Co piąta osoba wydaje prawie połowę swoich zarobków w ciągu 48 godzin od dnia wypłaty. Nie wliczając w to rachunków!

Wam też zostaje tak dużo miesiąca pod koniec pieniędzy?
.get_the_title().

Pierwszego zjadacie śniadanie w Charlotte, a na parę dni przed wypłatą kanapki z pasztetem i zupkę chińska na obiad? Nawet jeśli nie jest tak źle, to i tak intuicyjnie czujecie, że zarządzanie swoim budżetem nie przybliża was do znalezienia się na liście 100 najbogatszych ludzi na świecie? Oczywiście bywa i tak, że dość mało zarabiamy albo pojawiają się jakieś niespodziewane, ale konieczne wydatki.

Okazuje się jednak, ok. 22 proc. ludzi potrafi upłynnić połowę swojej wypłaty w dwie doby od otrzymania przelewu na konto.

I to wcale nie na rzeczy niezbędne!

via GIPHY

Tak wynika z badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii przez Nationwide Building Society. Wzięło w nim udział ok. 4 tysięcy osób. Co piąty uczestnik przyznał się, że w krótkim czasie po wypłacie wydaje pieniądze wyjątkowo lekką ręką – w ciągu 48 godzin przepuszcza połowę zarobionych pieniędzy.

Co ważne, w badaniu nie brano pod uwagę wydatków związanych z opłaceniem rachunków, kredytów i zakupów z gatunku tych koniecznych.

via GIPHY

Jednocześnie ponad połowa osób – bo aż 55 procent – wyznała, że do wszelkich ponadprogramowych, często nieprzemyślanych, niepotrzebnych czy po prostu czysto hedonistycznych zakupów jest skłonna w pierwszym tygodniu od wypłaty.

Rozsądniej byłoby robić na odwrót, czyli na szaleństwa pozwalać sobie w ostatnich dniach przed nowym zastrzykiem pieniędzy, kiedy zorientujemy się że jakimś cudem na naszym koncie nadal widnieje przyjemna sumka. Ale, jak to mówią, kto bogatemu zabroni? Przez te kilka pierwszych dni po przelewie możemy w końcu czuć się jak daleki krewny jakiegoś szejka arabskiego.

via GIPHY

Badacze sprawdzili również, na co tak łatwo i szybko Brytyjczycy wydają swoje ciężko zarobione pieniądze najczęściej.

Na pierwszym miejscu znalazło się folgowanie sobie podczas zakupów spożywczych, do którego przyznało się 27 procent badanych. Na drugim miejscu uplasowało się zamawianie dobrego jedzenia w dowozie, na trzecim – zakup ubrań.

Kolejne to odpowiednio: jedzenie w restauracjach, zakup nowych rzeczy do domu, chodzenie do barów, pubów i na imprezy. W pierwszej dziesiątce znalazły się również prezenty dla najbliższych i zabawki dla dzieci. Pozwalamy sobie również na zakup biletów na koncerty. Listę zamykają lunche w pracy – raczej te w wersji na bogato, a nie od Pana Kanapki.

via GIPHY

Innymi słowy: żyć nie umierać! Przynajmniej przez te pierwsze dwa dni, góra tydzień po wypłacie.

Później, odpowiedź na pytanie standardowo zadawane przez Agnieszkę Chylińską, czyli: „Czy warto było szaleć tak?”, brzmi: nie. Tak jest w przypadku aż 9 na 10 zapytanych o to osób, które twierdzą, że żałują sowich impulsywnych zakupów. Trawestując klasyka – dobrze, że nie masz pieniędzy, bo wydałbyś wszystko na ciuchy, jedzenie i parę innych rzeczy. I to w 48 godzin.

Zdjęcie główne: kadr z filmu “Wilk z Wall Street”
Tekst: KD

FUTOPIA