Advertisement
Advertisement

Gdzie jest Unia Europejska, kiedy jej naprawdę potrzebujemy?

Tak wygląda ten sen o silnej, zjednoczonej Europie? To koszmar.
.get_the_title().

Znacie tego pana?

Pewnie nie. To Charles Michel, Przewodniczący Rady Europejskiej, czyli de facto Prezydent Unii Europejskiej, który objął to stanowisko 1 grudnia 2019 roku, po tym jak skończyła się kadencja poprzednika Donalda Tuska.

W tej chwili Europa to największe siedlisko koronawirusa na świecie, a liczba przypadków lawinowo rośnie w całym regionie. Co w tym czasie robi Unia Europejska jako wspólnota krajów najbardziej dotkniętych epidemią? Niewiele albo nic. Kolejny raz traci okazję, aby podkreślić swoją rolę i udowodnić sceptykom, że jej krytyka to przejaw krótkowzroczności i braku wyobraźni. Gdy przyszedł kryzys, każdy sobie rzepkę skrobie i podjął właściwy sobie kulturowo kierunek działań. Nie przyjęto żadnych federacyjnych regulacji, jak walczyć z zarazą. Jedni testują, bo mają zasoby i procedury, reszta szyje jakieś pseudostrategiczne bohomazy na urzędniczych kolanach. Efekt takiego podejścia to 30, 40-godzinne kolejki na zamkniętych granicach, przywołujące obrazy sprzed epoki Schoengen. Tak wygląda ten sen o silnej, zjednoczonej Europie? To jest koszmar!

Kryzysy nie lubią próżni, więc w tym czasie na medialnej scenie dokazują w putinowskim stylu krajowi “liderzy”. Ogłaszają programy ratujące gospodarkę, rozdają miliardy euro, złotówek i forintów – Orban obiecuje nawet sadzenie 10 drzew za każde narodzone dziecko (LOL). Jedyne, na co stać teraz UE, to apel do serwisów streamingowych, aby przycięli jakość transmisji, bo to obciąża łącza internetowe. Serio Unio? Dlatego głosowałem na ciebie tyle lat?

Konrad Jerin

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook