potrafi reagować i wyczuwać nastroje. Gvasalia sam jako dziecko uciekał przed wojną w Gruzji, skąd trafił do Ukrainy, następnie do Rosji, a stamtąd w wieku 12 lat do Düsseldorfu. Jak napisał w oświadczeniu na Instagramie, to wydarzenie na zawsze uczyniło go uchodźcą. ‘Strach, desperacja, świadomość, że nikt cię nie chce, czynią z Ciebie uchodźcę na zawsze. To, co najważniejsze w życiu, to życie, ludzka miłość i współczucie’. Dlatego nie chciał odwołać pokazu – to byłoby jak złożenie broni i poddanie się.

Pokaz Balenciagi, zorganizowany w wielkim hangarze lotniczym pod Paryżem, doskonale odzwierciedla nastroje, mimo że w zamyśle miał być poświęcony zmianom klimatycznym. W wielkim, zaśnieżonym igloo modele i modelki walczyli z zimnem i wiatrem, a muzyka i oświetlenie potęgowały uczucie grozy. Wszyscy goście pokazu trzymali w rękach koszulki będące w istocie flagą Ukrainy. Mocne doświadczenie, piękna realizacja.

Banner Image

Moda w ostatnich dwóch latach była odzwierciedleniem naszego zmieniającego się życia, naszych potrzeb, dążeń i poszukiwań. Zrywała z normami społecznymi, służyła wygodzie, goniła za naszą potrzebą udziału w życiu towarzyskim po miesiącach odosobnienia. Nieprzerwanie królowały takie trendy jak Y2K, a wraz z nimi dużo błysku, gołego ciała i dopaminowe kolory, które miały być odpowiedzią na izolację i smutek. Pojawiły się najdziwniejsze kolaboracje, jakie tylko można sobie wyobrazić i ucieczka w metaverse, w którym moda znalazła sobie całkiem wygodne miejsce między Fortnitem, VR-em a NFT. W ostatnich miesiącach moda była płynna płciowo, świadoma i cyfrowa.

Najbardziej poszukiwane były sukienki Nensi Dojaka, Yeezy Foam Runners, spódnice dla mężczyzn, które wylansował Thom Browne, biżuteria dla mężczyzn czy kapsułowa kolekcja Balenciaga x Fortnite. Moda zrównoważona też zaliczyła wzrosty, a wegańskie produkty skórzane zrobiły zawrotną karierę. A Fashion Week w Londynie zrezygnował z podziału na męskie i damskie pokazy. Co czeka nas teraz?

Banner Image

To najlepsze urządzenie z całej serii Galaxy.

The Best of 2022: Samsung Galaxy S22 Ultra

Samsung Galaxy S22 Ultra łączy to, co najlepsze we flagowych urządzeniach Galaxy – niezrównaną moc serii Note oraz profesjonalnej klasy aparat i wydajność znaną z serii Galaxy S – wyznaczając tym samym nowy standard smartfonów premium. Wbudowany rysik S Pen, zaawansowane funkcje rejestrowania zdjęć i wideo nocą oraz działająca ponad dobę bateria czynią z Galaxy S22 Ultra najpotężniejszy smartfon Ultra zaprojektowany jak dotąd przez Samsung.

Aparat w Galaxy S22 Ultra jest nie tylko najpotężniejszy w historii smartfonów Samsung, ale i najbardziej inteligentny. Umożliwia rejestrowanie znakomitych zdjęć i wideo niezależnie od warunków oświetlenia. Wyposażono go w największą matrycę opracowaną dotychczas przez firmę, która dzięki technologii nona binning tworzy piksel o wielkości 2,4 um. Pozwala to matrycy przechwycić więcej światła i danych, optymalizując doświetlenie i szczegółowość zdjęć i nagrywanych filmów.

Za pracę aparatu i niespotykaną dotąd wydajność odpowiada najnowszy procesor Exynos 2200 w architekturze 4 nm, a bateria z opcją szybkiego ładowania gwarantuje ponad 24 godziny działania. Galaxy S22 Ultra obsługuje też superszybkie ładowanie 45 W, dzięki któremu po zaledwie 10-minutowym doładowaniu można nagrać ponad 50 minut materiału wideo.

Jednak tym, co sprawia, że nowy model jest jeszcze bardziej wyjątkowy, jest chowany w obudowie rysik S Pen. To najszybszy i najbardziej responsywny rysik S Pen zaprojektowany przez Samsung. Opóźnienie rysika zostało zmniejszone z 9 milisekund do 2,8 milisekund, a za sprawą zredukowanej o 70 proc. latencji umożliwia on jeszcze bardziej naturalne pisanie i rysowanie. Dodatkowo posiada certyfikat biometryczny, który pozwala traktować go jako narzędzie do podpisywania dokumentów cyfrowych.

materiał partnera serii The Best of 2022

W dzisiejszych czasach nie musimy definiować się płciowo przez ubrania. Reprezentanci pokolenia Z są bardziej płynni w kwestii tożsamości płciowej i seksualności.

Wychodzimy z roli

Wychodzimy z roli, a ubrania nam w tym pomagają. Umówmy się: wyjście z przypisanej nam społecznie roli wiąże się z przyjęciem nowej. Ale to, jaką wybierzemy, to już nasza decyzja – i właśnie w tym tkwi różnica. Zetki nie lubią być określane, one same chcą się określać, a stare normy średnio je interesują. Nie chcą być definiowane przez płeć, pracę, wybór studiów. Millenialsi? Uczą się od zetek i opierają się upływowi czasu. Jak łamanie stereotypów dotyczących ról społecznych wpływa na modę? Mamy same less: genderless, ageless, maternityless. Na przekór płci, wiekowi, wadze, kształtom ciała, tradycji, na przekór normom.

Przykład? Rihanna właśnie zmienia modę ciążową. Jak? Mając ją kompletnie w nosie. Jak Maddy z ‘Euforii’, która stwierdziła: ‘Czuję, że wyglądałabym seksownie w ciąży. Nie nosiłabym żadnych paskudnych ubrań ciążowych. To byłbym ja tyko w ciąży’. Riri robi to w realu, na nowo definiując sposób, w jaki myślimy o modzie ciążowej.

Moda poliseksualna to pójście o krok dalej niż ruch mody neutralnej płciowo, w którym chodzi o to, by być wolnym od płci. Ubrania stworzone z myślą o poliseksualności są często typowo kobiece lub męskie – jednak są one tworzone z myślą, że wcale nie powinny być zarezerwowane wyłącznie dla tradycyjnie przypisywanych im płci. Ten trend najmocniej zaznaczył swoją obecność podczas tygodni mody na wiosnę/lato 2022.

Taka płynność w modzie może pozwolić ludziom wybrać, w jaki sposób chcą wyrażać swoją tożsamość poprzez to, w co się ubierają – przypomnijcie sobie zresztą Harry’ego Stylesa pozującego w sukni na okładce Vogue’a. Znaczną rolę w popularyzacji genderfluid odegrał Marc Jacobs i jego kolekcja zatytułowana ‘Heaven’, która czerpie inspiracje z marzeń nastolatków. To także hołd dla queerowej młodzieży, psychodelicznych fantazji oraz ‘dziewczyn, które są chłopcami i chłopców, którzy są dziewczynami’.

Badanie przeprowadzone w 2018 roku przez The Advocate wykazało, że 33 proc. osób z pokolenia Z identyfikuje się jako inne niż wyłącznie heteroseksualne. Nigdy wcześniej wynik nie był aż tak wysoki. Hashtag #polysexual na TikToku został użyty 10 tys. razy, a na Instagramie aż milion razy.

Męskie kreacje coraz częściej przypominają te stereotypowo kobiece – koronki, wycięcia, spódnice czy obcasy. Moda kobieca od zawsze kładła nacisk na wyeksponowanie ciała. U mężczyzn z kolei w tej kwestii raczej zawsze było dość standardowo. Męskie ciało przeważnie jest zakryte, a jeśli już bywa odsłaniane, to tylko na kilka klasycznych sposobów – koszulka z krótkim rękawem czy szorty.

Coraz częściej mężczyźni sami decydują się na pewną ekstrawagancję, odsłaniając coraz więcej ciała. Bo o ile nagi brzuch kobiety nie dziwi, o tyle odsłonięty męski tors w dalszym ciągu jest czymś niecodziennym. Taki styl coraz częściej promują aktorzy, raperzy czy piosenkarze – prekursorami są choćby Lil Nas X czy Harry Styles, który od lat jest przyjacielem i muzą Alessandro Michele, dyrektora kreatywnego Gucci.

Pewną zmianę dało się zauważyć na pokazach mody męskiej na jesień/zimę 2022/23. Na wybiegach pojawiły się m.in. koszulki z wycięciami na sutki w kształcie serc, naszyjniki z pereł, kryształowe kolczyki, spódnice, podkolanówki czy przezroczyste gumowe płaszcze przeciwdeszczowe.

Noszenie torebki, biżuterii czy szczególnie ostatnio popularnych pomalowanych paznokci w żaden sposób nie świadczy o orientacji mężczyzny. To dowód na to, że zacierają się granice między stereotypowymi atrybutami płci.

Na StockX – internetowej platformie handlowej, która służy głównie do sprzedaży ubrań i akcesoriów sportowych – torebki Chanel, Jacqemus i Amina Muaddi schodzą niemal tak szybko jak nowe sneakersy. To kolejny znak szybko rosnącej otwartości i płynności, które w kontekście mody reprezentują mężczyźni wszystkich orientacji. Również marka Jacquemus postanowiła dać zielone światło mężczyznom zainteresowanym jej produktami. W najnowszej kampanii marki artysta Bad Bunny ubrany jest w minisukienkę oraz skarpetki i szpilki.

Projektanci coraz częściej rezygnują z dedykowania swoich kolekcji konkretnym płciom i dekonstruują binarną koncepcję płci, bawiąc się kolorem, szyciem i kształtami w nonkonformistyczny sposób, który przesuwa granice męskości i kobiecości. Jakiś czas temu pisaliśmy o genderfluid – przykładem jest Christian Louboutin oraz jego najnowsza kolekcja butów na wysokim obcasie ’Our Angels’. Skupia się ona na sylwetkach, materiałach i konstrukcjach, które we współczesnej modzie wyznaczają skrzyżowanie płci. Projektant oferuje również poszerzony zakres rozmiarów: od 36 do 46.

Banner Image

Obsesja na punkcie zestawu od Miu Miu w rozmaitych odsłonach, niezależnie od płci, wieku, budowy ciała, obrazuje trend związany z modą poliseksualną na okładkach magazynów czy w mediach społecznościowych.

Ciuchy z auta jak mixtape’y undergroundowego zespołu? Streetwear tak ekskluzywny, że zarezerwowany tylko dla wtajemniczonych? Pozamykane dostępy do sklepów, prywatne profile?

Nowa ekskluzywność: members club

Autentyczność i inkluzywność to nowa dynamika takich brandów jak brytyjski Corteiz, gdzie liczy się przynależność do grupy.

Marka powstała w 2017 roku, a jej założyciel – Clint – to dość enigmatyczna postać z olbrzymim wyczuciem. Rozpoznawalne dziś logo z wizerunkiem Alcatraz reprezentuje główne przesłanie marki: ucieczkę od norm i rządzenie własnym światem. Jedyną formą reklamy stosowaną przez Corteiz są media społecznościowe (pozamykane, dostępne tylko po zaakceptowaniu) i rozchodząca się renoma. Marka organizuje nietypowe eventy, jak ten z wymianą kurtek znanych marek na jej produkty. Wszystkie dropy Corteiz rozchodzą się natychmiast, a podaż jest mocno ograniczona. Marka zniechęca do odsprzedawania ubrań, ścigając tych, którzy próbują to robić.

Ubrania od ekipy dla ekipy – tak to można w skrócie podsumować. Pozycja marki jest już mocno ugruntowana i można śmiało powiedzieć, że w Wielkiej Brytanii ma status kultowej – noszą ją gwiazdy, muzycy, ale też inni projektanci, jak zmarły niedawno Virgil Abloh, szef domu mody Louis Vuitton. Celebryci mają jednak taki sam dostęp do ubrań Corteiz jak zwykli śmiertelnicy. Nie ma rozdawania, trzeba grzecznie poczekać na swoją kolejkę.

Corteiz bardzo szybko odcisnął swoje piętno na kulturze młodzieżowej, a etos marki to wolność i nonkonformizm. Corteiz udowadnia, że wartość produktu zależy od konsumenta. To jemu marka oddaje władzę.

Format ekscytujący i nieprzewidywalny. Podczas eventu, w czasie którego można było wymienić swoją drogą kurtkę na limitowaną edycję 50 kurtek Bolo, kolejka fanów chętnych do oddania kurtek Moncler czy North Face była ogromna. Clint opublikował wkrótce swoje zdjęcie na zebranych podczas wydarzenia kurtkach wartych w przybliżeniu 16 tys. funtów i ujawnił, co się z nimi stanie – trafią one do St. Laurence’s Larder, czyli otwartej kuchni dla osób potrzebujących i w kryzysie bezdomności. Wraz z ciepłym posiłkiem beneficjenci organizacji otrzymają ciepłą, ekskluzywną kurtkę. W tym tak unikalne modele jak Nike x Drake NOCTA, które w resellingu osiągają ceny prawie 900 funtów.

Można zarzucić Clintowi, że lepiej byłoby sprzedać kurtki i wpłacić pieniądze na schronisko dla osób w kryzysie bezdomności, ale trudno mu odmówić pomysłowości w zaznaczeniu siły, jaką jest przywiązanie do marki. Poza tym, jak stwierdził Clint, osoby w kryzysie bezdomności też mogą cieszyć się z ekskluzywnych ubrań.

Ten performance rodzi jednak liczne pytania. Jaka jest rzeczywista wartość lub przeznaczenie produktu? Czy został stworzony, aby poprawić jakość naszego życia, czy stworzyć klasę społeczną i wyłudzić kasę od konsumenta? Dlaczego niektóre produkty są tak kosztowne? Corteiz udowodnił, że znajdzie się wiele osób, które zamienią utradrogie kurtki na takie, których cena rynkowa jest znacznie niższa (250 funtów).

Marki modowe szybko zasiedliły metaverse nie tylko Fortnite'a, ale też Robloxa i innych gier. Lista projektantów, którzy już przekroczyli metaverse, jest długa... A to dopiero początek.

Gaming w modzie

Zamknięcie spowodowane pandemią zwiększyło zainteresowanie wirtualnymi światami – te najpełniejsze to oczywiście metaversa skupione wokół takich gier jak Roblox, Fortnite, Mincraft czy Second Life. To ostatnie odnotowało 60-proc. wzrost aktywności oraz przyspieszyło dążenie programistów do tworzenia metawersów. Czy w przyszłości nie będziemy musieli wychodzić z domu, żeby uczestniczyć w życiu towarzyskim? To się okaże. Na pewno wirtualne miejsca, w których spędzimy czas przy barze czy obejrzymy wystawę obrazów, będą dostępne na wyciągnięcie ręki.

Przykładowo Fortnite okazał się nie tylko przestrzenią, w której nasze awatary 3D mogą brać udział w bitwach online – to również idealne miejsce do takich wydarzeń jak koncerty. Show Travisa Scotta w kwietniu 2020 roku przyciągnął 12 mln widzów. To też miejsce, w którym moda spotyka się z gamingiem, a marki modowe szybko zasiedliły metaverse nie tylko Fortnite’a, ale też Robloxa i innych gier. Balenciaga zaprojektowała skiny dla Fortnite’a, Gucci wypuściło fluorescencyjnie zielone cyfrowe tenisówki, które można było kupić przez aplikację marki za jedyne 12,99 dolarów i używać podczas grania w gry AR, a Marc Jacobs wypuścił kolekcję ubrań zaprojektowanych dla awatarów w Animal Crossing.

Moda, podobnie jak wiele innych dziedzin naszego życia, powoli scala się z technologią, tworząc naprawdę wyjątkowy duet. Cyfrowe haute couture jest dla fizycznej mody tym, czym animacja komputerowa jest dla rysunkowej.

Metaversowi krawcy

Oczywiście ‘screen wear’ nie zastąpi ci outfitu na wieczorne wyjście ze znajomymi. Jednak – jak sama nazwa wskazuje – sprawdzi się na ekranie. Jego potencjał mogą wykorzystać influencerki, które na każdym zdjęciu z wakacji ‘muszą’ wystąpić w innej stylizacji. Taka odzież może zostać wykorzystana również w teledysku czy podczas sesji zdjęciowej do magazynu. Zastosowań jest jednak o wiele więcej. Jedną z platform tworzących cyfrowe ubrania jest DressX z Los Angeles, którą stworzyły Natalia Modenova i Daria Shapovalova. Projektantki postanowiły sprzeciwić się nieustannej konsumpcji w branży i stworzyć coś znacznie bardziej przyjaznego dla planety. DressX ma być zrównoważoną alternatywą, która zaspokoi nasze pragnienie nowości.

Nie przepadasz za długimi kolejkami w sklepie i w przymierzalni? Masz już dość problemów z rozmiarem? W metaverse tego unikniesz. Jeśli chcesz być właścicielem cyfrowej kreacji, musisz najpierw przesłać zdjęcie swojej sylwetki do odpowiedniej pracowni. W efekcie, w mniej niż 48 godzin, otrzymasz wirtualną odzież, która leży jak ulał. Choć ruch związany z cyberodzieżą dopiero się rozwija, niektórzy już zostali mistrzami w tej dziedzinie. Pionierami mody URL są Valentins Studio, Megnze Zheng, Tribute Brand, Ashwini Deshpande i Neo Paradigm. Większość ich kreacji nie mogłaby powstać w realu ze względu na licznie ograniczenia, takie jak chociażby grawitacja.

Cyfrowe ubrania wywołują prawdziwą dyskusję na temat roli i zdolności technologii do przyspieszenia zrównoważonego rozwoju w modzie. Popularność wirtualnych kreacji może okazać się zbawienna dla naszej planety: ich produkcja nie generuje żadnych odpadów, nie pochłania wody ani nie pozostawia po sobie śladu węglowego. Ten ruch może być początkiem prawdziwej ekologicznej rewolucji w branży mody.

W Decentraland, czyli metaverse'owej grze, 24 marca rozpocznie się pierwszy wirtualny Fashion Week.

Fashion week w metaversie

Przemysł modowy nie jest dobry dla środowiska. Nic więc dziwnego, że również tygodnie mody rzadko mają coś wspólnego z ekologicznym podejściem. Nadprodukcja ubrań, wykorzystywanie prawdziwych futer czy skór, kupa śmieci – to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Do tego dodać jeszcze należy modelki i gości, którzy przylatują nieraz z bardzo daleka, generując niemały ślad węglowy… Oczywiście, tendencje powoli się zmieniają i nie da się zaprzeczyć, że coraz więcej projektantów, ale i organizatorów tego rodzaju imprez ma na względzie dobro naszej planety.

Niemniej w strukturę tygodni mody niejako wpisane jest marnotrawstwo. A gdyby dało się to zrobić inaczej?
Nie lada pomocą mogą się okazać nowe technologie. W Decentraland, wiodącej grze metaverse, 24 marca rozpocznie się pierwszy wirtualny Fashion Week. Potrwa nietypowo jak na tydzień, bo cztery dni.

Chcemy pomóc w procesie onboardingu, pobudzić kreatywność oraz pokazać wszystkim, jakie są możliwości. Robimy to, aby pokazać społeczności i innym markom: ‘Hej, Decentraland to miejsce na zakupy, wszyscy noszą fajne ubrania, a marki mogą wypuszczać tu swoje rzeczy’. To sposób na przyciągnięcie większej liczby osób do platformy i uczynienie jej bardziej atrakcyjną dla użytkowników – tłumaczy Sam Hamilton, dyrektor kreatywny Decentraland Foundation.

Decentraland już teraz zachęca marki i inwestorów do organizowania w grze pokazów, koncertów czy afterparty. Wszystko odbędzie się na działce, którą firma Tokens.com kupiła w grudniu ubiegłego roku za aż 2,5 mln dolarów. Udział w wydarzeniach ma być bezpłatny, ale uczestnicy będą mieć też możliwość kupowania designerskich gadżetów dla swoich awatarów.

Banner Image

Banner Image

Marian Park

strateg w agencji prognozowania trendów WGSN

W kontekście obfitości 'core’owych' estetyk należy zwrócić uwagę na większy ruch w kulturze młodzieżowej w kierunku estetyki niszowej i subkultur. Przez pandemię i nudę podczas izolacji wyłoniła się nowa szkoła kreatywności. Gen Z świetnie się bawi, definiując nową estetykę i badając historię mody oraz trendy, które łączy ze sobą.

Od angelcore po snailcore – nowe estetyki Gen Z zmieniają się jak w kalejdoskopie. Estetyki, które zyskały popularność m.in. dzięki TikTokowi, urosły wręcz do rangi subkultur, których jeszcze kilka lat temu mieliśmy deficyt.

To the core: blablacore

Estetyki, które zyskały popularność m.in. dzięki TikTokowi, urosły wręcz do rangi subkultur, których jeszcze kilka lat temu mieliśmy deficyt.

Wszystko stawało się masowe i globalne, na czym tracił indywidualizm. Jednak jakiś czas temu nastąpił zwrot – przedstawiciele generacji Z nie chcą wyglądać już tak samo i tak casualowo. Wielu z nich czuje potrzebę wyróżniania się. Mają do tego idealną przestrzeń – internet. Goblincore, cottagecore, normcore – podobnych estetyk powstały setki, a to nie wszystko, bo jest jeszcze wiele stylistyk z przyrostkiem ‘wave’, ‘goth’ czy ‘kei’.

Co w zasadzie oznacza przedrostek -core, skupiający wokół siebie całą grupę estetyk? Według Aesthetics Wiki pochodzi on od francuskiego słowa ‘coeur’, co oznacza serce. Ten niewinny przyrostek stał się nagle jednym z najważniejszych zjawisk w modzie. Pełni również funkcję kwalifikatora dla nieskończonej ilości podgatunków estetycznych, które ciągle powstają w różnych zakątkach świata i są udostępniane na TikToku.

Za tymi estetykami nie kryje się jedynie konkretny styl ubioru, a wręcz cała filozofia, która obejmuje muzykę i filmy, a nierzadko też styl życia czy sposób myślenia.

Niektóre stały się już dobrze rozpoznawalne, inne wciąż są niszowe. Bodźcem do powstania nowej estetyki może być dosłownie wszystko, dlatego nowe odmiany tworzone są niemal codziennie. Czy przedstawiciele pokolenia Z faktycznie odczuwają presję, aby koniecznie zostać zdefiniowanymi i przydzielonymi do jakiejś grupy, gdzie odnajdą podobnych sobie? Może na to wskazywać liczba estetyk, to, w jakim tempie powstają i ilość ich entuzjastów.

Chcesz być goblinem? Nie ma żadnego problemu – identyfikujesz się z goblincore, a w internecie znajdziesz nawet dokładną instrukcję, w co możesz się ubierać, jakich playlist słuchać, a nawet czym zajmować się w wolnym czasie. 

Ilość estetyk sugeruje, że nieaktualny staje się podział na to, co modne lub nie, fajne lub nie, a każdy kolejny styl dodaje koloru i magii naszej rzeczywistości. Chociaż może ta kreatywność i lekkość w tworzeniu nowych subkultur jest po prostu kolejnym dowodem wielkiej otwartości i pewnego luzu, którego można pozazdrościć Gen Z. 

Hakowanie się nawzajem luksusowych marek i pokazy Fendace oraz Gucciagi są jednym z biegunów. Na drugim mamy kolaboracje z lokalnymi barami, piwami czy galeriami sztuki. Co-luksus vs co-lokalność.

Kolaboracje 2022: co-luksus i co-lokalność

Zawsze, kiedy myślisz, że w kwestii kolaboracji zadziało się już wszystko, to okazuje się, że coś jeszcze może cię zaskoczyć. W 2021 obserwowaliśmy dwa takie zaskakujące trendy wśród kolabów. Jeden z nich to łączenie się na niespotykaną skalę brandów luksusowych o bardzo silnych korzeniach – tak było w przypadku Gucci i Balenciagi, a chwilę później Fendi i Versace. Powstały więc Gucciaga i Fendace – oczywiście na potrzeby jednej kolekcji, ale podwajając zainteresowanie. Hakujące się nawzajem brandy luksusowe z tej samej półki to coś nowego i świeżego.

O wspólnej kolekcji Gucci i Balenciagi będzie się z pewnością mówiło latami. Alessandro Michele, dyrektor kreatywny Gucci, jest mistrzem nie tylko marketingu i udowodnił to po raz kolejny. Dwa najbardziej wpływowe domy mody na świecie pokazały, że wszystkie dawne pojęcia i zasady dotyczące starego luksusu są passe. Hybryda Gucci i Balenciagi to dzikie dziecko marketingu i modowego wyzwolenia od zasad.

Obserwujemy oczywiście także ruchy luksusowych marek w stronę utylitarności i inkluzywności. Przykładem jest jedna z głośniejszych i z pewnością najdłużej wyczekiwanych współprac, czyli YEEZY i Gap. Kurtka i bluza (perfect hoodie) były szeroko komentowane i krytykowane, ale mimo wszystko od razu stały się hitem.

Podobnie było z kolekcją Gucci x North Face. Outdoorowy luksus okazał się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza że trend gorpcore sprawił, że nasze ulice zaroiły się od puchówek North Face’a. Trekking w drodze po kawę? Jasne, od Mediolanu po Berlin, Warszawę czy Trójmiasto. Płócienna bomberka z podwójnym logo stała się flagowym produktem Lyst, za który sprzedawcy na platformach resellingowych żądali nawet pięciokrotności pierwotnej ceny.

Lokalność ma reprezentować kwintesencję marki i jej wiarygodność. Lokalne współprace kierują się więc w stronę kultowych restauracji, lokalnych legend, sklepów, galerii sztuki czy barów pokazujących wspólną historię marki i to, że pamięta ona, skąd jest.

Kolejną falą kolabów są współprace marek z lokalnymi gwiazdami – i mamy tu na myśli mocno lokalne marki. Dla przykładu Carhartt wypuścił kolekcję z Gianassi, czyli słynną mediolańską restauracją znaną z… kurczaków. Lokalnie dla lokalsów. Cały dochód został przekazany stowarzyszeniu Pane Quotidiano Onlus, więc służy także lokalnej społeczności.

Podobna była kolaboracja Palace z marką piwa Stella Artois. Oprócz szklanki do piwa w kolekcji znalazły się również kurtki, bluzy z kapturem, koszulki, spodnie i różne akcesoria, w tym czapki i torby. Marka alkoholowa przez lata była sponsorem Festiwalu Filmowego w Cannes i Festiwalu Filmowego Sundance.

Na polskim rynku też mieliśmy podobne przedsięwzięcie: Wyborowa x Prosto, czyli kolaboracja marki modowej i alkoholowej, a do tego powrót do lat 90. Na fali nostalgii za latami 90. obie marki przeniosły nas w czasie, zabierając w sentymentalną podróż. Wynikiem tej nietypowej modowej współpracy jest kolekcja Prosto x Wyborowa, w której pojawiły się ubrania odnoszące się do starych reklam alkoholi i nawiązujące do designu butelki Wyborowej z lat 90. W kolekcji znalazła się seria koszulek z odtworzonymi reklamami starych butelek wódki Wyborowa, bluzy, spodenki i akcesoria czerpiące pełnymi garściami z historii obu marek.

