Ekonomiści cały czas się uczą. Z oporami i na błędach.

Zaufanie do ekonomistów jest na niskim poziomie, w prasie pojawiają się głosy wskazujące, że są oni winni globalnych i lokalnych problemów z jakimi się obecnie mierzymy. Nic dziwnego.
.get_the_title().

“Rozwijana przez lata teoria ekonomii jest na tyle zaawansowana, że przez kolejnych kilka dekad nie grozi nam żadne znaczące załamanie gospodarcze. W razie czego wiemy jak sobie z tym poradzić i zgasić je w zalążku” – tak w okresie przed wybuchem kryzysu w 2008 roku mówili ekonomiści ze światowego topu. Niektórzy jeszcze na miesiąc przed upadkiem banku inwestycyjnego Lehman Brothers wskazywali, że stan teorii makroekonomicznej jest dobry.

Chwilę później okazało się, że modele, których używano w najważniejszych instytucjach do tworzenia polityki gospodarczej nie uwzględniały działania sektora finansowego oraz zadłużenia gospodarstw domowych i przedsiębiorstw… a to właśnie tam pojawiły się problemy, które przerodziły się w globalny kryzys.

“Jak to możliwe, że tego nie przewidzieliście!?” – skierowane do ekonomisty z London School of Economics pytanie Elżbiety II, która sama straciła na kryzysie kilkadziesiąt milionów funtów, to już klasyk.

brokenkey @flickr / (na licencji CC BY 2.0)
brokenkey @flickr / (na licencji CC BY 2.0)

Odpowiedź nadeszła po roku. W zaadresowanym do królowej liście przedstawione zostały ustalenia specjalnie zorganizowanej konferencji – “nie przewidzenie momentu wystąpienia i rozmiarów kryzysu miało wiele przyczyn, jednak przede wszystkim był to błąd zbiorowej wyobraźni wielu bystrych osób w kraju i zagranicą, i nieumiejętność zrozumienia ryzyka systemowego”.

Najprawdopodobniej najpoważniejszym, a w dodatku jeszcze nie uświadomionym, błędem ekonomii i ekonomistów jest ignorowanie zmiany klimatu. Z kolei tym nielicznym zainteresowanym tematem, zdarzają się oderwane od rzeczywistości modele wskazujące na optymalny z punktu widzenia PKB poziom ocieplenia globalnej temperatury na poziomie 3,5 stopnia Celsjusza! To dzieło Williama Nordhausa, laureata nagrody Nobla z ekonomii w 2018 roku..

Nicholas Stern, znany brytyjski ekonomista, alarmuje, że swoim brakiem zainteresowania kwestią zmiany klimatu jego koledzy i koleżanki zawodzą świat. I przestrzega, że taka postawa może zostać bardzo surowo oceniona przez przyszłe pokolenia, w tym ich własne dzieci.

Kryzys 2008 roku, bagatelizowanie wpływu zaciskania pasa i globalizacji na zatrudnienie i nierówności, a teraz ignorowanie zmiany klimatu. Lista błędów ekonomistów jest długa a liczba książek (bestsellerów) krytykujących stan tej profesji rośnie z miesiąca na miesiąc. Jednak ruchy na rzecz zmiany w programach nauczania ekonomii spotykają się z niechęcią i oporem ze strony ekonomistów głównego nurtu.

Na taki stan rzeczy wpłynęło sporo dobrze zbadanych przez socjologię nauki czynników. Ekonomia i ekonomiści dominującego nurtu, między innymi dzięki stosowaniu żargonu i próbom upodobnienia swojej dyscypliny do nauk ścisłych, zdobyli wysoką wśród nauk społecznych pozycję i pozostają poza zasięgiem krytycznego spojrzenia większości społeczeństwa.

W reakcji na to, coraz więcej znanych ekonomistów wskazuje na zagrożenia wynikające z pozostawienia ekonomii ekonomistom. Przypominając o manipulacjach w debacie wokół Brexitu, prof Ha-Joon Chang z Cambridge twierdzi, że poznanie przez społeczeństwo prawdziwego obrazu dzisiejszej ekonomii i ekonomistów jest kluczowe dla zdrowego funkcjonowania demokracji. Przekonuje on, że ekonomia jest dla wszystkich i nie należy się jej bać, ponieważ, podczas gdy sporo założeń dominującego podejścia oderwanych jest od rzeczywistości, do rozmowy o ekonomii i gospodarce potrzeba głównie zdrowego rozsądku.

Zdjęcie główne: Julian Dutton/unsplash.com
Tekst: JCh

FUTOPIA