Dlaczego potrzebujemy redukcji we współczesnym świecie?

Jak osiągnąć permanentny stan szczęścia? Okazuje się, że to prostsze niżby się wydawało. Wystarczy ograniczyć liczbę decyzji, które musimy podejmować.
.get_the_title().

Od ponad dwudziestu lat profesor psychologii dr Thomas Gilovich z Uniwersytetu Cornell zajmuje się badaniem związku między szczęściem a pieniędzmi. Jak się okazuje, szczęście nie pojawia się razem z nowo zakupionymi, nawet upragnionymi, rzeczami. Choć na początku wydają się one ekscytujące, to szybko stają się częścią codziennej rutyny. Według dr Gilovicha to jednorazowe i niepowtarzalne doświadczenia są głównym źródłem szczęścia i satysfakcji.

 – Możesz naprawdę lubić swoje rzeczy. Możesz nawet się z nimi utożsamiać i czuć więź. Prawdziwą częścią twojej tożsamości są jednak doświadczenia. Jesteśmy sumą swoich przeżyć – przekonuje dr Thomas Gilovich.

Jednak w świecie atakującym ciągłymi powiadomieniami i nowymi informacjami, ciężko jest skupić się na prawdziwym przeżywaniu. Przesyt bodźców powoduje chaos i chęć odłączenia się, a z drugiej strony obawę przed tym, że coś nam umknie. To coraz silniej narastający problem.

Aż 64 proc. badanych przyznaje, że odczuwają FOMO (ang. Fear Of Missing Out), gdy nie mają dostępu do sieci.

Sposobem na powrót do harmonii w życiu jest redukcja. Od kilku miesięcy na łamach F5 pojawiają się artykuły związane z tą tematyką – czy to w designie, pracy czy w sferze prywatnej. Zgodnie z myślą innego amerykańskiego psychologa i profesora, Barrego Schwartza, to właśnie redukcja wyboru przybliża nas do satysfakcji w życiu. Teoretycznie im większy wybór, tym większa jest nasza wolność i możliwość podjęcia lepszej decyzji. W praktyce wielość opcji powoduje tylko paraliż decyzyjny, ponieważ jest za dużo możliwości do zbadania, tracimy czas i finalnie, niezależnie od podjętej decyzji, czujemy się z nią źle.

FUTOPIA