Lokalność ma reprezentować kwintesencję marki i jej wiarygodność. Lokalne współprace kierują się więc w stronę kultowych restauracji, lokalnych legend, sklepów, galerii sztuki czy barów pokazujących wspólną historię marki i to, że pamięta ona, skąd jest. Wynik to produkt skoncentrowany na społeczności, wiarygodności i wartościach leżących u podstaw obu brandów. Giannasi ma sens tylko dla mieszkańców Mediolanu, ale już sam ukłon w ich stronę ma znaczenie dla dalszego budowania autentyczności marki.

Jeśli coś jest dobre, to nie musi być nowe.

Rynek luksusowych produktów z drugiej ręki coraz większy

Kupowanie luksusowych ubrań niemal automatycznie kojarzy się z wizytami w drogich butikach, wręcz królewską obsługą i nowymi, świeżutkimi rzeczami spakowanymi do eleganckiej papierowej torby z logo marki. Okazuje się jednak, że może być inaczej – luksusowe rzeczy niekoniecznie muszą być nowe i wraz z upływem lat nie tracą wcale na wartości. Firma analityczna Bain&Company co roku sporządza raport, w którym przygląda się temu najdroższemu segmentowi rynku. ‘2021 Luxury Goods Worldwide Market Study’ wykazał, że w ostatnim czasie podwoiła się sprzedaż dóbr luksusowych w internecie, a rynek wtórny rozwijał się w niespotykanym dotąd tempie.

Światowy rynek produktów luksusowych z drugiej ręki był w ubiegłym roku warty ponad 33 mld euro. To aż o 65 proc. więcej niż w 2017 roku.

To dowód na to, że powoli zmieniają się przyzwyczajenia konsumentów. W dobie galopującego kryzysu klimatycznego, który napędza między innymi nieprzebrana produkcja kolejnych ubrań, coraz więcej osób zwraca się ku towarom z drugiej ręki. Secondhandy i vintage shopy rosną jak grzyby po deszczu – dotyczy to także przestrzeni internetowej, gdzie pojawia się też coraz więcej aplikacji umożliwiających sprzedaż ubrań. Nie chodzi już o to, by koniecznie mieć coś nowego.

Konsumenci zaczynają cenić rzeczy na lata, a zamiast coraz szybciej zmieniających się trendów wolą rzeczy ponadczasowe. Wiedzą, że rzecz dobrej marki nie traci swojej wartości wraz z oderwaniem od niej sklepowej metki – i dlatego też coraz częściej zwracają się w kierunku drugiego obiegu. W rezultacie rynek luksusowych produktów z drugiej ręki także cieszy się niespotykaną wcześniej popularnością. Co ciekawe, dotyczy to wszystkich grup wiekowych.

Jedną z marek, która mocno się rozwija, jest Heat i jej mystery box. Pudełka niespodzianki z luksusowymi towarami zyskują na popularności, a Heat pozyskał na początku 2022 roku 5 milionów dolarów, m.in. od LVMH Luxury Ventures. W boxach znajdują się niesprzedane towary takich marek jak Off-White czy JW Anderson, które normalnie nie trafiłyby na wyprzedaż. Tutaj ich cena jest ukryta, ponieważ płacisz od 400 do 1200 dolarów za pudełko z kilkoma markowymi rzeczami. W ciągu ostatnich dwóch lat firma sprzedała 20 tys. pudełek i ponad 100 tys. produktów.

Z jednej strony pandemia nie pogrążyła sieciówek, bo uratował je TikTok. ZARA zanotowała wzrost obrotów o 37 proc., a chiński gigant Shein zarobił 10 mld dolarów. A z drugiej powstaną torebki Hermès ze skóry z grzybów. Startup MycoWorks zebrał 125 mln dolarów na rozwój. Giganci uwierzyli w zmianę. Może jest jeszcze szansa na zrównoważoną modę?

Banner Image

FASHION