Dane online – miały być wieczne, teraz są usuwane

Od lat zachęcano nas do przechowywania danych online. Ale staje się coraz bardziej jasne, że w wirtualnym świecie nie będą one trwać w nieskończoność. Jak zatrzymać usuwanie naszych wspomnień?
.get_the_title().

Dzięki trwałości kamiennych tablic, starożytnych ksiąg i wiadomości wyrzeźbionych w ścianach budynków przez naszych przodków, w naszej kulturze istnieje tendencja do zakładania, że ​​słowo pisane jest z definicji trwałe. Cytujemy uwagi poczynione przed wiekami, często dlatego, że ktoś je spisał i przechowywał kopie w bezpiecznym miejscu. Jednak w formie cyfrowej teksty to niewiele więcej niż projekcja światła na ekranie. Jak tylko zabraknie energii, słowo znika. Co jeśli pewnego dnia zniknęłyby twoje wszystkie maile czy zdjęcia z chmury?

Jest wiele przykładów sytuacji, gdzie nasze dane były usuwane z przestrzeni Internetu – w 2019 roku zniknęły profile MySpace, co wiązało się ze skasowaniem około 50 mln utworów. Dla wielu zespołów platforma była jedynym miejscem obecności w sieci, została zniszczona cała biblioteka kulturalna. Również wiele usług Google zamknęło się na przestrzeni lat, siejąc zerojedynkową hekatombę.

Ludzie powinni wyrobić sobie nawyk wybierania i zachowywania danych, które są dla nich najważniejsze.

Nigdy wcześniej nie spodziewaliśmy się, że świat online będzie tak ważny dla człowieka. Większość danych na własny temat przechowujemy w Internecie – zdjęcia, kontakty, wspomnienia w postaci blogów. Ich długowieczność, wbrew pozorom, jest jednak bardzo wątpliwa. Aby zarządzanie nimi mogło sprawnie funkcjonować, niezbędne jest wprowadzenie pewnych regulacji.

Jason Scott, który prowadzi Archiv Team, grupę zajmującą się ochroną danych, zwłaszcza z zamykanych stron internetowych, twierdzi, że firmy powinny mieć prawne wymagania, które dają użytkownikom możliwość odzyskania dotyczących ich treści przez pewien okres, np. 5 lat po zamknięciu określonej usługi online. W tym czasie każdy mógłby pobrać swoje dane i przenieść je na pendrive czy płytę CD. Takie przypadki miały już miejsce w przeszłości – gra online Glitch została usunięta z sieci w 2012 roku, zaledwie rok po jej premierze. Twórcy produkcji zwrócili jednak uwagę na sfrustrowanych graczy i dali im możliwość pobrania swoich danych z serwerów firmy. Również część kodu gry została upubliczniona, w związku z czym powstało wiele późniejszych wersji Glitcha stworzonych przez fanów.

Eric Mclean/ Unsplash.com

Dane to jedna z kluczowych walut współczesnego świata. Powinniśmy mieć prawo do żądania ich usunięcia, pobrania lub przeniesienia z jednego źródła do drugiego.

Specjaliści twierdzą, że w Unii Europejskiej podejmowane są wysiłki mające na celu zapewnienie prawnej możliwości przenoszenia danych, jednak do tego czeka nas jeszcze długa droga. Nawet gdyby technologia i przepisy były skłonne to zagwarantować, nie oznacza to, że zachowanie danych stałoby się łatwe z dnia na dzień. Mamy ich tak dużo, że właściwie trudno to pojąć. Na przykład: Biblioteka Kongresu USA słynie z prowadzenia cyfrowego archiwum tweetów, chociaż przestała zapisywać już każdy pojedynczy publiczny przejaw twitterowej aktywności i zamiast tego archiwizuje je dość selektywnie. Czy instytucje publiczne mogą w naszym imieniu zająć się przechowywaniem danych cyfrowych? Jeśli tak, potencjalnie moglibyśmy przekazać im informacje, takie jak historia rodziny czy fotografie, do przechowywania i późniejszego dostępu w przyszłości.

Około 150 lat temu zrobienie zdjęcia członkowi rodziny było luksusem dostępnym tylko dla najbogatszych członków społeczeństwa. Tak było przez kolejne dziesięciolecia, nawet gdy technologia stawała się szerzej dostępna. W rezultacie fotografie stały się cennymi przedmiotami. Dziś aparaty w smartfonach sprawiają, że robienie setek, a nawet tysięcy wizualnych pamiątek każdego roku wydaje się czymś naturalnym. Co nasze dzieci zrobią z taką ich liczbą? Nie będą przecież przeglądały wszystkiego, ale też niewykluczone, że gdy zechcą zanurzyć się w retrospekcjach to zdjęć czy nagrań może już nie być. Obecnie coraz bardziej odchodzimy od drukowania fotografii, czy coś więc po nas pozostanie i nasi wnukowie będą w stanie zobaczyć jak wyglądaliśmy?

Laura Fuhrman/ Unsplash.com

Interwencje archiwalne lub regulacyjne mogą tylko w pewnym stopniu rozwiązać problem efemeryczności danych. Dużo zależy od naszej osobistej motywacji. Dzisiaj decydujemy, czy podjąć jakieś kroki, aby coś uratować – nagrania, zdjęcia czy wiadomości i naprawdę wskazane jest, by o to zadbać.

Warto tworzyć kopie zapasowe dysków lub bardziej trwałych nośników wraz z instrukcjami dotyczącymi konserwacji pamięci masowej przez dłuższy czas.

Wielu audiofilów nalega na kupowanie płyt winylowych lub CD w dobie strumieniowego przesyłania muzyki. Miłośnicy książek wciąż starają się zdobyć fizyczne kopie nowego dzieła ich ulubionego autora. Być może potrzebujemy jakiegoś społecznego ruchu dla konserwatorów – ludzi, którzy ponownie poświęcają się tworzeniu fizycznych albumów ze zdjęciami, którzy robią wszystko, aby pisać odręczne notatki lub listy. Te rzeczy mogą być o wiele łatwiejsze do utrzymania niż cokolwiek cyfrowego, co prawdopodobnie zawsze będzie wymagało zaufania do systemu, którego nie zbudowałeś lub usługi, której nie jesteś właścicielem.

Zdjęcie główne: Michael Dziedzic/ Unsplash.com
Tekst: Marta Zinkiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook