Eksperci przewidują, że mikrośluby będą trendem 2021 roku. Mają wiele plusów!

Wcale nie chodzi o wyjazd do Las Vegas, gdzie w pseudokapliczce ślubu udzieli sobowtór Elvisa Presleya. Może być pięknie i eko!
.get_the_title().

Organizacja ślubu, mimo wszelkich pozytywnych emocji, które wiążą się z tym wydarzeniem, bywa naprawdę stresująca. Chcemy przecież, żeby to był wyjątkowy, idealny i niezapomniany dzień. W tym roku pandemia koronawirusa zafundowała młodym parom podwójną dawkę nerwów. Wiele osób po dopięciu swoich ślubnych planów na ostatni guzik, zostało zmuszonych do ich zmiany, czyli przełożenia terminu zaślubin. Inne zdecydowały się na ceremonię w mniejszym gronie, dosłownie kilku-kilkunastu najbliższych osób. Wielkie, huczne wesela póki co nie mają racji bytu. Narzeczeni i branża ślubna zastanawiają się, czy i kiedy wszystko wróci do normy.

Eksperci prognozują jednak, że mikrośluby mogą stać się nowym trendem. Mają potencjał, by uczynić ten dzień równie wyjątkowym, co w przypadku tradycyjnych uroczystości.

Ma to przede wszystkim oznaczać powrót do tradycji. – Widzę, że to właśnie tradycja i nostalgia leżą u podstaw organizacji tego typu wydarzeń – komentuje florystka ślubna Jennie Evans dla portalu Hitched.co.uk. – Młode pary wybierają małe kapliczki, często położone w ich rodzinnych miastach. Ozdabiają je delikatnymi, niewyszukanymi kompozycjami kwiatów. Po ceremonii przyjęcie jest planowane w domu ich rodziców, optymalnie – w namiocie rozstawionym w ogrodzie. Evans zdradza, że panny młode odchodzą od wyszukanych kompozycji bukietów. Najczęściej zamawiają kwiaty polne lub takie, jakie rosną w ogrodach, gdzie odbywa się mała impreza. Pojawiają się też pomysły, by oprawę florystyczną kościoła i przyjęcia stanowiły kwiaty, które można będzie później zasadzić wokół domu.

To inwestycja we wspomnienia, a zarazem odejście od konsumpcjonizmu i przepychu, które w żaden sposób nie współgrają z obecną sytuacją.

Pary będą mogły skupić się na wartościach najbliższych ich sercu. Jeśli należy do nich ekologiczny tryb życia, to mikrośluby idealnie mogą się w niego idealnie wpisać.

Statystyki pokazują, że tradycyjne, wielkie imprezy oznaczają wygenerowanie w ciągu jednego dnia śladu węglowego odpowiadającego wielkością temu, jaki normalnie generuje życie 5 osób przez cały rok.

Mniejsza ilość gości oznacza możliwość inwestycji w ekologiczne rozwiązania. Można zamówić owoce i warzywa od lokalnych rolników albo zaserwować najwyższej klasy wegańskie menu. Przyjęcia w plenerze oznaczają też, że zamiast setek sztucznych ozdób, które na drugi dzień wylądują na śmietniku, skupimy się na pięknie otaczającej nas natury. Odpowiednia oprawa świetlna wydobędzie jej pełen urok – nie ma więc potrzeby dekorowania wszystkiego balonami i serpentynami.

Mikrośluby to przede wszystkim mniejsza niż zwykle ilość gości. Koniec z setkami zaproszeń – idea jest taka, by w tym ważnym dniu młodej parze towarzyszyło nie więcej niż 20 osób. Brzmi przygnębiająco? Niekoniecznie! – Nikt, kto wyprawiał wielkie wesele, nie miał możliwości poczucia prawdziwej więzi z biesiadnikami – komentuje dla portalu Stylist.co.uk wedding-plannerka Rosie Conroy. – Umówmy się: mikrośluby zawsze były świetną opcją, która oznaczała, że para młoda jest na tyle pewna swoich potrzeb, że odrzuca wszystkie konwenanse. Gromadzi wokół siebie najważniejsze, najukochańsze osoby i spędza z nimi ten dzień – kameralnie i na własnych zasadach.

Conrey przypomina, że w gronie ponad 100 osób nie tylko nie da się nacieszyć obecnością każdej z nich, ale nawet swoją drogą połówką i prawdziwie głębokim i świadomym przeżywaniem tego dnia.

Państwo młodzi, jak przystało na dobrych gospodarzy, dwoją się i troją, żeby z każdym choć chwilę porozmawiać i dopilnować, czy wszystko gra. Tymczasem to właśnie obecność najbliższych przyjaciół i rodziny pozwala na cieszenie się chwilą bez obawy o wpadkę, bo są to ludzie, którym nie trzeba nic udowodniać. Są tam, by cieszyć się naszym szczęściem.

Obecnie konieczność organizacji mikroślubów wymusza pandemia. Eksperci zwracają też uwagę na to, że sytuacja finansowa wielu osób mogła się pogorszyć, a w przypadku innych pojawiała się niepewność i chęć zaoszczędzenia pieniędzy. Małe ceremonie na pewno temu sprzyjają. Kiedy jednak staną się coraz popularniejsze i ich organizatorzy zaczną prześcigać się w patentach na uczynienie tego dnia naprawdę wyjątkowym, na taki rodzaj ślubu ma zacząć decydować się więcej młodych par, niezależnie od ich statusu materialnego.

Świadomość, że niewielkie przyjęcie może być pięknym intymnym i niezapomnianym przeżyciem, a za zaoszczędzone pieniądze można ruszyć w podróż naszego życia, jest naprawdę kusząca.

Marc A Sporys

Czy wielka feta, czy ślub w skali mikro, ważne, żeby potem już było maksymalnie: długo i szczęśliwie!

Źródło zdjęcia głównego: Jeremy Wong Weddings/Unsplash
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook