Algierka nie została obywatelką Francji, bo nie podała ręki urzędnikowi

Decyzja niefortunnie zbiegła się w czasie z zaostrzeniem przez Francję polityki migracyjnej.
.get_the_title().

Podczas ceremonii nadania francuskiego obywatelstwa w 2016 roku w pobliżu Grenoble pochodząca z Algierii kobieta odmówiła uściśnięcia ręki państwowego urzędnika, a także jednego z lokalnych polityków. Tłumaczyła to wówczas swoimi przekonaniami, gdyż islam zabrania zazwyczaj kobietom jakiegokolwiek fizycznego kontaktu z obcymi mężczyznami.

Francuski sąd nie wykazał się zrozumieniem wobec jej systemu wartości i po dwóch latach od tamtego wydarzenia uznał zachowanie Algierki za „symboliczny dowód na to, że nie jest ona zasymilowana”. W lokalnym prawie stanowi to wystarczający argument, by móc odebrać obywatelstwo. I tak właśnie się stało.

W jego posiadanie Algierka weszła dzięki poślubieniu w ojczystym kraju Francuza (już w 2010 roku), co umożliwiło jej uzyskanie w dogodnym dla niej czasie paszportu innego państwa.

Kobieta decyzję sądu określiła nadużyciem władzy.

I rzeczywiście, tak radykalny ruch w kontekście, w gruncie rzeczy, symbolicznego niuansu wzbudził u wielu osób oburzenie pokrewne poniższemu.

Warto jednak pamiętać, że asymilacyjne spory, jak choćby ten dotyczący noszenia burek w przestrzeni publicznej, trwają we Francji już od dawna. Niemniej decyzja dotycząca Algierki nieszczęśliwie zbiegająca się w czasie z zaostrzeniem przez Francję prawa migracyjnego, o czym pisaliśmy tutaj, w oczach wielu osób z pewnością zmieni zdanie o życzliwej wobec migrantów polityce państwa Macrona.

Tekst: WM
Źródło: BBC, radiozet.pl

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: