Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

„Egzaminy” czystości, opuszczona deska klozetowa. Czy to najgłupsza umowa najmu mieszkania?

Historie związane z wynajmem nieruchomości to temat na wielogodzinne rozmowy, który doczekał się nawet poświęconych mu żartobliwych grup i fanpejdży na Facebooku. Ta relacja krakowskiego studenta dotycząca absurdalnej umowy najmu, która została zamieszczona na forum prawnym, mogłaby stać się hitem wątków poświęconych rodzimemu rynkowi mieszkań na wynajem.
.get_the_title().

W Krakowie studiuje przeszło 200 tys. studentów (na 750 tys. mieszkańców), co sprawia, że co roku, w okolicach września (ale nie tylko) tysiące osób wpada w popłoch, gotowych wynająć cokolwiek, byle szybko i blisko centrum. Do tego od kilku lat ceny mieszkań mocno wzrastają, często proporcjonalnie do przekonania wynajmujących, że ich mieszkania są jedyne w swoim rodzaju, świetnie wyposażone i urządzone luksusowo w wysmakowane meble z najtańszych kolekcji z IKEA. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach wynajął mieszkanie chłopak, który kilka dni temu szukał pomocy na forum prawnym. Problemem jest to, że podpisał umowę, która miała mnóstwo podpunktów i dopisków.

Podczas co 3 miesięcznych DUŻYCH porządków mamy umyć okna, wytrzeć wszystkie szafki i tak naprawdę*całe mieszkanie. Zajmuje nam to zawsze około 2 dni(nie roboczych). I pierwsze zdziwienie podczas pierwszego sprawdzania mieszkania po sprzątaniu przez właściciela, ponieważ do oceny użył białej chusteczki higienicznej i przecierał z dużą siłą w najdalszych zakamarkach. Poczuliśmy dużą presję przez to, ale wg prawa nie możemy umowy zerwać więc kolejne sprzątania dalej tak robiliśmy pod dużą presją aby chusteczka była czysta, ale ona nigdy nie była czysta, ponieważ mieszkanie ma 20 lat i okna są stare, drewniane lakier odpada i one stały się powodem sporu, ponieważ sam osobiście kilka razy wszystkie zakamarki ze smogu starałem się umyć. Starałem, ponieważ lakier schodzi, a czarne jest dalej. Wtedy otrzymałem zarzut, że okna nie umyłem. Ja się postawiłem i powtarzałem „że okno myłem porządnie” – pisze student (pisownia oryginalna).

Trudno powiedzieć, gdzie kończy się naiwność cytowanego najemcy, a gdzie zaczyna nieuwaga, nieczytanie umowy i brak świadomości prawnej.

Podpisał jednak umowę, w której zgodził się na przykład na zakaz podłączania do internetu lub komputera telewizora pokojowego, zakaz rejestrowania spotkań z właścicielem, zakaz uczestnictwa kogokolwiek innego w rozstrzyganiu spraw związanych z najmem, odpowiedzialność zbiorową (jeśli wynajmujący postanowi rozwiązać umowę z najemcą, zostaje rozwiązana z takimi samymi konsekwencjami umowa także z osobą mieszkającą w innym pokoju). Właściciel mieszkania zapewnił sobie też prawo do oceny, z czyjej winy powstały usterki w mieszkaniu, ale – co najbardziej absurdalne – do regularnego sprawdzania czystości w mieszkaniu i nakładania kar finansowych, kiedy mieszkanie nie zda takiego „egzaminu”. Właściciel sporządził też listę czynności do wykonania przed opuszczeniem mieszkania (jak spuszczenie deski toaletowej, sprawdzenie drzwi lodówki i odpowiednie ułożenie klamek okien).

Część zapisów umowy jest wątpliwa prawnie, ale nie zmienia to faktu, że powinna dać do myślenia wszystkim, którzy bezrefleksyjnie podchodzą do podpisywania umów.

FUTOPIA