22 tysiące złotych za zawarcie małżeństwa

Dla Japończyków małżeństwa są w cenie! Ten pomysł japońskich władz jest częścią polityki prorodzinnej i odpowiedzią na obecny kryzys demograficzny.
.get_the_title().

Kryzys demograficzny był raczej kojarzony z zamożnymi społeczeństwami zachodu, ale w tej chwili dotyczy już większości świata. Nawet Chiny, w których do niedawna obowiązywała polityka jednego dziecka, odnotowują właśnie najniższy przyrost naturalny od momentu utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej. Natomiast w Stanach Zjednoczonych w 2019 roku przyrost urodzeń był osiągnął poziom tak niski, jak w czasie I wojny światowej. Nie inaczej sprawa wygląda w Japonii. Wskaźnik urodzeń stale maleje, choć z zupełnie innych przyczyn niż w Chinach.

Japończycy stosunkowo późno zawierają małżeństwa, ale i chętnie pozostają w stanie wolnym – statystycznie 25 proc. osób między 20 a 50 rokiem życia pozostaje singlami.

Malejący przyrost ludności można rozważać w kategoriach ekonomicznych, gospodarczych czy środowiskowych. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy to dobrze czy źle, ale rząd Japonii postanowił walczyć z kryzysem. Już od jakiegoś czasu szuka więc sposobów na pobudzenie przyrostu urodzeń w kraju. Do tej pory świeżo upieczeni małżonkowie mogli liczyć na równowartość ponad 11 tys. złotych za zawarcie związku małżeńskiego, o ile oboje byli przed 34 rokiem życia i spełnili wymagania dotyczące dochodów. Pomysł okazał się być skuteczny, ale niewystarczający, dlatego zdecydowano się podnieść stawkę. Od przyszłego roku zawarcie małżeństwa pozwoli na otrzymanie od japońskich władz 600 tys. jenów, czyli równowartości aż 22 tys. złotych. Świadczenie otrzymane w ramach nowego projektu wspierania życia w małżeństwie ma pomóc parze w rozpoczęciu nowego życia i pokryć koszty związane chociażby z wynajmem wspólnego mieszkania.

Jeśli skończysz szkołę i nie znajdziesz pracy jako zwykły pracownik, ludzie postrzegają cię jako porażkę – tłumaczy Ryosuke Nishida.

Profesor z Tokyo Institute of Technology wyjaśnia niechęć do zawierania małżeństw w rozmowie z “The Atlantic”, dodając, że perspektywy zatrudnienia mężczyzn w Japonii ciągle maleją. To przekłada się bezpośrednio na pogorszenie ich sytuacji ekonomicznej. Poza tym wielu z nich podejmuje się prac tymczasowych. Nie daje to poczucia bezpieczeństwa i stabilności, które przez wielu są uznawane za kluczowe przy zakładaniu rodziny. Dodając do tego często astronomiczne ceny mieszkań, trudno się dziwić niechęci do posiadania dzieci. Nie musi to wcale wynikać z przekonań, ale ze zwyczajnego strachu o to, co jeśli pracy zabraknie z dnia na dzień.

ŹRÓDŁO: UNSPLASH/NATHAN DUMLAO

Gdzie są w tej sytuacji kobiety? Wykonują obowiązki zawodowe, a zaraz po tym domowe. W Japonii na ich tydzień składa się średnio 50 godzin tygodniowo pracy plus 25 godzin wykonywania prac domowych. Problem kobiet, które łączą rolę perfekcyjnie zorganizowanej pani domu z byciem świetnym pracownikiem równym mężczyznom, jest już dobrze znany, w szczególności w krajach rozwiniętych. Niestety, nadal nie wszyscy mężczyźni chcą przejmować część obowiązków domowych.

Skutkiem jest zmęczenie kobiet, którym na rodzenie dzieci zwyczajnie braknie sił lub czasu.

Akurat rząd Japonii także ten problem dostrzega i w odpowiedzi stara się coraz bardziej egzekwować work-life balance u swoich obywateli oraz zapewnia bezpłatną edukację przedszkolną. Takimi działaniami, poza wyrażeniem szacunku dla drugiego człowieka, władze mają szansę trochę odciążyć Japończyków, a tym samym dodać im sił do zakładania rodzin. Nie wiadomo, czy prezent ślubny w wysokości 600 tys. jenów faktycznie przełoży się na wzrost dzietności, czy jedynie na częstszą formalizację związków. Akurat na naszym podwórku dopłacanie rodzinom w ramach słynnego programu socjalnego nie przełożyło się zupełnie na wzrost urodzeń, obfituje za to w negatywne skutki.

Zdjęcie główne: Unsplash/Foto Pettine
Tekst: KN

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: