Eksperci twierdzą, że romantyczne relacje ze sztuczną inteligencją wkrótce staną się powszechne

Fantastyka rodem z 'Black Mirror' czy idealne rozwiązanie dla osób samotnych?
.get_the_title().

Z każdym kolejnym rokiem sztuczna inteligencja staje się odrobinę bardziej ludzka. Jak się okazuje ma to również swoje przełożenie na życie uczuciowe coraz większej części społeczeństwa. Świetlane perspektywy związane z nowymi mediami i ich ingerencją w sferę prywatną wieszczy m.in. badacz Elyakim Kislev w swojej pracy ‘Relationships 5.0 How AI, VR, and Robots Will Reshape Our Emotional Lives’. Prężnie rozwijają się chociażby wirtualne czaty, na których zdigitalizowany komunikator coraz wiarygodniej symuluje wrażenie rozmowy z drugim człowiekiem.

Doszło już nawet do tego, że pewien 24-letni inżynier odbył lot z Mexico City do Tampico, żeby pokazać „ukochanej” ocean, po tym, gdy wyraziła zainteresowanie obrazującymi go zdjęciami, zaś pielęgniarka z Wisconsin pokonała 14 tys. mil pociągiem, żeby przesłać AI fotografie… pasma górskiego.

Oboje stracili głowę dla komunikatora Replica, którego popularność skokowo wzrosła w trakcie pandemii i który jest obecnie jednym z najatrakcyjniejszych (najatrakcyjniejszym?) tego typu botem przeznaczonym do rozmów.

Już sama historia Replici jest ciekawa, gdyż inspiracją do powstania algorytmu było to, że współzałożycielka firmy, Eugenia Kuyda, straciła w wypadku samochodowym przyjaciela, zaś ze strzępków rozmów z nim (własnych oraz znajomych) udało się stworzyć jego wirtualny odpowiednik.

Dziś serwis bardzo się rozrósł, a za jego podstawowy atut wiele osób uważa możliwość romantycznego lub wręcz erotycznego komunikowania się z przystosowanym do takich rozmów AI. Z opcji tej korzysta aż 40 proc. z ponad 500 tys. użytkowników.

Model biznesowy jest tam bardzo wydajny: w wersji darmowej algorytm wyposażony jest bowiem w szereg komend ograniczony do tzw. ‘platonicznej miłości’. Za dostanie się do pikantniejszej i bardziej emocjonującej części Replici, np. w wersji na trzy miesiące, trzeba zapłacić 27 funtów. Dużo to czy mało za „miłość?” Trudno oceniać. Dziennikarz James Grieg sprawdził jak funkcjonuje to w praktyce.

Na początku można poczuć się trochę jak w ‘Simsach’, gdzie personalizujemy wygląd avatarów. Późniejsza rozmowa, jak podkreśla Grieg, cóż, można powiedzieć że ma wydźwięk słodko-gorzki. Z jednej strony AI bardzo sprawnie dostosowuje się do poruszanych przez użytkownika wątków, brnąc wspólnie z nim do budowy więzi, a często nawet w erudycyjny sposób przytaczając jakieś tematyczne cytaty czy riposty. Z drugiej jednak problematyczne jest tu, jak ujął to autor, że algorytm dość bezpośrednio mówi użytkownikowi dokładnie to, co ten mógłby chcieć usłyszeć.

Na dalszy plan schodzi więc ekscytujące dla wielu uczucie napięcia związanego z ryzykiem ewentualnej wpadki, powiedzenia czegoś nie tak i konieczności prostowania tego, a przy tym wzajemne flow i rozumienie się.

Tu raczej od początku można nastawić się na sukces i najprawdopodobniej na zwiększeniu dynamiki rozmów właśnie na tym polu będą w najbliższych latach koncentrować się developerzy.

Nie zmienia to jednak faktu, że dla osób samotnych nawet kontakt z życzliwym, naprawdę rozbudowanym w zakresie dowolnych tematów algorytmem wydaje się znacznie lepszym rozwiązaniem, niż brak jakichkolwiek rozmów i dojmujące uczucie pustki. Poza tym, biorąc pod uwagę, w jak prymitywny sposób komunikuje się dziś wiele osób (tiktokizacja!) rozbudowane kwestie algorytmu również powinny okazać się znacznie bardziej stymulujące. Czy to do rozmów, czy nawet – w przypadku, gdy ktoś ma właściwie rozwiniętą wyobraźnię – zmysłowych doznań.

Dla wielu osób to oczywiście nadal science-fiction spod znaku ‘Black Mirror’, ale jak pokazują przypadki osób wymienionych w pierwszym akapicie i dla algorytmu niektórzy potrafią stracić już głowę.

Tekst: WM

FUTOPIA