Co-living – nie tyle sposób na mieszkanie, ale na walkę z samotnością Millenialsów

Coś między akademikiem a hotelem.
.get_the_title().

Młodzi ludzie tłumnie napływają do metropolii całego świata. Już dzisiaj ponad połowa globalnej populacji żyje w wielkich centrach urbanistycznych, a przewiduje się, że do 2045 roku liczba mieszkańców miast zwiększy się do 6 miliardów. Politycy, ekonomiści, socjolodzy, urbaniści, a przede wszystkim architekci stoją przed nie lada wyzwaniem: jak zaprojektować miasta przyszłości, aby pomieścić wszystkich ich mieszkańców? Najpopularniejszym rozwiązaniem problemu przeludnienia w wielkich miastach są obecnie mikroapartamentowce.

Jednak nie każdy Millenials uważa za idealną sytuację mieszkaniową życie na wyizolowanej powierzchni niespełna 20 metrów kwadratowych, w wieżowcach mieszczących kilkaset podobnej wielkości klitek.

Coraz więcej młodych ludzi zwraca się w kierunku co-livingu, czyli zakwaterowaniu w prywatnych pokojach z łazienką wchodzących w skład większej jednostki, w której dzieli się wspólne przestrzenie – kuchnię, jadalnię, salon, balkon czy ogród.

Źródło: Dezeen

Pozornie brzmi to jak zwyczajne dzielone mieszkanie w każdym polskim mieście. Jaka jest jednak różnica między staromodnie brzmiącym wynajmowaniem pokoju na kwaterze a co-livingiem?

Co-living to miejsce zamieszkania, które jest w pełni obsługiwane – zarówno prywatne pokoje lokatorów, jak i przestrzenie wspólne są regularnie sprzątane przez zatrudnioną zewnętrznie pomoc. Wszystko, co jest wspólnie zużywane – od płynu do mycia naczyń, poprzez papier toaletowy, aż po piwo chłodzące się w dzielonej lodówce – jest dostarczane przez właściciela. Przestrzenie co-livingowe nierzadko wyposażone są we wspólne pomieszczenia do ćwiczenia jogi, ogrody na dachu z miejscem na grilla, pralnię, siłownię, spa, a nawet kino. Zostały zaprojektowane tak, aby katalizować ludzkie interakcje i tworzyć społeczność opartą na silnych więziach, wynikających nie tylko z rezydowania w znajdujących się blisko siebie pokojach.

Źródło: Dezeen
Źródło: Singapore Business Review

To właśnie idea socjalizowania i przynależności do grupy sprawia, że Millenialsi uważają co-living za atrakcyjny. Choć współcześnie zdajemy się być ze sobą silniej połączeni, nieustannie komunikując się za pośrednictwem mediów społecznościowych, to jednak wszystko wskazuje na to, że młodzi ludzie jeszcze nigdy nie czuli się tak samotni. Badania dowodzą, że mamy mniej bliskich przyjaciół, niż przedstawiciele generacji naszych rodziców.

Samotność wśród młodych ludzi została podniesiona do rangi epidemii naszych czasów.

Na początku 2018 roku w Wielkiej Brytanii powołano nawet minister do spraw samotności. Nic więc dziwnego, że koncept współdzielonego mieszkania, które sprzyja socjalizacji i zachęca do udzielania się towarzysko, coraz bardziej zyskuje na popularności.

Źródło: Dezeen

Badania przeprowadzone przez firmę IKEA we współpracy z agencją SPACE10 wskazują, że główną motywację osób decydujących się na co-living stanowi potrzeba przynależności do grupy i pragnienie nawiązania wartościowych relacji społecznych. Ponad 7 tys. osób ze 150 krajów wypełniło ankiety dotyczące wspólnego mieszkania – zarówno w odniesieniu do tego, co współlokatorzy są w stanie dzielić z innymi, jak i tego, co chcą zachować tylko dla siebie.

Po przeanalizowaniu danych nie ma wątpliwości, że za główną zaletę co-livingu uznaje się możliwość socjalizacji.

Rozumieją to inwestorzy którzy w coraz to nowsze przestrzenie co-livingowe pojawiające się nie tylko w wielkich miastach – Londynie, Berlinie, Nowym Jorku – ale i w egzotycznych lokalizacjach, na przykład na Bali. Prześcigają się w pomysłach na zacieśnianie społecznych więzów pomiędzy współlokatorami, organizując wspólne kolacje, zajęcia gotowania, karaoke, jogę, co-working czy warsztaty z różnych dziedzin.

Źródło: Dezeen

Z wyników powyższych badań można wysnuć też inne ciekawe wnioski dotyczące co-livingu. Większość ankietowanych preferuje mniejsze społeczności co-livingowe, w skład których wchodzi od 4 do 10 osób. Nikt nie zdecydowałby się na dzielenie sypialni, a niewielu na wspólne łazienki. Do najbardziej pożądanych współlokatorów należą pary bez dzieci oraz singielki – najlepiej, aby pochodziły z różnych środowisk kulturowych. Niewielu ankietowanych chciałoby mieszkać z małymi dziećmi i nastolatkami. Jeżeli chodzi o projekt przestrzeni co-livingowych, większość chciałaby samodzielnie urządzić swoje przestrzenie prywatne, ale aranżacje pomieszczeń wspólnych pozostawić profesjonalnym architektom wnętrz. Design powinien być nowoczesny, funkcjonalny, pozwalający na wygodne użytkowanie przestrzeni i elastyczność.

Źródło: The Long + Short

Patrząc na niektóre przestrzenie co-livingowe na świecie, trudno się dziwić, że taki koncept na życie jest dla wielu młodych ludzi niezwykle kuszący. Jedną z pierwszych firm, która dostrzegła w nim szansę na lukratywny biznes, jest Roam. Stworzyła model, który pozwala na zakwaterowanie w różnych kompleksach co-livingowych zlokalizowanych dookoła świata, na przykład na Bali, w Madrycie czy w Miami.

Źródło: Dezeen

Co-living zakłada zazwyczaj mieszkania o nowoczesnym, pomysłowym designie, modnym wyposażeniu wnętrzu i różnorodność gwarantowanych usług. Jest atrakcyjny pod wieloma względami – dobrze zaprojektowanych przestrzeni, elastyczności czy dynamiki relacji społecznych. Dla wielu jest możliwością na przeżycie czegoś niekonwencjonalnego, wyjście poza utarte ramy społeczne, zdobycie nowych doświadczeń, poszerzenie horyzontów. A to właśnie do tego, a nie do gromadzenia dóbr materialnych, dążą Millenialsi.

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook